Liderka Socjaldemokratów Magdalena Andersson jest typowana na ponowną szefową rządu w Szwecji
Liderka Socjaldemokratów Magdalena Andersson jest typowana na ponowną szefową rządu w Szwecji

Szwecja zmienia kurs. Lewica wygrywa wybory parlamentarne

Redakcja Redakcja Wybory Obserwuj temat Obserwuj notkę 4
Szwedzka lewica przejmuje stery w parlamencie po czterech latach rządów centroprawicy. Sondaże exit-poll wskazują na zdecydowane zwycięstwo bloku opozycyjnego, który zdobył 51,3 proc. głosów. Oznacza to koniec gabinetu premiera Ulfa Kristerssona, który nie zdołał utrzymać poparcia większości obywateli.

Z artykułu dowiesz się:

  • Dowiedz się, jak rozkładają się mandaty w 349-miejscowym parlamencie
  • Sprawdź, jaki wynik osiągnął zwycięski blok lewicy
  • Dlaczego kwestie gospodarcze i koszty życia przeważyły nad tematem migracji
  • Ilu Polaków wystartowało w szwedzkich wyborach i jak oceniają przebieg kampanii

Socjaldemokraci wygrywają wybory. Blok lewicy ma większość

Niedzielne wybory w Szwecji przynoszą wyraźną zmianę na scenie politycznej. Według opublikowanego badania exit poll Partia Robotnicza-Socjaldemokraci wygrała głosowanie, zdobywając 28,4 proc. poparcia. Cały blok zwycięskich ugrupowań, w skład którego wchodzą także Zieloni oraz Partia Lewicy, uzyskał łącznie około 51,3 proc. głosów.

Taki rezultat daje formacjom lewicowym 183 mandaty w izbie - informuje Polsat News. Pozwala to na utworzenie stabilnej większości rządowej i odsunięcie od władzy dotychczasowego obozu rządzącego, który opierał się na kruchym porozumieniu z prawicą. Liderka Socjaldemokratów Magdalena Andersson jest typowana na ponowną szefową rządu.


Z kolei centroprawicowa koalicja rządząca wraz ze wspierającymi ją narodowymi konserwatystami zdobyła 46,8 proc. głosów (166 mandatów), co według danych exit poll publikowanych m.in. przez Interię oznacza utratę przez ten obóz większości. To bolesna porażka dla formacji, które obiecywały głęboką reformę państwa i walkę z przestępczością.

Koniec rządów gabinetu Ulfa Kristerssona

Przez ostatnie cztery lata rządem w Sztokholmie kierował premier Ulf Kristersson. Stał on na czele koalicji tworzonej przez Umiarkowaną Partię Koalicyjną, Chrześcijańskich Demokratów oraz Liberałów. Funkcjonowanie tego gabinetu opierało się na ścisłej współpracy parlamentarnej z narodowymi Szwedzkimi Demokratami.

Niedzielne rozstrzygnięcie oznacza dla dotychczasowego szefa rządu konieczność oddania władzy i dymisję gabinetu. Rezultaty sondażowe pokazują, że wyborcy wystawili surowy rachunek rządzącemu obozowi po pełnej kadencji. Zdaniem analityków, premierowi nie udało się przekonać obywateli, że jego strategia gospodarcza przyniesie szybkie rezultaty.

Wybory cieszyły się ogromnym zainteresowaniem, co widać było w punktach głosowania. Głosowanie przedterminowe ruszyło 26 sierpnia i wzięło w nim udział ponad 3 mln osób spośród około 8 mln uprawnionych. Oznaczało to wzrost frekwencji w tym trybie o 21 proc. w porównaniu z 2022 rokiem.

Gospodarka i koszty życia zepchnęły migrację na dalszy plan

Według analizy Polsat News o sukcesie ugrupowań lewicowych zadecydowała zmiana akcentów w debacie publicznej - kampania w 2026 roku skupiła się na gospodarce i rosnących wydatkach gospodarstw domowych, spychając kwestie migracji na dalszy plan. Szwedzi coraz mocniej odczuwają skutki inflacji i wysokich stóp procentowych, które uderzyły w portfele klasy średniej.

Sprawy socjalne okazały się dla wielu wyborców ważniejsze niż kwestie migracji czy walki z przestępczością zorganizowaną. Te ostatnie tematy dominowały w debacie publicznej podczas poprzednich wyborów w 2022 roku, dając wówczas zwycięstwo prawicy. Tym razem jednak lęk przed rosnącymi czynszami i cenami żywności przeważył nad poczuciem zagrożenia bezpieczeństwa.


Socjaldemokraci skutecznie wykorzystali niepokoje obywateli związane z sytuacją ekonomiczną i stanem usług publicznych, obiecując dofinansowanie służby zdrowia. Centroprawicy nie udało się natomiast narzucić narracji skupionej na bezpieczeństwie, mimo trwającej walki gangów. Programy socjalne lewicy trafiły do młodszych wyborców, którzy zmagają się z trudnościami na rynku mieszkaniowym.

Ponad 90 Polaków na listach wyborczych

W tegorocznych wyborach w Szwecji bardzo wyraźnie zaznaczył się polski akcent, co pokazuje skalę integracji naszej diaspory. O głosy wyborców ubiegało się co najmniej 90 Polaków i osób polskiego pochodzenia - wynika z analizy „Nowej Gazety Polskiej”, cytowanej przez Wirtualną Polskę. Kandydaci ci startowali z całego spektrum politycznego, od radykalnej lewicy po konserwatystów.

Kandydaci o polskich korzeniach znaleźli się niemal we wszystkich najważniejszych ugrupowaniach. Najliczniejszą grupę, 21 osób, wystawiła Umiarkowana Partia Koalicyjna, co odzwierciedla tradycyjnie konserwatywne sympatie części Polonii. Ze Szwedzkich Demokratów wystartowało 20 osób, po 10 reprezentowało Socjaldemokratów i Chrześcijańskich Demokratów, a 9 ubiegało się o głosy z Liberałów.

Polscy kandydaci prezentowali zróżnicowane podejście do kluczowych problemów kraju, często ścierając się w kwestiach ideologicznych. Joanna Kopczyńska, kandydatka Partii Ochrony Środowiska-Zieloni, krytycznie oceniała przekaz prawicy dotyczący polityki społecznej. Jej zdaniem język debaty o migrantach stał się zbyt agresywny i wykluczający.

- Nie podoba mi się kampania Szwedzkich Demokratów, na przykład hasło, że osoby korzystające z zasiłków nie są mile widziane w Szwecji. To jest dzielenie ludzi na lepszych i gorszych, niestety wielu rodaków podziela podobne opinie - podkreślała Joanna Kopczyńska w wypowiedzi dla WP. Kandydatka wskazywała, że takie podejście niszczy szwedzki model solidarności społecznej.


Odmienne stanowisko przedstawił Mściwoj Świgoń ze Szwedzkich Demokratów, który bronił konieczności wprowadzenia twardych reguł. - My nie sprzeciwiamy się ludziom dlatego, że urodzili się poza Szwecją. Chcemy natomiast restrykcyjnej i odpowiedzialnej polityki migracyjnej, dobrej integracji i jasnych wymogów wobec osób, które chcą tutaj żyć - mówił w trakcie kampanii.

Z kolei Adrian Kasperczyk, startujący z list Liberałów, odwoływał się do własnych doświadczeń rodzinnych i etosu pracy. - Moi rodzice wyjechali na początku lat 80. z komunistycznej Polski, aby odnaleźć w Szwecji wolność i bezpieczeństwo. Chciałbym, aby inni również mogli otrzymać taką szansę, ale przy zachowaniu szacunku dla prawa - zaznaczał w wypowiedzi dla WP.

Eksperci podkreślają, że tak liczna reprezentacja Polaków na listach świadczy o ich rosnącym wpływie na życie publiczne w Szwecji. Polacy są obecnie jedną z największych grup narodowych w tym kraju, a ich głosy mogą decydować o wynikach w konkretnych okręgach wyborczych. Oficjalne wyniki głosowania, uwzględniające głosy oddane za granicą, zostaną ogłoszone w ciągu najbliższych dni.

red. 

Fot: Liderka Socjaldemokratów Magdalena Andersson jest typowana na szefową rządu w Szwecji/East News

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj4 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka