Ostaszewska zadziwiła swoją teorią. Dziki kalkulują jak ludzie

Redakcja Redakcja Celebryci Obserwuj temat Obserwuj notkę 52
Maja Ostaszewska to nie tylko popularna aktorka, ale też proekologiczna aktywistka. Niektóre z jej poglądów stają się obiektem dyskusji i drwin w sieci. Nie inaczej jest z najnowszą obserwacją celebrytki, jakoby dziki zorientowały się, że są bezpieczne w miastach i dzięki wędrówkom unikną odstrzału.

Z artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego według aktorki dziki wybierają życie w metropolii
  • Jakie argumenty naukowe podważają tezę o ucieczce przed myśliwymi
  • O co oskarżają Ostaszewską internauci w kontekście jej współpracy z marką odzieżową
  • Jak na problem dzików reagują politycy 

Najnowsze wypowiedzi Mai Ostaszewskiej nie są przypadkowe - nawiązują do sporu o bezpieczeństwo mieszkańców Warszawy po poniedziałkowym karambolu na trasie S2 spowodowanym przez leśną zwierzynę. Opinia gwiazdy spotkała się z natychmiastową reakcją komentatorów, polityków oraz internautów, którzy przypominają jej niedawne wizerunkowe wpadki. 

Zaskakująca teoria aktorki. Dziki uciekają przed odstrzałem?

Na antenie Onetu Maja Ostaszewska odniosła się do coraz powszechniejszej obecności dzikich zwierząt na ulicach polskich aglomeracji. Gwiazda przekonywała, że masowa migracja dzików do miast wynika z intensywnych polowań prowadzonych na terenach leśnych.

Jej zdaniem zwierzęta te wykazują się wysoką inteligencją i szybko skalkulowały ryzyko. W ocenie artystki dziki po prostu zorientowały się, że w miejskiej przestrzeni mają znacznie większą szansę na przeżycie niż w głębi lasu, gdzie trwa ich eliminacja. - Na taką skalę, tak masowo są odstrzeliwane dziki w lasach, że te mądre zwierzęta zorientowały się, że jest większa szansa przeżyć w mieście - powiedziała. 

Na poparcie swoich twierdzeń Ostaszewska powołała się na naukowców i znawców zachowań dzikich zwierząt, wymieniając w tym gronie m.in. Dorotę Sumińską. - I mówią o tym naukowcy, którzy są znawcami dzikich zwierząt, ich zachowań. Naprawdę posłuchajmy ich i zastanówmy jak naprawdę zapobiegać tym wszystkim problemom, które oczywiście pojawiają się w chwili, kiedy rozwija się cywilizacja. Coraz większe tereny przyrody zasiedlamy i wszystko jest do rozwiązania, ale szukajmy prawdziwych przyczyn problemu - zadeklarowała gwiazda kina. Wcześniej, w kwietniu, deklarowała również, że dołącza do głosu oburzonych mieszkańców i organizacji prozwierzęcych protestujących przeciwko metodom stosowanym wobec dzików przez warszawski ratusz. 


A może przyczyna wędrówek dzików jest prostsza do wyjaśnienia?

Tezy przedstawione przez aktorkę wywołały spore zdumienie wśród przyrodników oraz publicystów. Zdaniem wielu komentatorów zwierzęta nie kierują się analizą zagrożenia ze strony myśliwych, lecz podstawowymi instynktami biologicznymi.

Głównym magnesem przyciągającym dziki do miast jest łatwy i nielimitowany dostęp do pożywienia. Otwarte altany śmietnikowe, resztki jedzenia pozostawiane na osiedlach oraz nieodpowiedzialne dokarmianie przez ludzi sprawiają, że metropolie stają się wygodną bazą żerowiskową.

Zwierzęta w ten sposób oszczędzają energię, której nie muszą tracić na poszukiwanie pokarmu w naturalnym środowisku. Co więcej, badania naukowców z Czech i Szwecji przeprowadzone w 2024 r. na dzikach monitorowanych GPS-em wykazały, że reakcją na polowanie nie jest migracja, lecz ucieczka na średnią odległość 1,8 km i powrót do pierwotnego obszaru po około 25 godzinach. Podczas polowań zwierzęta zwiększały swój zasięg o 59 proc., ale nie osiedlały się w miastach.

Polityczno-ekologiczna burza po wypadku na trasie S2

Wypowiedź Ostaszewskiej zbiegła się w czasie z groźnymi incydentami na terenie Warszawy. Jak informowały media, w poniedziałek rano na południowej obwodnicy Warszawy doszło do karambolu pięciu samochodów osobowych. Zdarzenie miało miejsce przed zjazdem na ulicę Patriotów w kierunku Ursynowa, kiedy na jezdnię wtargnęło stado dzików. W wyniku kolizji zablokowany został lewy pas, a zator sięgał węzła Lubelska. Służby drogowe przez kilka godzin usuwały skutki wypadku na wspomnianej arterii.

Do sytuacji natychmiast odnieśli się politycy. Lider Konfederacji Sławomir Mentzen opublikował w poniedziałek ostry wpis na platformie X, przypominając wcześniejsze niebezpieczne zdarzenia, w tym atak dzika na ciężarną kobietę na Białołęce.

- Do jakich jeszcze tragedii musi dojść, żeby ci zieloni wariaci zrozumieli, że dziki są zagrożeniem dla ludzi i należy do nich strzelać? Nie chcemy dzików w miastach! - napisał polityk. Głos zabrał również wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak, który po karambolu na trasie S2 skrytykował bierne przyglądanie się zasiedlaniu miast przez dzikie zwierzęta.

Skóra z Gino Rossi. Internauci zarzucają hipokryzję

Nowe wypowiedzi Mai Ostaszewskiej na nowo rozgrzały dyskusję o jej wiarygodności jako obrończyni praw zwierząt. Fala krytyki nawiązywała do jej udziału w kampanii reklamowej marki Gino Rossi, która jest powszechnie kojarzona z wyrobami ze skóry naturalnej. Wielu internautów zarzuciło gwieździe podwójne standardy i hipokryzję. W sieci pojawiły się złośliwe pytania o to, za jaką kwotę zmienia swoje ekologiczne przekonania.

Aktorka próbowała wówczas odpierać te oskarżenia w dyskusji na Instagramie. - 70 proc. torebek GR nie jest ze skóry zwierzęcej. Te, które pokazuję na zdjęciach, nie pochodzą z nich - tłumaczyła Ostaszewska. Dodała, że marka ma certyfikaty producenta dbającego o zrównoważoną produkcję i szuka alternatyw dla materiałów odzwierzęcych.

To nie pierwszy raz, kiedy medialna aktywność aktorki budzi skrajne emocje. Od lat angażuje się ona w liczne akcje społeczne, w tym głośne kampanie na rzecz humanitarnego traktowania karpi przed świętami czy demonstracje dotyczące ochrony środowiska i klimatu.

Ostaszewska, która od dziecka nie je mięsa, podaje w oświadczeniach, że nie udaje osoby nieskazitelnie ekologicznej. Przyznaje przy tym, że w jej szafie znajdują się produkty ze skóry, które zakłada na festiwale czy premiery.

Gwiazda regularnie zabiera też głos w sprawach światopoglądowych. W czerwcu podczas rozmowy z portalem Plejada stanowczo poparła postulaty społeczności LGBT dotyczące związków partnerskich.

- Zdecydowanie jestem za pełnią praw. Moja rodzina - można by rzec - jest tradycyjną rodziną. Razem z moim partnerem wychowujemy dwójkę dzieci i nie rozumiem, dlaczego miałoby nam zagrażać to, że pary nieheteronormatywne również mają swoje prawa - mówiła wówczas aktorka. 

 

Fot. Dziki w mieście/East News/Maja Ostaszewska 

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj52 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (52)

Inne tematy w dziale Rozmaitości