Z artykułu dowiesz się:
- Jak nowe opłaty za ciepło w blokach obejmą lokale z zakręconymi grzejnikami
- Dlaczego ciepło przenika między mieszkaniami i obciąża sąsiadów
- Jakie urządzenia zarządcy muszą wymienić przed początkiem 2027 roku
- Jakie kary mogą grozić zarządcom, którzy nie wdrożą zdalnego odczytu
Minimalna opłata niezależnie od zużycia
Od nowego roku w budynkach wielorodzinnych wprowadzona zostaje minimalna opłata za ogrzewanie. Będzie ona naliczana niezależnie od tego, czy grzejniki w lokalu są zakręcone albo głowice termostatyczne ustawione na zero. Rozwiązanie ma ukrócić praktyki unikania kosztów przez osoby utrzymujące zimne kaloryfery przez cały sezon.
"Dziennik Gazeta Prawna” podaje, że najniższy wymiar daniny może wynieść co najmniej 15 procent kosztów zmiennych ogrzewania całego budynku. Wysokość stawki ma odzwierciedlać wydatki związane z utrzymaniem właściwych warunków cieplnych w nieruchomości.
Minimalna opłata ma odpowiadać kosztom utrzymania temperatury bazowej lokalu, która według regulaminów wielu spółdzielni mieszkaniowych wynosi zazwyczaj około 16 stopni Celsjusza. To próg przyjmowany w zasadach rozliczania w wielu budynkach, a nie gwarancja, że każde mieszkanie będzie ogrzewane do identycznej temperatury.
Nowe zasady i wymóg zdalnych liczników to efekt nowelizacji ustawy o efektywności energetycznej. Przepisy wymuszają zmiany w regulaminach spółdzielni i wspólnot. Zarządcy muszą przygotować dokumenty przed końcem 2026 roku, tak aby mieszkańcy znali zasady naliczania opłat przed rozpoczęciem nowych rozliczeń.
Przeciwdziałanie "pasożytnictwu cieplnemu”
Nowe przepisy mają rozwiązać problem, który od lat wywoływał konflikty między mieszkańcami bloków. Celowe nieogrzewanie własnego mieszkania i korzystania z ciepła przenikającego przez ściany oraz stropy od sąsiadów nazywane jest popularnie "pasożytnictwem cieplnym".
W budynku energia przemieszcza się z cieplejszych pomieszczeń do chłodniejszych. Ciepło przenika przez przegrody, w tym ściany i stropy, a ruch powietrza przenosi je także między pomieszczeniami. Gdy w jednym lokalu kaloryfery pozostają zimne, ciepło z sąsiednich mieszkań zaczyna dogrzewać wychłodzoną przestrzeń. W rezultacie sąsiedzi muszą zużywać więcej energii, aby utrzymać komfortową temperaturę we własnych pokojach. Ciepło przepływa przez wspólne ściany i stropy, a także przez korytarze i inne części budynku. Skala strat zależy od różnicy temperatur, izolacji oraz konstrukcji przegród, nie jest więc jednakowa w każdym bloku.
Dotychczas taki podział kosztów mógł prowadzić do dysproporcji na rozliczeniach. Jedni lokatorzy otrzymywali wysokie dopłaty, podczas gdy inni płacili niewiele za ogrzewanie mieszkania, które korzystało z energii dostarczanej do sąsiednich lokali. Minimalna opłata ma uwzględniać tę zależność i ograniczyć przerzucanie części kosztów na pozostałych mieszkańców. Utrzymanie temperatury bazowej ma ograniczać nadmierne wychładzanie lokali. Długotrwale zimne pomieszczenia mogą być bardziej narażone na wilgoć, a mieszkańcy odczuwają skutki chłodu także wtedy, gdy nie włączają własnych grzejników.
Rewolucja w licznikach do 2027 roku
Jak wynika z przepisów ustawy Prawo energetyczne, właściciele lub zarządcy budynków mają wymienić tradycyjne podzielniki kosztów, ciepłomierze i wodomierze na urządzenia umożliwiające zdalny odczyt. Termin upływa 1 stycznia 2027 roku, czyli z końcem 2026 roku urządzenia mają już spełniać ten wymóg.
Urządzenia pomiarowe w blokach muszą umożliwiać odczyt zużycia ciepła bez konieczności wchodzenia do mieszkań. Radiowy przesył danych pozwoli na bieżący monitoring zużycia. Zdalny odczyt ma ułatwić rozliczenia i ograniczyć potrzebę organizowania wizyt inkasentów w lokalach.
Wymiana liczników jest istotna również dlatego, że nowe zasady mają opierać się na danych dotyczących zużycia. Spółdzielnie będą musiały dostosować nie tylko samą aparaturę, lecz także sposób przekazywania informacji mieszkańcom i zapisy w regulaminach. Dlatego przygotowania wymagają zarówno prac technicznych, jak i konkretnych decyzji organizacyjnych.
Za brak wymiany urządzeń w terminie zarządcom mogą grozić kary nakładane przez Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki. Według opisywanych stawek wynoszą one od 1000 do 5000 zł, a niektóre źródła wskazują, że mogą sięgnąć 10 tys. złotych. Z kolei według doniesień z listopada 2024 roku lokatorzy, którzy doprowadzą do skrajnego wychłodzenia mieszkania, mogą otrzymać mandat do 500 zł lub spotkać się ze skierowaniem sprawy do sądu.
Koniec 2026 roku będzie więc dla spółdzielni terminem granicznym. Zarządcy muszą zdążyć z wymianą aparatury pomiarowej. Niedopełnienie ustawowego obowiązku narazi ich na konsekwencje prawne, a dla mieszkańców oznacza, że zakręcenie grzejnika nie wyzeruje rachunku.
Fot. Kaloryfer/Pixabay
Red.






Komentarze
Pokaż komentarze (70)