Z artykułu dowiesz się:
- Ile jest dzików w Warszawie
- Ile ataków na ludzi i kolizji spowodowały dziki w Warszawie
- Ilu osobników dotyczy decyzja o odłowie i odstrzale
- Dlaczego przepisy uniemożliwiają wywożenie zwierząt poza miasto
Alarmujące statystyki i karambol na trasie S2
Liczba dzików pojawiających się w przestrzeni miejskiej stolicy rośnie w szybkim tempie. Szacunki przekazane przez ratusz wskazują, że populacja tych zwierząt wynosi od 3 tysięcy do nawet 5-7 tysięcy osobników. Badania z 2025 roku wykazały 3031 dzików na obszarze około 390 kilometrów kwadratowych.
Dane warszawskiego ratusza pokazują skalę problemu poprzez lawinowy wzrost liczby zgłoszeń od mieszkańców. W 2020 roku odnotowano zaledwie 423 takie sygnały. Trzy lata później było ich już ponad 4700, rok po tym 5128, a w 2025 roku już 8804. W 2026 roku liczba zgłoszeń osiągnęła około 14,5-15 tysięcy - wynika z najnowszych statystyk miejskich.
Obecność zwierząt stwarza bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia warszawiaków. Według danych Polskiego Związku Łowieckiego odnotowano w stolicy blisko 160 ataków dzików na ludzi, z których część poszkodowanych wymagała hospitalizacji.
Zwierzęta są także przyczyną rosnącej liczby zdarzeń drogowych. Z danych miejskich wynika, że w 2022 roku doszło do 95 kolizji samochodów z dzikami, w kolejnym - 108, a rok później do 148. W ubiegłym roku liczba ta drastycznie wzrosła do 341.
Poważnym incydentem było zderzenie pięciu aut na tym odcinku w Wawrze, gdy kierowcy gwałtownie zahamowali przed przebiegającym stadem. Działania władz stolicy spotkały się z reakcją polityczną. Warszawscy radni PiS Christian Młynarek i Damian Kowalczyk złożyli zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu niedopełnienia obowiązków przez prezydenta Rafała Trzaskowskiego.
Trzaskowski: Miasto musi reagować
Władze Warszawy podjęły konkretne decyzje administracyjne, by ograniczyć zagrożenie na osiedlach. Obowiązująca decyzja zakłada odłów z uśmierceniem do 400 dzików do 31 marca 2027 roku oraz odstrzał redukcyjny do 100 sztuk do 31 grudnia 2026 roku. Rafał Trzaskowski odniósł się do prowadzonych działań w nagraniu opublikowanym na platformie YouTube. - Kiedy dzik pojawia się przy przedszkolu, na placu zabaw czy na ruchliwej ulicy, miasto musi reagować - podkreślił.
Po interwencjach na Bemowie i Mokotowie prezydent wydał specjalną dyspozycję podległym służbom. Miejsca uśmiercania zwierząt mają być odizolowane od mieszkańców przy użyciu zasłon, aby eliminacja nie odbywała się na oczach świadków. Wcześniej ze służbami myśliwskimi dochodziło do kontrowersyjnych sytuacji, gdy odstrzał odbywał się na widoku publicznym.
Opozycja uderza w ratusz
Problem dzików stał się także narzędziem sporu politycznego. Radni Prawa i Sprawiedliwości zarzucają prezydentowi bezczynność wobec narastającego zagrożenia. W zawiadomieniu do prokuratury wskazali między innymi głośny atak na Białołęce z przełomu lutego i marca 2026 roku, gdzie zwierzę zaatakowało ciężarną kobietę.
Wielu mieszkańców zastanawia się, dlaczego dzikich zwierząt nie można po prostu przetransportować do odległych kompleksów leśnych. Na przeszkodzie stoją jednak twarde restrykcje sanitarne wprowadzone w ramach walki z afrykańskim pomorem świń (ASF). - Również postulowaliśmy o to, żeby znieść przepisy, które nie pozwalają nam przewozić dzików. No niestety, zarówno Unia Europejska, jak i Ministerstwo Rolnictwa stoi na stanowisku, że te przepisy nie mogą być zmienione - wyjaśnił Rafał Trzaskowski.
Prezyden argumentował, że miasto nie może stosować farmakologii. - Nie mogę oprzeć polityki bezpieczeństwa miasta na metodzie, która oficjalnie nie istnieje - przyznał, wskazując na brak dopuszczonych w Polsce i UE środków antykoncepcyjnych dla dzików. - Dzisiejsze prawo nie daje dużemu miastu żadnego innego narzędzia. I to prawo trzeba zmienić - dodał.
Fot. Dziki w Warszawie/East News
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (21)