Dziennikarz śledczy Leszek Kraskowski w areszcie. Czuchnowski pisze do Żurka

Redakcja Redakcja Media Obserwuj temat Obserwuj notkę 155
Dziennikarz śledczy Leszek Kraskowski został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Prokuratura postawiła mu zarzuty kierowania gróźb karalnych wobec komendanta policji w Piasecznie oraz nielegalnego posiadania pistoletu gazowego i amunicji. Decyzja sądu wywołała dyskusję o granicach stosowania aresztu wobec dziennikarzy i o wolności mediów. Wojciech Czuchnowski pisze o tym, że sprawa musi niepokoić i minister Waldemar Żurek powinien objąć nad nią nadzór. O zmiany w stosowaniu aresztów apeluje Rzecznik Praw Obywatelskich.

Leszek Kraskowski zatrzymany i aresztowany

Leszek Kraskowski został zatrzymany 6 czerwca. Według prokuratury tego samego dnia miał wysłać wiadomość e-mail zawierającą groźby wobec komendanta policji w Piasecznie Macieja Cepila. Jeszcze w dniu zatrzymania przeprowadzono przeszukanie. Śledczy poinformowali o ujawnieniu pistoletu gazowego oraz amunicji, na których posiadanie – według prokuratury – wymagane było stosowne zezwolenie.

W poniedziałek sporządzono wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania, a już dzień później sąd w Piasecznie przychylił się do stanowiska prokuratury. W efekcie Kraskowski najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie. Na rozprawie nie było żadnego z obrońców dziennikarza, którzy o posiedzeniu zostali poinformowani kilkanaście minut przed wydarzeniem.   



Jakie zarzuty usłyszał Kraskowski?

Prokuratura zarzuca Kraskowskiemu kierowanie gróźb karalnych wobec funkcjonariusza publicznego oraz nielegalne posiadanie broni gazowej i amunicji. Jak podają śledczy, materiał dowodowy nie ogranicza się wyłącznie do wiadomości e-mail. W postępowaniu uwzględniono również publiczne wpisy publikowane przez dziennikarza w serwisie X. Na redaktora doniesienie złożył komendant policji w Piasecznie. 

Kraskowski jest znany przede wszystkim z publikacji dotyczących polityków oraz ujawniania informacji niewygodnych dla części środowiska politycznego. Od dawna zajmuje się interesami Romana Giertycha, jego ochroniarza Sebastiana J. ps. "Jargut" i aferą Polnordu, umorzoną w styczniu 2025 roku w wątku mecenasa z KO. Na YouTube, w tekstach i wywiadach opisał kulisy umorzenia wyprowadzania pieniędzy ze spółki deweloperskiej notowanej na giełdzie, jak i nieznane wcześniej wątki, zawarte w materiałach ze śledztwa. Kraskowski wielokrotnie wprost pisał, że Giertych, jak i "Foka" powinni wylądować w więzieniu za udział w aferze. 


Wojciech Czuchnowski: Areszt budzi niepokój

Do sprawy odniósł się dziennikarz Wojciech Czuchnowski, który wystosował list otwarty do ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Waldemara Żurka.

Czuchnowski napisał, że nie utożsamia się z publikacjami Kraskowskiego i wielokrotnie je krytykował. Jednocześnie wyraził wątpliwości dotyczące zasadności zastosowania wobec dziennikarza trzymiesięcznego aresztu. - Aresztowanie dziennikarza, który w swoich publikacjach jest krytyczny wobec władzy, na tak długi okres musi budzić niepokój i liczne wątpliwości – napisał.

Według autora listu istnieją wątpliwości, czy groźby przypisywane Kraskowskiemu rzeczywiście świadczyły o zamiarze ich realizacji. Czuchnowski zasugerował, że mogły one mieć charakter prowokacyjny i wynikać z frustracji związanej z reakcją służb na zgłaszane przez dziennikarza problemy. 

"Opinia publiczna powinna niezwłocznie poznać uzasadnienie zarówno decyzji Sądu jak i materiał dowodowy zebrany przez Prokuraturę, która wnioskowała o sankcję w postaci aresztu. Na dzisiaj nie wiemy nawet, czy Leszek Kraskowski miał adwokata i czy zapewniono mu wszystkie przysługujące mu prawa. Uważam, że Minister Sprawiedliwości powinien osobiście przyjrzeć się tej sprawie. Ze swoje strony jestem gotowy poręczyć za Leszka Kraskowskiego, tak by zmieniono mu sankcję izolacji na mniej dolegliwą. Myślę, że wśród dziennikarzy znajdzie się wiele osób, które takie poręcznie też złożą" - zakończył swój wpis Czuchnowski. List podali dalej m.in. Witold Jurasz z Onetu i Paweł Reszka. 

  

"Nie trzeba ludzi trzymać w klatce"

O swoim dawnym redakcyjnym koledze wspomniał były dziennikarz, Michał Majewski. - Leszek Kraskowski, z którym pracowałem przez długie lata w tych samych redakcjach i działach, był cennym dziennikarzem i świetnym kolegą. Miał newsy, dojścia, widział tematy, umiał pisać. Jest Leszek ofiarą upadku starych papierowych mediów, w których były przyzwoite pieniądze, prestiż, ciągłe relacje między ludźmi, kierownicy, reguły, deadliny, codzienna rutyna. Na nowe, inne i niekiedy dziwne czasy Leszek często reagował buntem, brakiem przystosowania i zgody - czytamy. 

- Nie jest sposobem zamykanie w areszcie na trzy miesiące niekaranego intelektualisty i dziennikarza przed 60-tką. To w niczym nie pomoże Lesiowi i nie załatwi żadnych spraw. A wręcz przeciwnie. Są inne sposoby, inne metody przywołania do porządku, jeśli istotnie zbłądził. Nie trzeba ludzi trzymać w klatce. I to wiedzą wszyscy, którzy z Lesiem się zetknęli na jego długiej drodze. Od tych którzy są w TVN, po tych którzy są Gazecie Polskiej - przypomniał Majewski. 


RPO o aresztowaniu Kraskowskiego

Stanowisko w sprawie aresztu dla dziennikarza opublikowało również Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich. RPO Marcin Wiącek potwierdził, że do urzędu napływają liczne pytania dotyczące aresztowania Kraskowskiego. Jednocześnie podkreślono, że na etapie postępowania przygotowawczego rzecznik nie ma dostępu do akt sprawy ani możliwości składania środków zaskarżenia.

W komunikacie zwrócono uwagę, że problem nadużywania tymczasowego aresztowania w Polsce jest podnoszony od wielu lat.

"Szczególnym przypadkiem jest sytuacja, gdy dochodzi do aresztowania dziennikarza. Wówczas, mając na uwadze fundamentalne zasady demokracji, do których należy wolność prasy, organy państwa powinny wyjaśnić opinii publicznej przyczyny aresztowania” – wskazał RPO.

Rzecznik podkreślił również, że konieczne jest rozwianie wszelkich wątpliwości dotyczących tego, czy zastosowanie aresztu nie mogło zostać odebrane jako forma represji wobec dziennikarza krytycznego wobec władz.

W opublikowanym stanowisku Wiącek zaapelował do prokuratury o przedstawienie opinii publicznej pełnego uzasadnienia zastosowania tymczasowego aresztu. Chodzi zarówno o wskazanie podstaw prawnych i faktycznych decyzji, jak i wyjaśnienie, dlaczego uznano, że inne środki zapobiegawcze – takie jak dozór policyjny, zakaz kontaktowania się z określonymi osobami czy poręczenie majątkowe – były niewystarczające.

RPO ponownie zwrócił także uwagę na potrzebę reformy przepisów dotyczących tymczasowego aresztowania, tak aby były one zgodne ze standardami państwa demokratycznego i gwarancjami wolności obywatelskich. 


Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj155 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (155)

Inne tematy w dziale Kultura