Z artykułu dowiesz się:
- Dlaczego krakowscy komisarze zakwestionowali blisko 2 tysiące podpisów
- Jakie konflikty wewnątrz Konfederacji wpłynęły na mobilizację działaczy
- Kogo w wyborach prezydenckich w Krakowie poparła Marianna Schreiber
- Co było bezpośrednią przyczyną rozpisania przedterminowych wyborów
Tylko 50 podpisów do celu. Dramat Konfederacji
Miejska Komisja Wyborcza w Krakowie zweryfikowała jako prawidłowe 2950 podpisów poparcia złożonych przez komitet Bartosza Bocheńczaka. Do ustawowego progu wymaganego do oficjalnej rejestracji kandydata zabrakło zaledwie 50 głosów poparcia. Sytuacja wywołała ogromne poruszenie w sztabie, ponieważ Konfederacja złożyła do weryfikacji łącznie niemal 5 tysięcy podpisów mieszkańców.
Znaczna część podpisów pod kandydaturą Bocheńczaka nie została uznana, ponieważ złożyli je mieszkańcy gmin ościennych sąsiadujących z Krakowem, a nie osoby ujęte w krakowskim rejestrze wyborców. Zgodnie z Kodeksem wyborczym poparcia kandydatowi na prezydenta miasta mogą udzielić wyłącznie osoby stale zamieszkujące na terenie danej gminy.
Komitet wyborczy Bartosza Bocheńczaka nie zamierza jednak akceptować wyników pierwszej weryfikacji bez walki. Na prośbę kandydata organ wyborczy zaplanował ponowne przeliczenie wszystkich zakwestionowanych arkuszy na poniedziałkowy poranek. Sztabowcy liczą, że uda się odnaleźć brakujące 50 podpisów wśród dokumentów pierwotnie uznanych za błędne.
Bocheńczak zapowiada odwołanie. "Coś tam jest nie tak"
Bartosz Bocheńczak, przedsiębiorca i sekretarz Nowej Nadziei, to postać dobrze znana w strukturach partii. Wcześniej pełnił funkcję szefa sztabu wyborczego Sławomira Mentzena podczas jego kampanii o fotel prezydenta Polski. Sam zainteresowany wyraził głębokie niedowierzanie w tak wysoki odsetek odrzuconych głosów.
O szczegółach procedury poinformował portal Interia, który jako pierwszy opisał kryzysową sytuację w krakowskim magistracie. Polityk zapowiedział, że jego pełnomocnicy będą osobiście nadzorować proces ponownego przeliczania list w urzędzie.
- To strasznie dziwne, ale na pewno w poniedziałek będziemy starać się uczestniczyć w tym liczeniu - powiedział Bartosz Bocheńczak w rozmowie z portalem Interia. - W przypadku, gdy złożyliśmy 5 tys. podpisów, a tylko niecałe 3 tys. uznano za ważne, to coś tam jest nie tak. Chcemy wziąć udział w liczeniu. Jeśli komisja podejmie decyzję o niezarejestrowaniu mojej kandydatury, to będziemy się odwoływać, bo nie wyobrażam sobie, żeby komitet nie uzyskał rejestracji - dodał kandydat prawicy.
Weryfikacja zaplanowana na początek tygodnia ma ostatecznie rozstrzygnąć, czy nazwisko działacza Konfederacji pojawi się na kartach do głosowania. W razie podtrzymania odmowy przez komisję, sztab zapowiada odwołanie od tej decyzji.
Kulisy zbiórki w Konfederacji i walki frakcyjne
Problemy z rejestracją obnażyły poważne pęknięcia w lokalnych strukturach partyjnych Konfederacji. Jak informuje Interia, powołując się na relacje działaczy Nowej Nadziei, w partii od tygodni narastał konflikt o podziale ról w kampanii. Brak jedności miał negatywnie wpłynąć na tempo i rzetelność zbierania podpisów w krakowskich dzielnicach.
Z doniesień płynących z wnętrza ugrupowania wynika, że stronnicy posła Konrada Berkowicza mieli z dużą rezerwą podchodzić do angażowania się w pomoc Bocheńczakowi. W Nowej Nadziei od początku istniał problem z zaangażowaniem się w zbiórkę z powodu walk frakcyjnych. Mimo oficjalnego poparcia część działaczy pozostawała bierna.
Marianna Schreiber wycofuje się z wyścigu
Nagły zwrot akcji nastąpił także w przypadku Marianny Schreiber, która wcześniej głośno deklarowała chęć walki o fotel włodarza Krakowa. Miejska Komisja Wyborcza oficjalnie potwierdziła, że Schreiber nie uzyskała rejestracji i nie złożyła żadnych list z podpisami poparcia mieszkańców.
- Oficjalnie: rezygnuję z kandydowania na Prezydenta Miasta Krakowa - przekazała Marianna Schreiber w oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych. - Może naiwnie, może jak dziecko, ale wydawało mi się, że jestem w stanie wiele zdziałać miłością do Polski. Myślałam, że wystarczy chęć zrobienia czegoś dobrze i uczciwość. Okazuje się jednak, że bez wielkiej partii i ogromnej ilości pieniędzy nie mam racji bytu. Poza tym nie będę się zniżała do tego typu ludzi, którzy na tej samej liście wyborczej pokazują wartości, z którymi ja nie chcę mieć nic wspólnego - uzupełniła celebrytka.
Po ogłoszeniu rezygnacji ze startu Marianna Schreiber zadeklarowała poparcie dla Łukasza Gibały i zamiar oddania na niego swojego głosu w wyborach prezydenta Krakowa. Decyzja ta wzbudziła lawinę komentarzy na lokalnej scenie politycznej.
Kto zebrał wymaganą liczbę podpisów?
Na placu boju nie brakuje jednak kandydatów z pełnym formalnym poparciem. Do tej pory krakowscy komisarze oficjalnie zarejestrowali czworo kandydatów: Michała Drewnickiego, Jana Hoffmana, Aleksandrę Owcę i Monikę Piątkowską. O zatwierdzeniu swojej kandydatury poinformował w piątek również Łukasz Gibała.
Przedterminowe wybory w Krakowie są wynikiem bezprecedensowej sytuacji politycznej w mieście. Mieszkańcy wyłonią nowego gospodarza miasta po tym, jak w referendum odwołali Aleksandra Miszalskiego. Referendum było efektem trwającego od miesięcy sporu o kierunki rozwoju miasta oraz Strefy Czystego Transportu. Według kalendarza wyborczego głosowanie w przedterminowych wyborach prezydenta Krakowa wyznaczono na 27 września 2026 roku. Jeśli Bartosz Bocheńczak nie zdoła wywalczyć rejestracji w poniedziałek, Konfederacja zostanie bez swojego przedstawiciela w tym starciu. Wyniki wyborów o fotel prezydenta Krakowa zadecydują o układzie sił w na najbliższe dwa lata.
Fot. Bartosz Bocheńczak, kandydat Konfederacji na prezydenta Krakowa/East News
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (7)