
Od zakończenia II wojny światowej minęło 80 lat. A co jeśli Churchill naprawdę tak powiedział!
=============================================================================
22 czerwca 1941 r. zaczęła się operacja „Barbarossa”, Hitler napadł na swego przyjaciela Stalina. Kiedy ambasador Niemiec w Moskwie poinformował Mołotowa o wybuchu wojny ten jęknął – czy naprawdę na to zasłużyliśmy.
Mołotow reagował fałszywie bowiem Sowiety też przygotowywały się do uderzenia na Niemcy tylko Hitler napadł wcześniej, wyprzedził Stalina. Historycy potwierdzają, że w 1941 r. potężne siły sowieckie ugrupowane ofensywnie do ataku, ale jeszcze nie gotowe, nie były w stanie podjąć obrony i dlatego doznały klęski, chociaż Niemcy zaatakowali mniejszą liczbą żołnierzy, samolotów i czołgów niż miał w dyspozycji Stalin.
Niemcy i Rosjanie to narody imperialistyczne – o czym tak przekonująco pisał doradca Putina. Aleksander Dugin – one muszą dominować. Hitler nie zmierzał więc rezygnować z budowy Lebensraum na ziemiach wschodnich Europy, a Stalin nie rezygnował z wprowadzenia sowietyzmu na całym kontynencie europejskim.
A czym był pakt Ribbentrop-Mołotow? Chodziło o usunięcie Polski, która przeszkadzała Hitlerowi w marszu na Wschód, a Stalinowi w marszu na Zachód. Na tym polegał CZASOWY wspólny interes Berlina i Moskwy.

Dziś Niemcy, inaczej niż III Rzesza, ale nadal chcą dominować w Europie. Początkowo chciały podzielić się wpływami na kontynencie europejskim porozumiewając się z Rosją, ale Putin atakując Ukrainę dowodzi, że to Rosja chce w Europie dominować. Berlin zapowiada więc zmianę swej polityki Zeitenwende ("punkt zwrotny") stawiając na Ukrainę w wyraźnej konfrontacji z tym co chce osiągnąć Moskwa.
To oznacza trwanie wojny na Ukrainie i możliwość jej rozszerzenia się na kolejne kraje, nadbałtyckie, Polskę, Rumunię. Tak się stanie jeśli Niemcy przejmą – co już deklarują – kontrolę nad wschodnią flanką NATO wypychając Amerykanów z Europy. Według Berlina wtedy kluczową pozycję grałaby Ukraina dysponująca silną armią i wspierana przez bliżej nie określone „europejskie” siły.
Zełenski w to uwierzył i Kijów realizuje politykę jak najbliższych związków z Berlinem starając się wszelkimi sposobami pomniejszać znaczenie "konkurencyjnej" Warszawy uderzając w Polaków. W tej perspektywie odwoływanie się do „tradycji” banderowskiej jest świadomym wyborem Zełeńskiego – nacjonaliści ukraińscy współpracowali przecież z Niemcami.
Toczy się gra w istocie o to, czy dojdzie do wybuchu III wojny światowej? A dojdzie do niej, jeśli wojsk USA nie będzie na terytorium Polski, a ona sama stanie się niemieckim satelitą! Wtedy krytycy ministra Becka, którzy uważają, że II Rzeczypospolita powinna była sprzymierzyć się z Hitlerem i uczestniczyć w napaści na ZSRS będą mogli zrealizować swoje marzenie wysyłając Ukrainie polskich żołnierzy w ramach armii europejskiej do pokonania Rosji.
Odsunięcie pro-niemieckiej, nazywającej się mylącą "kolacją 15 października" rządzącej dziś Polską, zmiana obecnego rządu na pro-polski to nie jest tylko nasza kwestia wewnętrzna. To warunek pozwalający zapobiec wybuchowi kolejnej wojny światowej, znowu za przyczyną Niemiec. Niemców należy bowiem trzymać z dala od Rosjan, jeśli chcemy uniknąć katastrofy.



Komentarze
Pokaż komentarze (15)