Marcin Borys I Marek Woch - Facebook.com/marcin.borys.146
Marcin Borys I Marek Woch - Facebook.com/marcin.borys.146

Poważne kłopoty samorządowca. Śledczy prześwietlają Borysa

Redakcja Redakcja Samorząd Obserwuj temat Obserwuj notkę 2
Legnicka prokuratura prowadzi postępowanie sprawdzające w sprawie nieprawidłowości, do jakich miało dochodzić w miejskiej spółce przewozowej. Pod lupą śledczych znalazł się lokalny polityk i były prezes MPK Legnica Marcin Borys. Zawiadomienie w tej sprawie to pokłosie audytu, który wykazał szereg poważnych uchybień za czasów jego rządów. Marcin Borys odrzuca wszelkie zarzuty. Sprawa nabiera dodatkowego, politycznego wymiaru, bo od kilku tygodni Borys ściśle współpracuje z Markiem Wochem, liderem Bezpartyjnych Samorządowców Marka Wocha, ugrupowania coraz mocniej wiążącego się z PiS.

Z artykułu dowiesz się:

  • Jakie nieprawidłowości w MPK Legnica bada obecnie legnicka prokuratura
  • Co wykazał audyt zlecony przez radę nadzorczą miejskiej spółki
  • W jaki sposób były prezes tłumaczy stawiane mu zarzuty
  • Jakie polityczne ruchy wykonał ostatnio Marcin Borys na Dolnym Śląsku
  • Dlaczego Bezpartyjni Samorządowcy Marka Wocha coraz mocniej wiążą się z PiS i dlaczego sięgają po nazwę wypracowaną przez dolnośląski samorząd

Śledczy sprawdzają finanse miejskiej spółki

Prokuratura Okręgowa w Legnicy bada sprawę ewentualnych nadużyć, jakich miał się dopuścić Marcin Borys w okresie kierowania Miejskim Przedsiębiorstwem Komunikacyjnym. Prokuratorzy weryfikują materiały dotyczące gospodarki finansowej spółki pod kątem podejrzenia popełnienia przestępstwa. O działaniach organów ścigania poinformowało Radio Wrocław.


Rzeczniczka legnickiej prokuratury Liliana Łukasiewicz zaznaczyła charakter trwających czynności.

- Na tym etapie nie ma jeszcze mowy o stawianiu komukolwiek zarzutów - poinformowała Liliana Łukasiewicz.

Organy ścigania analizują dokumentację zgromadzoną w trakcie kontroli wewnętrznych. Jak podaje Radio Wrocław, prokuratura po analizie zawiadomienia zleciła już policji przesłuchanie autorów doniesienia w charakterze świadków. Do tego czasu biegli muszą ocenić wagę wykrytych przez spółkę nieścisłości finansowych.

Miażdżący audyt w MPK Legnica

Problemy Marcina Borysa rozpoczęły się po kontroli zarządzonej w spółce przez nową radę nadzorczą. Audyt przeprowadzony na zlecenie zarządu miejskiego przewoźnika wykazał, że Marcin Borys, który kierował spółką od sierpnia 2024 roku, miał opłacać prywatne rachunki służbowymi kartami, m.in. za hotele i masaże. Na liście zakwestionowanych wydatków znalazły się też pobyty w luksusowych hotelach.

Obejrzyj najnowszy odcinek Algorytmów Władzy. Podcastu Salon24


Rada nadzorcza sformułowała wobec Borysa długą listę zarzutów, wskazując na rażącą niegospodarność. Z dokumentów wynika, że prezes miał zlecać usługi podmiotom zewnętrznym z pominięciem procedur przetargowych. Dodatkowo audytorzy zwrócili uwagę na niewłaściwe traktowanie pracowników, co miało wyczerpywać znamiona mobbingu.

O wynikach kontroli i narastającym kryzysie wokół byłego szefa miejskiej spółki informowała również stacja TVP Info. Według ustaleń dziennikarzy, wydatki nieuzasadnione celami statutowymi spółki opiewały na znaczne kwoty. Materiały pokontrolne stały się bezpośrednią podstawą do skierowania sprawy do organów ścigania.

Nowe władze przedsiębiorstwa podkreślają, że audyt był konieczny ze względu na fatalną kondycję finansową, w jakiej Borys zostawił przewoźnika. Spółka borykała się z brakami kadrowymi wśród kierowców oraz przestarzałym taborem, który wymagał natychmiastowych inwestycji. Zamiast na modernizację, środki miały płynąć na konsumpcję i benefity zarządu.


Borys odpiera zarzuty i mówi o zemście

Marcin Borys stanowczo odrzuca wszelkie oskarżenia formułowane przez radę nadzorczą i nowych zarządców. Były szef spółki uważa, że prowadzony audyt i składane doniesienia mają podłoże wyłącznie polityczne. Jego zdaniem tłem stawianych mu zarzutów jest osobisty konflikt z prezydentem Legnicy Maciejem Kupajem z Platformy Obywatelskiej.

Samorządowiec zapowiedział kroki prawne w obronie swojego dobrego imienia i odpiera ataki w mediach społecznościowych. Nie zamierza zostawiać sprawy bez odpowiedzi, sugerując, że wyniki audytu zostały sfałszowane pod polityczne zamówienie.

- Będę się domagał zadośćuczynienia i przeprosin za to, co mi zrobiono. To są elementy dotyczące zniesławienia - stwierdził Marcin Borys w rozmowie z mediami regionalnymi.

Borys twierdzi, że rada nadzorcza zwołała audyt tylko po to, by potwierdzić tezę prezydenta Kupaja. Dla mnie to, co zrobiła rada nadzorcza, pokazuje cel tego audytu. Zwołano go po 15 dniach tylko po to, by potwierdził tezę prezydenta Kupaja.

Zarzuty o polityczne tło sprawy odpierają jednak władze miasta. Prezydent Legnicy Maciej Kupaj określił twierdzenia Borysa jako dorabianie ideologii na siłę i wskazał, że odwołanie prezesa było efektem serii błędów w zarządzaniu spółką. Z kolei wiceprezydent Jacek Baszczyk podkreślił, że rada nadzorcza realizuje swoje zadania w celu zapewnienia prawidłowego działania MPK, a o zemście nie ma mowy.

Od Koalicji Obywatelskiej do obozu sojusznika PiS

Prywatnie Marcin Borys jest kuzynem wiceministra sportu Piotra Borysa, co dodatkowo podgrzewa atmosferę wokół śledztwa. W ostatnim czasie jego kariera polityczna przeszła jednak gwałtowny zwrot, który zaskoczył nawet jego dotychczasowych sprzymierzeńców.

W lipcu Marcin Borys ogłosił na konferencji prasowej decyzję o opuszczeniu Koalicji Obywatelskiej. Przeszedł do Bezpartyjnych Samorządowców Marka Wocha. W nowym obozie politycznym objął funkcję zastępcy pełnomocnika województwa dolnośląskiego.

Marcin Borys jako powód odejścia z KO wskazał utratę posady prezesa MPK, którą uznaje za polityczną zemstę za jego wywiad dotyczący tzw. afery kłodzkiej. Borys stał się jednym z najgłośniejszych krytyków postawy lokalnych liderów partii w tej sprawie.

Chodzi o apel Borysa na antenie kanału Ujawniamy.com, w którym wezwał wicemarszałek Sejmu Monikę Wielichowską do wyjaśnień. Sprawa dotyczyła jej relacji ze skazaną w aferze kłodzkiej Kamilą L. Zdaniem Borysa to właśnie publiczne poruszenie tej kwestii, uderzającej w ważne postacie KO, przypieczętowało jego los w MPK.

To jednak nie zwykła zmiana barw klubowych. Bezpartyjni Samorządowcy Marka Wocha, do których trafił Borys, w ostatnich miesiącach wyraźnie zbliżyli się do Prawa i Sprawiedliwości - a sam Marek Woch, poseł i lider tego ugrupowania, coraz częściej pojawia się w towarzystwie czołowych polityków PiS.

Woch u boku Kaczyńskiego

Marek Woch dał się ostatnio zobaczyć u boku samego Jarosława Kaczyńskiego, co odnotowały media polityczne. Jak informował Salon24, Bezpartyjni Samorządowcy Marka Wocha oraz PiS zawarły przymierze wyborcze,  na razie senackie, z perspektywą rozszerzenia współpracy na wybory parlamentarne w 2027 roku.


Sama wizyta Wocha u prezesa PiS wzbudziła zdziwienie komentatorów. Publicyści Adam Abramczyk i Łukasz Jasina, analizując to spotkanie, wskazywali na kilka możliwych motywów, od zwykłego PR-u, przez próbę odwrócenia uwagi od wewnętrznego sporu w PiS, po chęć podebrania elektoratu Grzegorzowi Braunowi. Jasina nie krył sceptycyzmu wobec politycznego znaczenia tego sojuszu:

- Nie jestem w stanie odkryć głębokiego celu, jaki za tym stoi. Ilu wyborców przeprowadzi Marek Woch? - pytał retorycznie komentator.

Niezależnie od intencji obu stron, sam fakt zacieśniania relacji lidera Bezpartyjnych Samorządowców Marka Wocha z kierownictwem PiS stawia w nowym świetle decyzję Marcina Borysa. Samorządowiec, który jeszcze niedawno zasiadał w klubie Koalicji Obywatelskiej w sejmiku dolnośląskim, dziś działa w strukturach formacji budującej wyborcze przymierze z ugrupowaniem Jarosława Kaczyńskiego.

Spór o markę „Bezpartyjni Samorządowcy”

Transfer Borysa uwidacznia też głębszy podział wewnątrz środowiska noszącego nazwę Bezpartyjni Samorządowcy. To dolnośląski nurt jako pierwszy zbudował tę markę i realny sukces wyborczy w regionie, startując pod tym szyldem w  wyborach samorządowych w 2018 i 2024 roku oraz od lat odpowiedzialnie współtworząc koalicję rządzącą w sejmiku wojewódzkim z Koalicją Obywatelską, a przy okazji wyborów parlamentarnych prowadząc też rozmowy o wspólnych listach z PSL.


Zupełnie inaczej wygląda działalność Bezpartyjnych Samorządowców Marka Wocha, ugrupowania funkcjonującego przede wszystkim na poziomie centralnym, jako zarejestrowana w Warszawie partia polityczna, budująca ogólnokrajowe struktury i coraz otwarciej prowadząca dialog ze środowiskami prawicowymi i konserwatywnymi, w tym z PiS. To właśnie Bezpartyjni Samorządowcy Marka Wocha sięgają dziś po szyld wypracowany przez dolnośląski samorząd, choć to nie oni stoją za jego wieloletnim, realnym dorobkiem wyborczym w regionie.

Spór o nazwę nie pozostaje bez znaczenia dla sejmiku dolnośląskiego, w którym dolnośląscy Bezpartyjni Samorządowcy nadal współtworzą koalicję rządzącą z KO i PSL. 

red.

Fot: Marcin Borys I Marek Woch - Facebook.com/marcin.borys.146

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj2 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka