Czarna teczka "Bolka", wygrana z Mazowieckim i Partia X. Stan Tymiński dołącza do Brauna

Redakcja Redakcja Wybory Obserwuj temat Obserwuj notkę 49
Stan Tymiński zapowiada powrót do polityki i rozważa start w wyborach do Senatu. Jeśli tak się stanie, będzie kandydatem Korony Konfederacji Polskiej Grzegorza Brauna, z którym oglądał ostatnio mecz Polski z Albanią na PGE Narodowym. Towarzyszył im kolejny potencjalny polityk na liście, Janusz Waluś. Tymiński dla wielu Polaków wciąż kojarzy się z jednym z najbardziej zaskakujących momentów w historii III RP – wyborami prezydenckimi w 1990 roku, gdy "człowiek znikąd” wszedł do drugiej tury. Do dziś pamięta się o jego słynnej "czarnej teczce", gdzie trzymał ponoć dokumenty potwierdzające agenturalną przeszłość Lecha Wałęsy. Przypominamy sylwetkę Tymińskiego, który musiał odejść z polskiej polityki na skutek wykreowanego przez media skandalu.

Kim jest Stan Tymiński?

Urodził się w 1948 roku i przez wiele lat mieszkał na emigracji, głównie w Kanadzie i Peru. Dorobił się fortuny w branży technologicznej i energetycznej, współpracując m.in. z przemysłem atomowym.

Do Polski wrócił w 1990 roku jako milioner i – jak sam przyznaje po 36 latach – początkowo nie planował startu w wyborach. Dziś sam deklaruje, że jego majątek to ponad 50 mln dolarów. Choć jego późniejsze inicjatywy polityczne, w tym rozwiązana w 1999 r. Partia X, nie odniosły sukcesu, jego kampania z 1990 roku na trwałe zapisała się w historii polskiej polityki jako przykład nieprzewidywalności wyborów. Dziś postać Tymińskiego robi furorę w memach - za sprawą wywiadu w Kanale Zero. Polityk opowiadał o swojej przeszłości i życiu w Kanadzie i Peru. W pewnym momencie zakrztusił się ze wzruszenia podczas picia wody. 


Tymiński pokonał Mazowieckiego

W pierwszych wolnych wyborach prezydenckich po upadku PRL faworytami byli Lech Wałęsa oraz Tadeusz Mazowiecki. Tymczasem wewnętrzne podziały w obozie postsolidarnościowym i ataki wycelowane w stronę byłego lidera "Solidarności" ze strony "Gazety Wyborczej" otworzyły drogę dla outsidera. Gazeta Adama Michnika postawiła w "wojnie na górze" na Mazowieckiego. Niemal codziennie krytykowała Wałęsę - za brak wykształcenia, mniejsze doświadczenie polityczne i autorytarne poglądy. 

Tymiński nie miał zaplecza politycznego, ale dysponował znacznymi środkami finansowymi – jego kampania kosztowała około 3,3 mld starych złotych. Operował własnymi pieniędzmi. Nie miał związków ani z opozycją solidarnościową, ani komunistycznym aparatem. 

Jeszcze przed startem kampanii jego poparcie nie przekraczało 1 proc., ale dzięki wystąpieniom telewizyjnym zaczęło szybko rosnąć. Ostatecznie w pierwszej turze zdobył 23,1 proc. głosów i sensacyjnie wyprzedził premiera Mazowieckiego. Nikt się tego nie spodziewał. Wielu komentatorów wpadło w panikę, że niezany nikomu przedsiębiorca może zostać prezydentem Polski i pogrzebać szansę na transformację ustrojową - taki był wydźwięk rozstrzygnięcia wyborczego w ówczesnej prasie.  


"Czarna teczka” Tymińskiego

Jednym z najbardziej pamiętnych elementów kampanii była tzw. "czarna teczka”. Tymiński twierdził, że posiada kompromitujące materiały na Lecha Wałęsę, ale nigdy ich nie ujawnił.

W drugiej turze kampanii nasiliły się również ataki medialne na kandydata. Pojawiały się doniesienia dotyczące jego przeszłości, działalności za granicą czy życia prywatnego. Część z tych informacji, jak później ustalono, pochodziła ze służb specjalnych i nie zawsze była prawdziwa. Tymiński po latach wygrał nawet proces z TVP za zniesławienie - w grudniu 1990 roku opublikowano kompromitujący go materiał, w którym zarzucano mu znęcanie się nad żoną Peruwianką i zaniedbania rodzicielskie względem dzieci. Czołowe media zaangażowały się w kampanię wyborczą nad rzecz Wałęsy. 

Ostatecznie w drugiej turze noblista zdobył ponad 74 proc. głosów, a Tymiński – 25,75 proc. Mimo porażki jego wynik uznano za bezprecedensowy i groźny dla polskiej demokracji. 

Wybory z 1990 roku pokazały, że duża część społeczeństwa powoli przestawała się identyfikować elitami wywodzącymi się z "Solidarności". Sukces Tymińskiego był sygnałem niezadowolenia i czytelnym sygnałem, który kilka lat później doprowadził m.in. do powrotu postkomunistów do władzy. Jego kampania opierała się na prostych hasłach gospodarczych i krytyce transformacji ustrojowej. Trafiała szczególnie do osób rozczarowanych zmianami i sytuacją ekonomiczną kraju.  


Tymiński wystartuje w partii Brauna?

Po latach Stan Tymiński ponownie chce zaistnieć na scenie politycznej. Rozważa start w wyborach parlamentarnych z list Konfederacji Korony Polskiej. Pojawia się w otoczeniu europosła Grzegorza Brauna - choćby na PGE Narodowym w czwartek, gdzie wspólnie z Januszem Walusiem kibicowali polskim piłkarzom w barażach do mundialu. 

W Kanale Zero oznajmił, że jesienią zdecyduje o swoim starcie. W przeszłości próbował już wrócić do polityki – w wyborach parlamentarnych w 2023 roku, jednak bez sukcesu.

W ostatnich wypowiedziach Tymiński odniósł się także do kwestii bezpieczeństwa i relacji z Rosją. Stwierdził, że jego zdaniem Rosja nie zaatakuje Polski, określając Polaków jako "naród trudny do kontroli”. Pozytywnie wypowiadał się również o Władimirze Putinie, sugerując, że Rosja "ma szczęście” do swojego przywódcy, a lepszego dla niej "trudno sobie wyobrazić". W Kanale Zero opowiadał też - za kremlowską propagandą - że to Ukraina wywołała wojnę z Kremlem, ponieważ mordowała prorosyjskich obywateli w Donbasie. Na pytanie Krzysztofa Stanowskiego o źródła swojej wiedzy, nie potrafił ich podać.  

 

Fot. Stan Tymiński w Kanale Zero/z czarną teczką w kampanii prezydenckiej 1990 r./PAP arch. 

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj49 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (49)

Inne tematy w dziale Polityka