Z artykułu dowiesz się:
- Rozwód lub rozstanie nie powoduje automatycznego wykreślenia jednej osoby z umowy kredytowej
- Nawet po przyznaniu nieruchomości jednej ze stron oboje kredytobiorcy odpowiadają za dług, dopóki bank nie zgodzi się na zmianę umowy
- Jedna osoba może przejąć kredyt, ale musi mieć odpowiednią zdolność kredytową
- Rozwiązaniem może być również refinansowanie, dołączenie nowego współkredytobiorcy, wykup udziałów lub sprzedaż nieruchomości
Rozstania par i małżeństw są trudnym momentem, w którym często trzeba dopilnować wielu formalności. W wielu przypadkach wyzwaniem jest kredyt hipoteczny. Sama decyzja sądu nie wystarczy, aby jedna ze stron przestała odpowiadać za jego spłatę. Jak wynika z badania ANG Odpowiedzialne Finanse „Jak kredyt hipoteczny wpływa na relacje w związkach?” z 2024 r., głównym czynnikiem sprawiającym, że ludzie trwają w związku, nawet jeśli myślą o rozstaniu, są dzieci. Na drugim miejscu znalazło się posiadanie kredytu hipotecznego – tę odpowiedź wskazało 35 proc. badanych. Gdy jednak dochodzi do rozstania, ważne jest dopełnienie formalności związanych z kredytem.
Rozwód nie wystarczy. Dla banku kredyt nadal jest wspólny
– Uzgodnienie z bankiem nowych warunków spłaty kredytu pozostaje niezwykle ważne, nawet jeśli przy podziale majątku sąd orzeknie, że nieruchomość przypada jednej z osób, która ma spłacać kredyt dotyczący tego mieszkania lub domu. Obie osoby widniejące na umowie kredytowej pozostają odpowiedzialne za spłatę zobowiązania do momentu wyrażenia przez bank zgody na zwolnienie jednej osoby z długu i wprowadzenia stosownych zmian w umowie. I to niezależnie od tego, czy kredyt dotyczy małżeństwa, czy związku partnerskiego. Sytuacja może być rozwiązana np. poprzez przejęcie długu lub przeniesienie zobowiązania za zgodą banku – tłumaczy Hanna Hadryś, ekspertka kredytowa ANG Odpowiedzialne Finanse.
Z przejęciem kredytu przez jedną osobę wiążą się dodatkowe czynności. Przykładowo, przy założeniu, że mieszkanie w momencie rozstania jest warte 500 tys. zł, a pozostałe do spłaty zobowiązanie wynosi 300 tys. zł, po odjęciu zadłużenia realna wartość nieruchomości to 200 tys. zł. Zakładając, że każdej z osób przysługuje połowa, na każdą przypada po 100 tys. zł.
Osoba, która pozostanie w nieruchomości, może zatem nadal spłacać raty i rozliczyć się z drugą stroną, przekazując jej 100 tys. zł. Wszystko musi być jednak zrealizowane w porozumieniu z bankiem. Ważne, by osoba „przejmująca” nieruchomość miała odpowiednią zdolność kredytową do dalszego regulowania zobowiązania. Istnieje bowiem ryzyko, że jej zdolność okaże się niewystarczająca.
Bank sprawdzi zdolność kredytową od nowa
– Warto zapytać eksperta kredytowego o ponowne przeliczenie zdolności. Możliwe, że w innym banku spełnimy wymagania do otrzymania nowego finansowania. Poprzedni kredyt zostanie spłacony nowym. Dzięki temu ustalimy, kto będzie właścicielem nieruchomości i osobą odpowiedzialną za nowe zobowiązanie. Innym rozwiązaniem może być dołączenie do umowy nowego współkredytobiorcy, np. rodzica, siostry lub brata. Dochody tej osoby mogą wesprzeć osiągnięcie potrzebnej zdolności kredytowej. Każdy bank ma jednak określone zasady dotyczące dołączania nowych kredytobiorców – dodaje Hanna Hadryś.
Sprawa może zostać rozwiązana także przez wykup udziałów przez nowego partnera lub partnerkę, jeśli osoba pozostająca w nieruchomości jest w nowym związku. Czasami jedynym wyjściem jest sprzedaż nieruchomości. Po jej spieniężeniu spłacona zostanie pozostała część kredytu, a nadwyżką mogą podzielić się kredytobiorcy i przeznaczyć ją np. na wkład własny do zakupu innej nieruchomości.
Kredyt hipoteczny może wpływać na decyzję o rozstaniu
Mimo zdarzających się trudnych sytuacji Polacy patrzą na kredyty hipoteczne przez pryzmat korzyści. Osiem na dziesięć osób uważa, że kredyt pozwolił im na niezależność. Prawie tyle samo wskazało, że umożliwił im wygodniejsze życie. Zaciągnięcie kredytu hipotecznego jest przez niemal 70 proc. badanych postrzegane jako naturalny krok w dorosłym życiu.
Badanie przeprowadzono na próbie celowej, czyli wśród osób posiadających kredyt hipoteczny, będących w związkach – zarówno formalnych, jak i nieformalnych – i mieszkających razem. Polacy najczęściej decydują się na kredyt w związkach trwających od trzech do pięciu lat (25 proc.), choć zbliżony odsetek decydował się na taki krok dopiero po ponad dekadzie bycia razem (24 proc.). Zaciągnięcie kredytu miało wpływ na decyzję o formalizacji związku w przypadku 16 proc. osób – w 11 proc. przypadków przyspieszyło zawarcie małżeństwa, a w 5 proc. je opóźniło.
Fot. East News
Tomasz Wypych





Komentarze
Pokaż komentarze (4)