Tusk ma dość Polski 2050
Premier miał podczas spotkania z członkami rządu przedstawić swoją wizję startu w wyborach parlamentarnych w 2027 roku - donosi RMF FM. Zakłada ona stworzenie jednego bloku wyborczego, w którym znalazłyby się Koalicja Obywatelska, Polskie Stronnictwo Ludowe i Lewica.
Z relacji polityków wynika, że Tusk miał jasno sygnalizować brak zainteresowania wspólnym startem z Polska 2050. Premier jest skonfliktowany od miesięcy z Szymonem Hołownią, ewidetnie nie ma chemii między nim a nową liderką projektu, minister ds. europejskich funduszy Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz. Szefowa Polski 2050 wciąż pozostaje bez teki wicepremiera, mimo obowiązującej umowy koalicyjnej. Pełczyńska-Nałęcz we wtorek w RMF FM powiedziała wprost, że jej partia nie widzi siebie na "żadnej jednej liście” wyborczej.
Dodatkowo klub parlamentarny Polski 2050 miał się zmniejszyć po odejściu części posłów, którzy stworzyli nową formację – Centrum. To z kolei ma wpływać na postrzeganie partii jako mniej istotnego partnera, który może nawet nie przetrwać do wyborów parlamentarnych w 2027 roku.
Choć koncepcja jednej listy wraca w rozmowach polityków, nie wszyscy potencjalni partnerzy są do niej przekonani.
PSL: Założymy się, że nie będzie jednej listy
W PSL pojawiają się sceptyczne głosy. Jeden z liderów ugrupowania, wicemarszałek Piotr Zgorelski, sugerował publicznie, że PSL nie planuje wspólnego startu z KO i może się o to założyć. Od pomysłu kilkukrotnie odżegnywał się wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, deklarując, że PSL pozostanie wiernej swojej strategii.
Podobnie w przypadku Lewicy nie ma pełnej zgody co do przyszłej taktyki wyborczej. W kuluarach pojawia się kwestia ewentualnej współpracy z partią Razem, współprowadzoną przez Adriana Zandberga. Jednak także tutaj stanowiska nie są jednoznaczne. Zandberg nie jest fanem Czarzastego i na odwrót.
Fot. Premier Donald Tusk/PAP
Red.





Komentarze
Pokaż komentarze (27)