Po przeczytaniu artykułu będziesz wiedział:
- Jakimi trzema przesłankami prokuratura uzasadniła utrzymanie tymczasowego aresztowania.
- Dlaczego śledczy odrzucili powołanie się obrony na sprawę ekstradycji Zbigniewa Ziobry.
- Co zmieniła dla poszukiwanego majowa zmiana władzy na Węgrzech.
- Jak Opus Dei odpowiedziało na słowa prokuratora generalnego Adama Bodnara.
Trzy przesłanki utrzymania aresztu dla Romanowskiego
Postanowienie w sprawie byłego wiceministra sprawiedliwości zapadło 6 sierpnia, ale opinia publiczna dowiedziała się o nim dopiero we wtorek. Prokuratura Krajowa nie zostawiła obrońcom pola do interpretacji i wniosek odrzuciła w całości. Dotyczył on nie tylko uchylenia aresztu, lecz także częściowego umorzenia śledztwa.
Śledczy wskazali trzy przesłanki. Pierwszą i najważniejszą jest realna obawa matactwa. Drugą stanowi fakt, że polityk od ponad półtora roku skutecznie ukrywa się poza granicami kraju. Trzecią jest groźba surowej kary za jedenaście przestępstw związanych z państwowymi dotacjami.

Rzecznik Prokuratury Krajowej Przemysław Nowak potwierdził ustalenia w komunikacie dla mediów. "Aktualne pozostają tzw. przesłanki szczególne stosowania tymczasowego aresztowania. Postanowieniem z dnia 6 sierpnia prokurator nie uwzględnił wniosku obrońcy podejrzanego Marcina Romanowskiego o uchylenie lub zmianę środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania" przekazał.
Prokuratura zaznaczyła przy tym, że areszt tymczasowy odnosi się do całokształtu sprawy. Nie da się go rozpatrywać osobno dla każdego z postawionych zarzutów.
Sprawa Ziobry argumentem obrony
Adwokat podejrzanego Bartosz Lewandowski oparł wniosek między innymi na precedensie z postępowania ekstradycyjnego Zbigniewa Ziobry. Sąd uznał w nim, że wniosek może objąć jedynie 19 z 26 zarzutów. Powodem był brak wystarczającego prawdopodobieństwa popełnienia pozostałych przestępstw.
Obejrzyj rozmowę z Bartoszem Lewandowskim w Salon24:
Śledczy tej analogii nie przyjęli. Ich zdaniem obie sprawy różnią się materiałem dowodowym i nie sposób przenosić rozstrzygnięcia z jednej na drugą. Marcin Romanowski pozostaje podejrzany o jedenaście przestępstw w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości. Chodzi o wyprowadzanie środków publicznych, które miały trafiać do ofiar przestępstw, a płynęły do podmiotów powiązanych z ówczesną władzą.
W lutym 2026 roku wydano wobec polityka Europejski Nakaz Aresztowania. Był on konsekwencją uchylenia poprzedniego nakazu w grudniu 2025 roku. Od tamtej pory służby próbują ustalić miejsce pobytu podejrzanego.
Koniec węgierskiego parasola
Jeszcze w grudniu 2024 roku pojawiły się doniesienia o przyznaniu uciekinierowi ochrony międzynarodowej na Węgrzech. Rząd Viktora Orbana udzielił mu wówczas azylu politycznego. Decyzja Budapesztu blokowała działania polskich śledczych przez kilkanaście miesięcy.
Układ sił zmienił się w maju 2026 roku. Nowy premier Węgier Peter Magyar po wygranych wyborach odciął się od linii poprzednika. Publicznie oświadczył, że Węgry nie będą dłużej wysypiskiem dla poszukiwanych międzynarodowo przestępców, i zapowiedział reset w relacjach z ukrywającymi się politykami.
Utrata węgierskiej ochrony wymusiła zmianę realiów zarówno na ścigających, jak i na ściganym. W mediach ruszyły spekulacje o nowej kryjówce byłego wiceministra.
Opus Dei zaprzecza doniesieniom
Według informacji "Faktu" śledczy analizują każdy sygnał dotyczący miejsca pobytu polityka. Część źródeł dziennika sugeruje, że mógł znaleźć schronienie w jednym z klasztorów. Inny trop prowadził do europejskiej siedziby konserwatywnej organizacji Opus Dei, której poszukiwany miał być członkiem.
Do tych domysłów odniósł się prokurator generalny Adam Bodnar w wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej". "Skoro ktoś przed wstąpieniem do polityki był w Opus Dei, a pan Romanowski był, to raczej trudno mi sobie wyobrazić, żeby po tych wszystkich przygodach jego organizacja go opuściła" stwierdził.
Reakcja przyszła szybko. W oświadczeniu przesłanym redakcji "Faktu" przedstawiciele prałatury odcięli się od sugestii prokuratora generalnego. "Marcin Romanowski nie przebywa w ośrodku Opus Dei, a władze prałatury nie mają informacji na temat miejsca jego pobytu" napisano.
Obrona zapowiada dalsze kroki procesowe, a resort sprawiedliwości deklaruje, że nie ustanie w wysiłkach zmierzających do osądzenia podejrzanego. Nazwisko byłego wiceministra i afera Funduszu Sprawiedliwości pozostaną więc w nagłówkach jeszcze na długo.
red.
Fot: Były wiceminister Sprawiedliwości Marcin Romanowski w czasie pobytu na Wegrzech/ East News




Komentarze
Pokaż komentarze (1)