fot. Facebook/Anna Ewa Konieczyńska
fot. Facebook/Anna Ewa Konieczyńska

KO zawiesiła swoją działaczkę. CBA bada miliony z pomocy powodziowej

Redakcja Redakcja Przestępczość Obserwuj temat Obserwuj notkę 35
Anna Konieczyńska, wiceprezeska Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, jest zawieszona w Koalicji Obywatelskiej i czeka na wyrok sądu koleżeńskiego. Partia zapowiada, że rozstrzygnięcie jej sprawy to kwestia dni. Powodem są doniesienia o nieprawidłowościach przy rozdziale pomocy powodziowej, w tym 200 tys. zł pożyczki dla firmy jej męża, choć dokumentacja fotograficzna i dane straży pożarnej nie potwierdzają zalania. Sprawą zajęły się już CBA i Ministerstwo Rozwoju i Technologii.

Tego dowiesz się po przeczytaniu artykułu:

  • Konieczyńska jest zawieszona w KO od 23 czerwca 2025 roku, a wyrok sądu koleżeńskiego ma zapaść w ciągu kilku dni.
  • Firma jej męża dostała 200 tys. zł na zniszczenia w pensjonacie, choć zdjęcia i dane straży pożarnej nie pokazują śladów zalania.
  • Mąż działaczki, jej sąsiad i właściciel lokalnej telewizji dostali z KARR łącznie około 4,5 mln zł pomocy powodziowej.
  • CBA i resort rozwoju prowadzą niezależne od siebie kontrole tego, jak KARR rozdzielała środki dla poszkodowanych.

Kontrole CBA i resortu w KARR

 Samorząd województwa dolnośląskiego posiada niemal sto procent akcji Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego. To właśnie ta spółka odpowiadała za dystrybucję rządowych pieniędzy dla ofiar powodzi z września 2024 roku. Anna Konieczyńska objęła stanowisko wiceprezeski pierwszego lutego 2025 roku, kilka miesięcy przed wybuchem afery.

 Od kwietnia 2025 roku Centralne Biuro Antykorupcyjne sprawdza, czy miliony złotych wsparcia dla przedsiębiorców przyznano zgodnie z procedurami. Niezależnie od tego kontrolę wszczęło Ministerstwo Rozwoju i Technologii, które zwróciło się do gmin powiatu karkonoskiego i Jeleniej Góry o wykazy beneficjentów oraz wydanych zaświadczeń o szkodach. Pomoc dla przedsiębiorców była możliwa właśnie dzięki takim zaświadczeniom, poświadczającym, że dany podmiot został poszkodowany i że na jego terenie wystąpiła powódź.

"Sprawdzamy dokumenty w Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, a także, co ważne, oprócz tych dokumentów, wystąpiliśmy do poszczególnych gmin o informację o zaświadczeniach", poinformował wiceminister rozwoju i technologii, odpowiedzialny za dolnośląskie struktury Koalicji Obywatelskiej.

 "CBA bada, prowadzi czynności kontrolne od kwietnia tego roku. Było to efektem różnych doniesień medialnych. Nie jest zaskoczeniem dla nas ta publikacja. CBA, gdy będzie gotowe, zdecyduje, czy skieruje wniosek do prokuratury dotyczący tych osób", przekazał w TVN24 minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak. Dodał, że publikacja z ustaleniami zapewne wywoła konieczność precyzyjnych odpowiedzi, a jeśli potwierdzą się te doniesienia, osoby zamieszane w sprawę poniosą surowe konsekwencje. 

Miliony dla męża, sąsiada i właściciela lokalnej telewizji

 Trzy podmioty z Dziwiszowa, ściśle powiązane z wiceprezeską agencji, otrzymały łącznie około 4,5 mln zł pomocy. Największą kwotę, 3,2 mln zł, dostała spółka Kadalore należąca do sąsiadów Konieczyńskiej. Pieniądze miały sfinansować salę zabaw, która według dziennikarskich ustaleń nigdy nie została otwarta, a uszkodzony budynek leżał 340 metrów od najbliższej wody zmapowanej przez satelity. Kolejny beneficjent, Agencja Reklamy i Promocji Dami, należąca do właściciela lokalnej telewizji współpracującej z samorządem, otrzymała ponad 1,12 mln zł.

 Wsparcie trafiło też do firmy Amarcord, należącej do męża działaczki Piotra Konieczyńskiego. Spółka wystąpiła o pomoc dziewięć miesięcy po powodzi i kilka miesięcy po tym, jak jego żona objęła funkcję wiceprezeski KARR. Dostała 200 tys. zł, czyli maksymalną pożyczkę z funduszu ministerialnego, na zniszczenia w pensjonacie położonym na wzgórzu, a KARR umorzyła aż 75 procent tej kwoty. Wskazane szkody to pęknięcia kafli na schodach i tarasie, wymyte fugi oraz pęknięcia tynków na balkonach.

 Dziennikarze Wirtualnej Polski dotarli do dokumentacji fotograficznej pensjonatu. Na zdjęciach nie widać linii zalania na ścianach ani innych śladów po powodzi, a straż pożarna we wrześniu 2024 roku nie odnotowała pod tym adresem żadnego zgłoszenia. Gmina Jeżów Sudecki przyznaje dziś na piśmie, że nie miała niezależnego dowodu, by szkoda w ogóle powstała wskutek powodzi, a wniosek oparto wyłącznie na oświadczeniu właściciela firmy. Rejestry straży pożarnej i Wód Polskich nie odnotowują obecności wody pod adresami żadnej z trzech firm, a analizy Copernicus EMS, ICEYE oraz dane Centrum Badań Kosmicznych PAN również nie wykazały śladów żywiołu na tym obszarze.

Rozstrzygnięcie to kwestia dni

 Konieczyńska formalnie pozostaje zawieszona w prawach członka Koalicji Obywatelskiej i czeka na wyrok sądu koleżeńskiego. "Jeśli chodzi o panią wiceprezes, to już jakiś czas temu została zawieszona w partii, czeka ją sprawa w sądzie koleżeńskim, to jest kwestia dni, jak będzie jakiekolwiek rozstrzygnięcie", poinformował wiceminister rozwoju i technologii, szef dolnośląskich struktur KO.

Zastrzegł, że nie chce przesądzać wyniku kontroli dotyczącej dofinansowania dla firmy męża działaczki. "Muszę powiedzieć, że trzeba też w jakimś stopniu się racjonalnie zachowywać. Jeżeli ktoś jest wiceprezesem, to raczej powinien się wstrzymywać z tego typu działaniami. Tym bardziej że ta pomoc podobno jest wątpliwa", ocenił. Zapowiedział przy tym, że "prymitywne i chciwe zachowania" będą piętnowane nie tylko w partii, a po zakończeniu ministerialnej kontroli sprawa trafi też do organów ścigania.

 Informację o zawieszeniu Konieczyńskiej Wirtualna Polska otrzymała dopiero po tym, jak wysłała pytania w tej sprawie. Nieoficjalnie wiadomo, że o zawieszenie wnioskował wiceminister rozwoju i technologii, szef dolnośląskich struktur KO. "To dobra decyzja", ocenił w rozmowie z portalem jeden z rozmówców z regionu.

Zdrojewski: kontrola musi być szybka i surowa

Europoseł Bogdan Zdrojewski, były prezydent Wrocławia i senator KO z Dolnego Śląska, ocenia w rozmowie z Wirtualną Polską, że partia powinna być wobec siebie surowsza niż poprzednicy. "Chciałbym, żeby wyborcy widzieli, że jeśli pojawiają się nieprawidłowości, to natychmiast jest reakcja, kontrola i ewentualne kary. Margines powinien być jak najszybciej eliminowany", mówi. Za właściwy mechanizm uznaje zawieszanie członka partii już na czas kontroli, zanim zapadną jakiekolwiek ustalenia co do winy.

Zdrojewski podkreśla też ryzyko dla wizerunku całej akcji pomocowej po powodzi. "Szybkość i sprawczość w kontroli mogą uratować opinię, która jest wypracowana ciężkim wysiłkiem wielu osób, aby pieniądze na pomoc po powodzi szybko uzyskać i aby skutki powodzi usuwać w tempie satysfakcjonującym", zaznacza. Dodaje, że jeśli wina się potwierdzi, środki muszą być natychmiast zwracane, a osoby odpowiedzialne za naruszenia powinny ponieść karę.

red.

fot. Facebook/Anna Ewa Konieczyńska

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj35 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (35)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo