Afera z raportem z AI. Śledztwo prokuratury ws. "Marki Polska"

Redakcja Redakcja Śledztwa Obserwuj temat Obserwuj notkę 27
Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie projektu "Marka Polska - podstrategia turystyczna”. Postępowanie dotyczy dwóch "lustrzanych” czynów: podejrzenia wyłudzenia dotacji w kwocie 179 738,19 zł oraz niedopełnienia obowiązków przez urzędników przy jej rozliczeniu.

Z artykułu dowiesz się:

  • Jakie dwa czyny bada warszawska prokuratura okręgowa
  • Ile wynosiła dotacja przyznana na badanie
  • Które błędy z raportu wywołały największą krytykę
  • Jakie konsekwencje spotkały autorkę dokumentu

Dwa wątki śledztwa. Grozi nawet 10 lat więzienia

Decyzję o wszczęciu postępowania przekazał prok. Maciej Młynarczyk z Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Śledczy badają realizację umowy na zadanie publiczne pod kątem dwóch odrębnych czynów.

Pierwszy wątek dotyczy - według ustaleń prokuratury - podejrzenia doprowadzenia Skarbu Państwa do niekorzystnego rozporządzenia mieniem. Chodzi o kwotę 179 738,19 zł, a do zdarzeń miało dojść między 4 marca a 31 grudnia 2025 roku w Warszawie i Wrocławiu. Dotację wypłacono po przedłożeniu nierzetelnych dokumentów i wprowadzeniu resortu sportu w błąd co do zakresu prac. Za ten czyn grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. 


Drugi wątek dotyczy podejrzenia przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariusza publicznego. Urzędnicy mieli - jak wynika z komunikatu prokuratury - w okresie od 31 grudnia 2025 roku do 20 sierpnia 2026 roku zaakceptować sprawozdanie i wypłacić dotację w kwocie 179 738,19 zł. Do rozliczenia doszło mimo nieprawidłowego wykonania umowy. Za to przewinienie sprawcy grozi kara od roku do 10 lat więzienia.

Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr Antoni Skiba, śledczy zgromadzili już wstępny materiał dowodowy. Zapoznali się z publikacjami prasowymi i materiałami wideo oraz wystąpili do ministerstwa o pełną dokumentację, w tym kopie umów i samego raportu. - Na dalszym etapie postępowania planowane są kolejne czynności procesowe, w tym przesłuchania świadków - przekazał.  


Błędy geograficzne, mandaryński i "polskie płaskiz"

Zawiadomienie w tej sprawie złożyli wcześniej posłowie Prawa i Sprawiedliwości oraz ugrupowania Rozwoju Plus. Wśród nich był m.in. Paweł Jabłoński.

- Wiele wskazuje na to, że słynny »raport«, a tak naprawdę AI slop zdemaskowany przez Sebastiana Meitza, to po prostu ordynarne wyłudzenie środków z dotacji publicznych - a jego autorzy (z panią Mróz-Gorgoń na czele) od początku działali w zamiarze doprowadzenia Skarbu Państwa (Ministerstwa Sportu i Turystyki) do niekorzystnego rozporządzenia mieniem - napisał polityk na platformie X.

Poseł dodał we wpisie, że zachodzi „bardzo uzasadnione podejrzenie popełnienia (przestępstwa - przyp. red.) przez troje ministrów rządu Donalda Tuska: Barbarę Mróz-Gorgoń, Jakuba Rutnickiego i Piotra Borysa”, odnosząc się m.in. do Barbary Mróz-Gorgoń, pełniącej wówczas funkcję pełnomocnika rządu. W raporcie "Polaków portret własny” internauci szybko wychwycili rażące pomyłki. Autorzy opracowania umieścili Katowice w "północnym centrum”, a Wrocław na "północnym zachodzie”. Pojawiła się też teza o rzekomej biegłej znajomości języka mandaryńskiego przez młode pokolenie Polaków. Sieć wyśmiewała zwroty "polskie płaskiz” oraz "tradycyjna chlebowość”.

Wyjaśnienia Mróz-Gorgoń i stanowisko ministerstwa sportu

Barbara Mróz-Gorgoń w swoich wyjaśnieniach podkreślała, że raport był wykorzystywany wewnętrznie w think tanku i nie powinien trafić do sieci. Według niej dokument nie stanowił części umowy z ministerstwem. Sztuczna inteligencja miała być używana jedynie pomocniczo, m.in. do transkrypcji i redakcji. 

Również Ministerstwo Sportu i Turystyki oświadczyło, że raport "Polaków portret własny” nie był objęty umową z resortem. Dofinansowanie dotyczyło natomiast przeprowadzenia badań. To rozbieżne stanowiska, które prokuratura będzie musiała zweryfikować. Tym bardziej, że urzędnicy resortu uczestniczyli w konferencjach z Mróz-Gorgoń, na których prezentowano raport pisany przez AI. 

Wybuch afery wywołał natychmiastowe turbulencje w karierze autorki opracowania. Barbara Mróz-Gorgoń objęła stanowisko pełnomocnika rządu ds. promocji marki Polski 29 lipca 2026 roku. Na powołanie wydała rekomendację Henryka Bochniarz z Konfederacji Lewiatan. Po fali krytyki Mróz-Gorgoń złożyła dymisję 21 sierpnia 2026 roku. Konsekwencje dotknęły ją również na polu akademickim. Choć formalnie pozostaje pracownikiem Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, władze uczelni odsunęły ją od pracy ze studentami.

Podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu rektor wrocławskiej uczelni prof. Czesław Zając poinformował, że Barbara Mróz-Gorgoń do czasu pełnego wyjaśnienia sprawy nie będzie prowadzić zajęć dydaktycznych. Sprawą naruszenia standardów rzetelności naukowej zajął się rzecznik dyscyplinarny uczelni.   


Fot. Barbara Mróz-Gorgoń, była pełnomocnik rządu/East News

Red.

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj27 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (27)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo