fot. Shamil Zhumatov/Pool Photo via AP
fot. Shamil Zhumatov/Pool Photo via AP

Parada słabości Putina? Plac Czerwony już nie przypomina dawnej potęgi Rosji

Redakcja Redakcja Rosja Obserwuj temat Obserwuj notkę 26
Tegoroczna parada z okazji 9 maja w Moskwie miała pokazać siłę Rosji i determinację Kremla w czasie wojny z Ukrainą. Zamiast demonstracji potęgi pojawiły się jednak pytania o kondycję rosyjskiej armii i polityczne osłabienie Władimira Putina. Nawet część rosyjskich komentatorów zwraca uwagę, że defilada była wyraźnie skromniejsza niż jeszcze kilka lat temu.

Kiedyś Plac Czerwony był symbolem militarnej potęgi

Parady z okazji Dnia Zwycięstwa od lat należały do najważniejszych wydarzeń propagandowych Kremla. Jeszcze przed wojną w Ukrainie Moskwa wykorzystywała je do demonstracji swojej siły militarnej wobec Zachodu.

W poprzednich latach przez Plac Czerwony przejeżdżały dziesiątki czołgów, bojowych wozów piechoty i nowoczesnych systemów rakietowych. Szczególne wrażenie robiły prezentacje czołgów T-14 Armata, zestawów S-400 czy wyrzutni międzykontynentalnych pocisków Jars.

W 2020 roku, mimo pandemii COVID-19, Rosja pokazała ponad 230 jednostek sprzętu wojskowego. Rok później na ulicach Moskwy pojawiło się około 190 pojazdów, w tym kilkadziesiąt czołgów T-72 i T-80 oraz bojowe wozy BMP. Defilady miały budować obraz armii gotowej do rywalizacji z NATO i Stanami Zjednoczonymi.

Jeszcze kilka lat temu zagraniczne media opisywały moskiewskie uroczystości jako pokaz imperialnych ambicji Kremla.


Tegoroczna parada rozczarowała Rosjan

W tym roku sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Rosyjskie media społecznościowe jeszcze przed rozpoczęciem uroczystości żyły informacją, że na Placu Czerwonym zabraknie ciężkiego sprzętu. Dla wielu Rosjan był to symboliczny moment.

Choć podczas defilady pojawiły się pojedyncze transportery opancerzone, samochody Tigr czy wyrzutnie Iskander-M i systemy S-400, zabrakło tego, co przez lata było centralnym punktem pokazów – czołgów i bojowych wozów piechoty.

Symbolicznie paradę otwierał jedynie historyczny czołg T-34-85, od lat wykorzystywany przez Kreml jako odwołanie do zwycięstwa Związku Radzieckiego nad III Rzeszą.

Według dostępnych danych w tym roku przez Plac Czerwony przejechało jedynie 61 pojazdów wojskowych. To niemal czterokrotnie mniej niż podczas największych defilad z poprzedniej dekady.

W rosyjskim internecie pojawiały się komentarze, że parada nie przypomina już dawnych demonstracji siły, a wojna w Ukrainie mocno nadwyrężyła możliwości rosyjskiej armii.

Coraz mniej światowych przywódców w Moskwie

Zmieniła się również polityczna oprawa obchodów. Jeszcze kilkanaście lat temu na trybunach obok Putina zasiadali przywódcy wielu państw, także z Europy Zachodniej. Po aneksji Krymu i rozpoczęciu wojny w Ukrainie Moskwa zaczęła jednak coraz bardziej tracić międzynarodowe wpływy.

W tym roku lista zagranicznych gości była wyjątkowo krótka. W Moskwie pojawili się m.in. Alaksandr Łukaszenka, premier Słowacji Robert Fico, prezydent Serbii Aleksandar Vučić czy przedstawiciele państw i regionów blisko związanych z Rosją.

Zabrakło natomiast wielu liderów państw dawnego obszaru postsowieckiego, którzy wcześniej regularnie uczestniczyli w obchodach.

Dla Kremla to kolejny sygnał, że polityczna izolacja Rosji po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny w Ukrainie staje się coraz bardziej widoczna.

Oglądaj nasz podcast na YT:


Putin powtórzył stare tezy

Samo przemówienie Władimira Putina również nie przyniosło przełomu. Rosyjski przywódca ponownie mówił o „walce z faszyzmem”, „obronie prawdy historycznej” i wyjątkowej roli Rosji w historii świata.

Putin przekonywał, że Rosja pozostanie „barierą przeciw rusofobii i antysemityzmowi”, a także podkreślał znaczenie zwycięstwa Związku Radzieckiego w II wojnie światowej.

Tym razem jednak stosunkowo niewiele miejsca poświęcił samej wojnie w Ukrainie i tzw. „specjalnej operacji wojskowej”. Nie pojawiły się również zapowiadane wcześniej spektakularne deklaracje czy nowe demonstracje siły.

W efekcie tegoroczna parada była przez część rosyjskich komentatorów określana jako jedna z najbardziej skromnych i najmniej efektownych w historii rządów Putina.

jp

fot. Shamil Zhumatov/Pool Photo via AP

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj26 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (26)

Inne tematy w dziale Polityka