Drugi Prigożyn. Zagroził Putinowi atakiem, miliony obejrzało nagranie

Redakcja Redakcja Rosja Obserwuj temat Obserwuj notkę 78
Nagranie byłego rosyjskiego żołnierza Aleksandra Łunina wywołało ogromne poruszenie w mediach społecznościowych. Mężczyzna oskarżył dowódców armii o torturowanie i zabijanie własnych żołnierzy, a do Władimira Putina skierował ultimatum. Zażądał transmitowanego na żywo spotkania z prezydentem Rosji i ostrzegł, że jeśli jego apel zostanie zignorowany, "armia skieruje broń przeciwko Kremlowi". Film w ciągu doby obejrzało ponad 11 milionów użytkowników.

Były rosyjski żołnierz stawia ultimatum Putinowi

Na Instagramie pojawiło się nagranie Aleksandra Łunina, byłego żołnierza rosyjskiej armii, który od miesięcy publicznie krytykuje sposób prowadzenia wojny oraz działania wojskowego dowództwa. W swoim najnowszym wystąpieniu zwrócił się bezpośrednio do prezydenta Rosji Władimira Putina.

Łunin zażądał transmitowanego na żywo spotkania z rosyjskim przywódcą. Jak tłumaczył, chce przekazać mu "całą prawdę o tym, co teraz dzieje się w naszym kraju". Jednocześnie ostrzegł, że brak reakcji może doprowadzić do dramatycznych wydarzeń.

– Armia skieruje broń przeciwko Kremlowi – powiedział były żołnierz. Nagranie błyskawicznie zdobyło popularność w sieci. Według dostępnych danych w ciągu zaledwie jednego dnia materiał został odtworzony ponad 11 milionów razy. 


Oskarżenia o tortury i zabijanie własnych żołnierzy

W swoim wystąpieniu Łunin przedstawił bardzo poważne oskarżenia pod adresem rosyjskiego dowództwa. Twierdzi, że tysiące żołnierzy przebywa w prowizorycznych okopach, gdzie są torturowani za odmowę wykonywania – jak określił – "głupich, samobójczych rozkazów". Według niego represje mają dotykać również wojskowych, którzy odmawiają przekazywania pieniędzy przełożonym.

Były wojskowy przekonuje, że przed publikacją nagrania rozmawiał z wysoko postawionymi przedstawicielami rosyjskiego ministerstwa obrony oraz służb bezpieczeństwa. To oni mieli poprosić go o przekazanie wiadomości bezpośrednio prezydentowi Putinowi. Łunin utrzymuje również, że rosyjski przywódca oglądał już jego wcześniejsze materiały publikowane w internecie. 


Konflikty Łunina z armią 

Aleksander Łunin już wcześniej publicznie krytykował działania rosyjskich sił zbrojnych. W 2025 roku został usunięty z armii po ujawnieniu informacji, że dwóch żołnierzy wysłano na misję bojową bez broni.

Od początku 2026 roku prowadzi własny kanał w mediach społecznościowych, gdzie regularnie publikuje materiały otrzymywane od znajomych walczących na Ukrainie. Jak sam podkreśla, są to nagrania pokazujące brutalną rzeczywistość wojny i sytuację rosyjskich żołnierzy na froncie.

Publikowane przez niego materiały wielokrotnie przedstawiają problemy z wyposażeniem, organizacją oraz warunkami służby. Niezależna weryfikacja wszystkich prezentowanych przez Łunina informacji pozostaje jednak utrudniona.

Kreml komentuje wystąpienie buntownika 

Do sprawy odniósł się rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Nie skomentował jednak samych zarzutów byłego żołnierza. – Powiedziano nam, że taki apel istnieje, ale nie mieliśmy jeszcze okazji się z nim zapoznać, więc nie chciałbym tego komentować – powiedział.

Dodał jednocześnie, że z dotychczasowych informacji wynika, iż nagranie zawiera "dość dziwne sformułowania", dlatego Kreml zamierza najpierw dokładnie zapoznać się z jego treścią.  


Pucz Prigożyna 

Sytuacja przypomina bunt Grupy Wagnera na czele z Jewgienijem Prigożynem. Doszło do niego w czerwcu 2023 r. i był to jeden z najpoważniejszych wewnętrznych kryzysów w Rosji od czasu dojścia Władimir Putin do władzy. Lider przestępczej organizacji oskarżył rosyjskie Ministerstwo Obrony – zwłaszcza ministra Siergieja Szojgu i szefa sztabu Walerija Gierasimowa – o fatalne dowodzenie wojną w Ukrainie, okłamywanie Putina, doprowadzanie do śmierci tysięcy rosyjskich żołnierzy, jak i ostrzelanie obozów Wagnera. W odpowiedzi Prigożyn rozpoczął tzw. "marsz sprawiedliwości".

Pucz skończył się dość szybko na 200 km od Moskwy. Po niespełna 24 godzinach doszło do porozumienia wynegocjowanego przez białoruskiego dyktatora Alaksandra Łukaszenkę. Ustalono, że wagnerowcy zawrócą z marszu na Moskwę, a Prigożyn wyjedzie na Białoruś. Kreml zapewnił, że uczestnicy buntu mogli liczyć na amnestię. Porozumienie szybko okazało się nietrwałe. Dwa miesiące później, 23 sierpnia 2023 roku, rozbił się samolot, na którego pokładzie znajdował się Prigożyn. Zginęli wszyscy pasażerowie. Rosyjskie władze uznały katastrofę za wypadek, jednak wielu zachodnich analityków i wywiadów oceniało, że mogła to być operacja odwetowa Kremla.   


Fot. Władimir Putin, przywódca Rosji/East News 

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj78 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (78)

Inne tematy w dziale Polityka