Piotr Niemczyk wychodzi z aresztu. Sąd zmienił zdanie

Redakcja Redakcja Sądownictwo Obserwuj temat Obserwuj notkę 19
Sąd zdecydował, że Piotr Niemczyk opuści areszt, do którego trafił za niewykonanie wyroku. Chodziło o nieodbycie zasądzonych prac społecznych związanych z wcześniejszą blokadą ruchu w Warszawie w ramach protestu Ostatniego Pokolenia. Za Niemczykiem wstawiło się grono dawnych opozycjonistów.

Z artykułu dowiesz się:

  • Jakie były szczegóły nagłego zwrotu w sprawie aresztu dla Piotra Niemczyka
  • Za co dawny oficer UOP trafił do więzienia na Białołęce
  • Co ujawniły policyjne nagrania z przebiegu warszawskiego protestu
  • Kto z dawnych opozycjonistów podpisał apel o kasację wyroku

Sąd wstrzymał karę. Mecenas Dubois ogłasza decyzję

W piątek 11 września wczesnym popołudniem warszawski sąd podjął decyzję o wstrzymaniu wykonania kary wobec Piotra Niemczyka. O nagłym zwrocie akcji poinformował jako pierwszy jego obrońca. - Przed chwilą w sprawie Piotra Niemczyka sąd wstrzymał wykonanie kary - napisał mecenas Jacek Dubois na platformie X.

Postanowienie to oznacza, że były działacz opozycji demokratycznej w PRL nie spędzi w celi orzeczonych wcześniej 15 dni. Sprawa od początku budziła spore emocje w środowisku prawniczym i politycznym.

Kulisy zatrzymania na Białołęce

Policja zatrzymała Piotra Niemczyka we wtorek 8 września. Funkcjonariusze doprowadzili go bezpośrednio do Aresztu Śledczego Warszawa-Białołęka. Zatrzymanie i osadzenie eksperta wywołało natychmiastowe oburzenie opinii publicznej. Od momentu trafienia za kraty Niemczyk prowadził w areszcie głodówkę, o czym informował w mediach społecznościowych Marek Kossakowski. W związku z odmową przyjmowania posiłków dawny oficer wywiadu został skierowany na rozmowę z psychologiem.

Podstawą zatrzymania był prawomocny wyrok za udział w proteście z maja 2025 roku, zorganizowanym przez ruch Ostatnie Pokolenie. Niemczyk odmówił wykonania orzeczonej kary prac społecznych, w związku z czym sąd zamienił ją na 15 dni zastępczej kary aresztu. 


Niemczyk stał na chodniku

Sprawa wyroku nakazowego budzi poważne wątpliwości prawne. Orzeczenie zapadło bez przeprowadzania standardowej rozprawy, bez wysłuchania stron i bez udziału oskarżonego. Najważniejsze dla sądu okazały się jednak materiały dowodowe zgromadzone przez same służby. Nagrania z kamer policyjnych wykazały, że Piotr Niemczyk przez całą kilkudziesięciominutową interwencję stał wyłącznie na chodniku. Nie wchodził na jezdnię. Policja nie podejmowała wobec niego żadnych bezpośrednich czynności.

Okoliczności te potwierdził w rozmowie z Onetem inny uczestnik manifestacji, Paweł Kasprzak. - O ile ja akurat zasłużyłem, bo rzeczywiście siedziałem na jezdni i blokowałem ruch, to w przypadku Piotra sytuacja była zupełnie inna. On stał z transparentem na chodniku. Doznał wcześniej skomplikowanego urazu nogi.Bał się, że jak usiądzie, to zdrowotnie może się to dla niego źle skończyć. Mimo to sąd skazał go za to, że blokował ruch i nie chciał zejść z jezdni. Co za absurd - relacjonował Kasprzak. 


RPO interweniowała w sprawie Niemczyka

Do sprawy włączył się Rzeczniczka Praw Obywatelskich Sylwia Gregorczyk-Abram, która podjęła kroki zmierzające do wniesienia kasacji do Sądu Najwyższego. Biuro RPO zwróciło uwagę na rażące rozbieżności między policyjnymi nagraniami a treścią wniosku o ukaranie.

- Nagrania wskazują, że obwiniony przez całą interwencję policji stał na chodniku, w żadnym momencie nie znajdując się na jezdni. Nie siedział, nie leżał ani nie przykleił się do nawierzchni, więc siłą rzeczy nie blokował ruchu - podkreśliła Rzeczniczka Praw Obywatelskich w oficjalnym komunikacie.

W obronie Niemczyka stanęli także jego dawni współpracownicy z czasów walki z reżimem komunistycznym. Według informacji o liście otwartym, ponad 40 byłych opozycjonistów z PRL skierowało wspólny apel do Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego Waldemara Żurka oraz do RPO.

Wśród sygnatariuszy znaleźli się m.in. Władysław Frasyniuk, Andrzej Seweryn, Zbigniew Bujak, Bogdan Lis i Jacek Czaputowicz. Pod apelem podpisali się również Teresa Bogucka, Marek Borowik, Adam Borowski, Jarosław Kurski, Jacek Merkel, Jerzy Stępień i Joanna Szczęsna. Podobne grono broniło Adama Borowskiego, skazanego aż na pół roku za niewykonanie wyroku ws. przeprosin pod adresem Romana Giertycha. Mecenas wykorzystał art. 212 do ścigania byłego opozycjonisty za słowa o aferze Polnordu w Republice. Ostatecznie Borowskiego ułaskawił prezydent Karol Nawrocki i tylko dlatego szef Warszawskiego Klubu Gazety Polskiej nie trafił do odbywania wyroku.   


Fot. Piotr Niemczyk/East News 

Red.

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj19 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (19)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo