Z artykułu dowiesz się:
- Dowiesz się, ile podpisów zebrali organizatorzy akcji
- Jaki próg poparcia trzeba było osiągnąć i jaka frekwencja byłaby potrzebna, by referendum było ważne
- Co było bezpośrednim powodem rozpoczęcia zbiórki podpisów
- Ile roboczogodzin poświęcili wolontariusze i jak Maciej Wilk ocenił postawę opozycji
Finał akcji referendalnej. Klapa z podpisami
Ostateczny wynik zbiórki Maciej Wilk przedstawił na konferencji prasowej. Jak poinformował, organizatorzy zebrali 111 tysięcy podpisów warszawiaków. To mniej niż wymagane minimum. Zgodnie z ustawą o referendum lokalnym w Warszawie do zarządzenia głosowania potrzebnych było co najmniej 132 tysiące ważnych podpisów. Wymogi ustawowe wskazują, że próg ten odpowiada 10 procentom uprawnionych do głosowania wyborców w stolicy. Inicjatorzy akcji w stolicy liczyli na zebranie ok. 150-160 tys. podpisów, by mieć pewność, że pomysł nie zostanie odrzucony.
Wilk podkreślał, że mimo nieosiągnięcia celu akcja pokazała zaangażowanie mieszkańców. - Nie mieliśmy dawno w Warszawie takiego oddolnego, obywatelskiego zrywu. Nie odbędzie się referendum, ale nie zmienia to tego, że stało się w ostatnich dwóch miesiącach coś wyjątkowego - oświadczył Maciej Wilk w komentarzu.
Wniosek nie doprowadzi do referendum, a Trzaskowski nie będzie musiał poddawać się głosowaniu nad odwołaniem. Nawet gdyby organizatorzy zebrali wymagane podpisy, samo referendum musiałoby spełnić odrębny warunek frekwencyjny. Według podanych szacunków za ważne uznano by je przy udziale trzech piątych głosujących w ostatnich wyborach samorządowych, czyli około 450 tysięcy osób.
Trzaskowski z podziękowaniami
- To już oficjalne. Referendum w Warszawie się nie odbędzie. Organizatorzy akcji nie zebrali w ciągu ostatnich dwóch miesięcy wystarczającej liczby podpisów. Dziękuję wszystkim, którzy okazywali mi w tym czasie zaufanie oraz wspierali realizowaną przeze mnie wizję rozwoju Warszawy. Przede mną ponad dwa lata na stanowisku prezydenta Warszawy. Dwa kolejne lata pracy nad realizacją planów rozwoju miasta. Planów popieranych przez zdecydowaną większość mieszkańców - napisał Rafał Trzaskowski w poniedziałek.
- Chcę też zapewnić wszystkich, którzy pod tą inicjatywą się podpisali, a których krytyczny stosunek do mojej prezydentury wynika z troski o nasze wspólne miasto - będę robił wszystko, żebyście także Państwo mieli w nadchodzących latach dużo powodów do dumy i satysfakcji z tego, jak rozwija się Warszawa. W trakcie wielu spotkań w ostatnich dwóch miesiącach usłyszałem od Warszawianek i Warszawiaków co najbardziej im się podoba w mieście, ale również co chcieliby zmienić. Wszystkie te głosy będę starał się uwzględnić w mojej pracy - dodał prezydent stolicy.
- Dziękuję też wszystkim, którzy pracują w mieście razem ze mną. Tysiącom ludzi z prawdziwą pasją. Wasza ciężka codzienna praca i determinacja budują stolicę na miarę naszych aspiracji. I zaufanie, dzięki któremu możemy działać dalej. A skoro możemy, to pracujemy dalej. Budujemy Warszawę dla wszystkich. Po prostu - zakończył Trzaskowski.
Przebieg zbierania podpisów w Warszawie
Zbiórka rozpoczęła się 30 lipca, po wybuchu afery w Szpitalu Południowym. Sprawa dotyczyła zarobków lokalnego polityka Koalicji Obywatelskiej Dawida Kacprzyka oraz nieprawidłowości na szpitalnym oddziale ratunkowym. To właśnie te doniesienia stały się impulsem do rozpoczęcia działań pod szyldem Stołecznej Operacji Referendalnej.
Jak podsumował Maciej Wilk, cała procedura zbierania podpisów trwała 60 dni, a wolontariusze poświęcili na nią łącznie 15 tysięcy roboczogodzin. Akcja zakończyła się w ustawowym terminie, ale ostateczny wynik okazał się niższy od progu wymaganego do uruchomienia procedury. Wcześniej organizatorzy liczyli, że końcówka zbiórki pozwoli nadrobić brakujące podpisy.
Połowa września przyniosła sygnał, że inicjatywa przekroczyła 100 tysięcy zebranych podpisów. Informację o osiągnięciu tego pułapu komitet podał 14 września, w 46. dniu akcji. Do ustawowego minimum pozostawało wówczas jeszcze ponad 30 tysięcy podpisów. Rafał Trzaskowski kieruje Warszawą od 2018 roku. Wygrywał wybory z Patrykiem Jakiem i Tobiaszem Bocheńskim z PiS już w pierwszej turze.
Rozczarowanie postawą opozycji
Przed zakończeniem zbiórki Wilk przekonywał, że jej ostatni etap może przynieść gwałtowny wzrost liczby podpisów. - Kto próbuje dziś przewidywać końcowy rezultat poprzez prostą, liniową ekstrapolację dotychczasowego tempa, pomija najważniejsze: kluczowe kanały zbiórki zaplanowane na finałowy etap akcji dopiero teraz wchodzą do gry. Szykujemy się na piorunujący finisz – zapowiadał, odnosząc się do prognoz wyniku.
Zapowiadany „piorunujący finisz” nie wystarczył jednak do przekroczenia progu. Ostatecznie zabrakło 21 tysięcy podpisów do poziomu 132 tysięcy. Właśnie ten wynik był głównym tematem poniedziałkowej konferencji, na której organizatorzy potwierdzili zakończenie zbiórki.
Wilk wyraził też rozczarowanie postawą ugrupowań opozycyjnych. Wskazał, że partie, a szczególnie Prawo i Sprawiedliwość, stały z boku inicjatywy i nie wykazały chęci pomocy w jej organizacji.
Fot. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski/X
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (111)