Andrzej Poczobut: Chcę wrócić do domu
Podczas spotkania z przedstawicielami Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” w Białymstoku Andrzej Poczobut poinformował, że planuje powrót na Białoruś jeszcze w tym roku.
– We wrześniu, przed zjazdem Związku Polaków, wrócę na Białoruś. Nie zdecydowałbym się na wyjazd, gdybym nie dostał paszportu i nie dostał zapewnienia, że będę mógł wrócić na Białoruś – powiedział.
Dziennikarz dodał, że jego miejsce jest w Grodnie, gdzie od lat działa na rzecz polskiej społeczności. – Chciałbym wrócić do domu. Mój dom jest w Grodnie. To, co robię, robię dla Polaków, którzy mieszkają na Białorusi i są dzisiaj w trudnej sytuacji – wspomniał.
1860 dni w białoruskim więzieniu
Andrzej Poczobut został zatrzymany przez białoruskie służby w marcu 2021 roku. Reżim Alaksandra Łukaszenki oskarżył go m.in. o „rehabilitację nazizmu”, nawoływanie do sankcji oraz działania wymierzone w państwo białoruskie.
W 2023 roku został skazany na osiem lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze. Trafił do kolonii w Nowopołocku, uznawanej za jedno z najcięższych więzień na Białorusi. Według portalu Znadniemna.pl zakład znajduje się w sąsiedztwie dużych zakładów petrochemicznych „Naftan” i „Polimir”, przez co więźniowie są narażeni na kontakt ze szkodliwymi substancjami emitowanymi przez przemysł. Łącznie Poczobut spędził w białoruskich więzieniach i aresztach 1860 dni.
Jeszcze tego samego dnia w Białymstoku zaplanowano otwarte spotkanie z dziennikarzem przy pomniku bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Miejsce nie jest przypadkowe. To właśnie tam przez lata organizowano akcje solidarnościowe z Poczobutem oraz innymi więźniami politycznymi przetrzymywanymi przez białoruski reżim.
Dziennikarz podziękował również mieszkańcom Białegostoku za wsparcie udzielane osobom zmuszonym do opuszczenia Białorusi. – Jestem szczególnie wdzięczny miastu Białystok, że przygarnęliście tych naszych ludzi, którzy zostali zmuszeni do opuszczenia swoich domów – powiedział.
Kulisy uwolnienia Andrzeja Poczobuta
Poczobut odzyskał wolność 28 kwietnia 2026 roku w ramach wymiany więźniów przeprowadzonej na przejściu granicznym Białowieża–Piererow. Operacja odbyła się według formuły „pięciu za pięciu” i była efektem wielomiesięcznych, tajnych negocjacji prowadzonych od września 2025 roku między białoruskim KGB a polską Agencją Wywiadu. W rozmowy zaangażowane były służby i przedstawiciele siedmiu państw.
Według informacji podawanych przez stronę białoruską oraz polskie źródła, kluczową rolę odegrały także Stany Zjednoczone. Specjalny wysłannik USA ds. Białorusi John Coale komentował, że jego zespół uczestniczył w negocjacjach dotyczących uwolnienia trzech Polaków i dwóch obywateli Mołdawii. O wsparciu amerykańskiej dyplomacji mówili również premier Donald Tusk i szef MSZ Radosław Sikorski.
Choć media wskazywały, że jednym z najważniejszych więźniów przekazanych przez Polskę był rosyjski archeolog Aleksander Butiagin, władze nie ujawniły pełnej listy uczestników wymiany. Operacja miała charakter wielostronny i obejmowała obywateli kilku państw, w tym Rosji, Mołdawii, Białorusi i Polski. Strona polska odzyskała również duchownego - Grzegorza Gawła. Wiadomo, że strona rosyjsko-białoruska otrzymała w wymianie Rosjankę Ninę Popową i byłego funkcjonariusza mołdawskich służb, zdrajcę tamtejszego kraju, Alexandru Bălana.
Kancelaria Premiera podawała po uwolnieniu dziennikarza, że operacja była zwieńczeniem dwóch lat intensywnych działań polskich służb specjalnych, dyplomacji i partnerów zagranicznych, w tym USA, Rumunii i Mołdawii. Premier Donald Tusk osobiście przywitał Poczobuta na granicy.
Fot. Andrzej Poczobut/East News
Red.





Komentarze
Pokaż komentarze (57)