Niemcy zatrzymali Bąkiewicza. Chciał postawić krzyż w Berlinie

Redakcja Redakcja Niemcy Obserwuj temat Obserwuj notkę 425
Robert Bąkiewicz, lider Ruchu Obrony Granic, został we wtorek zatrzymany przez berlińską policję podczas próby postawienia drewnianego krzyża przy głazie upamiętniającym polskie ofiary II wojny światowej. Kilku innych działaczy organizacji zostało powalonych na ziemię i zakutych w kajdanki. Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych potwierdziło interwencję i zapowiedziało działania konsula.

Krzyż bez zezwolenia, czyli dlaczego interweniowała niemiecka policja 

We wtorek, tuż przed godziną 16, około 15 członków Ruchu Obrony Granic zebrało się w Skulpturenpark przed Reichstagiem w berlińskim Tiergarten. Mieli ze sobą duży drewniany krzyż oraz transparenty nawiązujące do zbrodni niemieckich z okresu II wojny światowej i kwestii reparacji. Berlińska policja, która potwierdziła przebieg wydarzeń w oficjalnym oświadczeniu, uznała zgromadzenie za niezgłoszoną manifestację. Funkcjonariusze za pośrednictwem tłumacza zaproponowali grupie kontynuowanie demonstracji w innym, wskazanym miejscu lub udanie się do głazu w pojedynkę.


Bąkiewicz odrzucił warunki. Działacze ROG odśpiewali "Rotę", po czym lider ruchu wydał komendę: "idziemy". Kiedy grupa ruszyła z krzyżem i transparentami w stronę kamienia pamięci, policja przystąpiła do interwencji. Nagrania z zatrzymania, które natychmiast trafiły do mediów społecznościowych, pokazują policjantów powalających uczestników marszu na ziemię. Łącznie dokonano sześciu zatrzymań, jednak po zakończeniu działań policyjnych wszystkie osoby zostały zwolnione, co potwierdziła berlińska policja w swoim komunikacie.

Hospitalizacja i relacja rodziny Bąkiewicza

Córka Roberta Bąkiewicza, Blanka, opublikowała na platformie X alarmujący wpis.

"Jest źle. Zabiera ich karetka. Jacek, Paweł i Tata w ciężkim stanie. Tata wymiotuje. Ma połamane żebra." napisała Blanka Bąkiewicz.

ROG wskazał z imienia jednego z berlińskich funkcjonariuszy, domagając się wyjaśnień w związku ze sposobem przeprowadzenia zatrzymania. Sam Bąkiewicz po zwolnieniu przekazał, że był "zamknięty w klatce bez tlenu". 


Reakcja polskich polityków i MSZ

Polskie MSZ potwierdziło, że interwencja miała miejsce, a jedna osoba została zatrzymana. Rzecznik resortu Maciej Wewiór poinformował, że konsul na miejscu ustala okoliczności zdarzenia i powody zatrzymania, nie podając jednak żadnych szczegółów.

Incydent wywołał natychmiastowe reakcje polskiej prawicy. Jarosław Kaczyński, prezes PiS, pytał publicznie o działania polskiej ambasady i MSZ. Przemysław Czarnek, kandydat PiS na premiera, zażądał "natychmiastowej reakcji polskiego rządu" i ocenił, że zachowanie berlińskiej policji kompromituje niemieckie władze. Prezes Telewizji Republika Tomasz Sakiewicz wezwał Polaków pod ambasadę Niemiec w Warszawie na godzinę 20.

Inaczej incydent skomentowała europosłanka KO Kamila Gasiuk-Pihowicz.

"Bąkiewicz zakuty w kajdanki w Niemczech. Mam prośbę do tamtejszej policji. Czy moglibyście już go nam nie oddawać?" napisała na platformie X.


Kontekstem wydarzeń jest kwestia miejsca pamięci dla polskich ofiar II wojny. W czerwcu 2025 roku przed Reichstagiem odsłonięto tymczasowy kamień pamiątkowy poświęcony polskim ofiarom lat 1939-1945. W przyszłości ma w tym miejscu stanąć stały pomnik, którego Polska domagała się od Niemiec od co najmniej kilkunastu lat.

red.  

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj425 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (425)

Inne tematy w dziale Polityka