Z artykułu dowiesz się:
- Jakie cele może obrać Rosja podczas uderzeń hybrydowych? Wyjaśniamy, co mówią oceny wywiadu
- Dlaczego Moskwa wprowadza na masową skalę szybkie drony odrzutowe
- W jaki sposób Kreml zamierza testować spójność sojuszniczą i artykuł 5 NATO
- Co oznaczały czwartkowe incydenty w polskiej przestrzeni powietrznej
Służby ostrzegają przed uderzeniami na Polskę
Szef rządu niespodziewanie zabrał głos z mównicy sejmowej. Posłom przedstawił najnowsze raporty dotyczące bezpieczeństwa kraju. Z ustaleń sojuszniczych oraz krajowych służb wynika, że Moskwa przygotowuje nową fazę operacji wymierzonych w zachodnich sojuszników Kijowa.
- Chcę przedstawić opinii publicznej oraz paniom i panom posłom najbardziej prawdopodobny scenariusz na najbliższych kilka miesięcy - podkreślił Donald Tusk. To scenariusz zakładający poważne zdarzenia. Wymaga skupienia, powagi i mentalnej gotowości do zdania trudnych egzaminów.
Szef rządu wprost wskazał na bezpośrednie niebezpieczeństwo dla naszego kraju. Jak poinformował, w ocenie wywiadów w planie rosyjskim znajdują się ataki hybrydowe wymierzone w kraje pomagające Kijowowi. Zagrożona jest także Polska.
Drony odrzutowe i uderzenia hybrydowe
Według informacji przekazanych przez premiera nadchodzące miesiące do wczesnej wiosny będą najbardziej krytycznym momentem w wojnie. Chodzi o okres późnej jesieni oraz zimy. Rosjanie z niespotykaną do tej pory częstotliwością atakują obiekty i instalacje energetyczne w zachodniej Ukrainie, położone w bezpośrednim sąsiedztwie polskiej granicy.
Moskwa wprowadza do działań bojowych nową technologię na masową skalę. Chodzi o drony odrzutowe, które poruszają się ze znacznie większą prędkością niż dotychczasowe konstrukcje. Operują na dużej wysokości tuż przed uderzeniem w wyznaczony cel.
Rosyjski plan zakłada zniszczenie gospodarki i logistyki sąsiada. Według premiera ataki mają objąć sześć głównych miast po stronie ukraińskiej. W ostatnich tygodniach Rosjanie zniszczyli ponad 300 lokomotyw, paraliżując transport kolejowy. Celem są także prowokacje wymierzone w kraje wschodniej flanki, w tym przejścia graniczne takie jak Dorohusk.
Testowanie jedności i artykułu 5 NATO
Z przedstawionych analiz wynika, że potencjalne uderzenia hybrydowe na państwa wschodniej flanki NATO mają mieć oficjalnie charakter przypadkowy. Taka forma ma utrudnić jednoznaczną ocenę sytuacji. Chodzi o osłabienie motywacji sojuszników do natychmiastowej reakcji militarnej.
Głównym celem rosyjskich działań oraz narracji o rzekomej przypadkowości jest podważenie integralności Sojuszu Północnoatlantyckiego. Moskwa dąży do wywołania wrażenia, że artykuł 5 Traktatu Waszyngtońskiego ma wyłącznie teoretyczne znaczenie. Nikt nie będzie chciał umierać za pojedyncze incydenty, taka myśl ma zakorzenić się w stolicach Zachodu.
Skutki eskalacji były odczuwalne w Polsce już w czwartek rano. W związku ze zmasowanym uderzeniem powietrznym na zachodzie Ukrainy Dowództwo Operacyjne RSZ poderwało do lotu polskie myśliwce. Przekroczenie bariery dźwięku przez maszyny wywołało tzw. sonic boom. Huk zaniepokoił mieszkańców, a lotniska w Lublinie i Rzeszowie czasowo wstrzymały pracę.
Przed południem w województwach lubelskim i podkarpackim uruchomiono syreny alarmowe. Mieszkańcy otrzymali alert RCB o zagrożeniu atakiem z powietrza. Ostrzeżenie odwołano około godziny 12.50.
Przygotowania obronne przy granicy
Rząd wykorzystał czwartkowe wystąpienie, by przedstawić konkretne dane dotyczące wzmacniania infrastruktury granicznej. Premier poinformował, że zrealizowano 23 z 28 zaplanowanych schronów hesco-bastion. Rozwinięto również system obrony przeciwlotniczej na sześciu przejściach granicznych.
Chodzi o zabezpieczenie kluczowych punktów logistycznych, przez które przepływa pomoc dla Ukrainy. W planie Kremla leży zablokowanie transportu generatorów i paliwa przed nadchodzącą zimą. To uderzenie w samo serce pomocy humanitarnej i wojskowej.
Symboliczna data i deklaracja rządu
Wystąpienie szefa rządu zbiegło się z 87. rocznicą agresji ZSRR na Polskę z 17 września 1939 roku. Tego dnia Armia Czerwona uderzyła na wschodnie tereny kraju, realizując pakt z hitlerowskimi Niemcami. Ta bolesna data nadała czwartkowym ostrzeżeniom dodatkowy, symboliczny wymiar.
Premier nawiązał do historycznych doświadczeń we wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych. Zaznaczył, że lekcja z tamtych wydarzeń nie pójdzie na marne.
- Nie szukamy wojny, ale jeśli ktokolwiek odważy się nas zaatakować, spotka się ze stanowczą odpowiedzią naszą i naszych sojuszników - zadeklarował Tusk.
Rząd zapowiedział dalsze wzmacnianie procedur obronnych oraz ścisłą koordynację działań ze strukturami sojuszniczymi w ramach NATO. Władze apelują o zachowanie spokoju, czujności oraz powagi wobec nadchodzących wyzwań bezpieczeństwa.
red.
Fot: Wystąpienie Donalda Tuska w Sejmie/ Piotr Tracz






Komentarze
Pokaż komentarze (69)