Kolejne kłopoty Czarzastego. "Rzeczpospolita": naruszył ustawę

Redakcja Redakcja Lewica Obserwuj temat Obserwuj notkę 24
Włodzimierz Czarzasty - odkąd został marszałkiem Sejmu - przechodzi przez wizerunkowe burze. Najpoważniejsza dotyczyła rosyjskiej wspólniczki, Swietłany Czestnych, która jest powiązana z kremlowską polityką i biznesem. Według "Rzeczpospolitej", druga osoba w państwie dopiero po publikacjach "Gazety Polskiej" odnotowała w rejestrze korzyści, że zasiada w opisywanych radach fundacji - dawno po fakcie. Tymczasem to obowiązek każdego posła.

Czym jest rejestr korzyści?

Rejestr korzyści to dokument, który przypomina oświadczenie majątkowe. Posłowie mają obowiązek ujawniać w nim m.in. informacje o zajmowanych stanowiskach, otrzymanych darowiznach czy udziale w sponsorowanych wyjazdach.

Jak podaje „Rzeczpospolita”, Czarzasty wpisał do rejestru informację o członkostwie w Radzie Fundatorów (Radzie Fundacji) Sojuszu Lewicy Demokratycznej oraz w Radzie Fundacji Wielkiego Błękitu. Wcześniej, na początku kadencji, marszałek ujawnił w rejestrze przychód z wynajmu mieszkania i cesji garażu, a także informacje o działalności swojej żony w organach czterech spółek. 

Gazeta zwraca uwagę, że dopiero po nagłośnieniu sprawy przez prawicowe media fakt zasiadania w radach fundacji został formalnie odnotowany. Do rejestru wpisał zasiadanie w fundacjach dopiero 13 lutego. W Fundacji Wielkiego Błękitu zasiada Marian Kubalica, znajomy Czarzastego, który ma bardzo prorosyjskie poglądy i staje wyraźnie po stronie Moskwy w mediach społecznościowych.  


Możliwe konsekwencje? Teoretycznie nawet karne

Tak późne wpisanie informacji do rejestru korzyści może narazić marszałka Sejmu na sankcje regulaminowe. W grę wchodzi zwrócenie uwagi, upomnienie lub nagana. Teoretycznie przepisy przewidują także możliwość odpowiedzialności karnej, choć takie przypadki należą do rzadkości - opisuje "Rzeczpospolita". 

Rejestr korzyści jest narzędziem mającym zwiększać transparentność życia publicznego. Wpisy powinny być dokonywane niezwłocznie po objęciu funkcji lub powstaniu okoliczności podlegających ujawnieniu. Każde opóźnienie może rodzić pytania o rzetelność i kompletność dokumentacji.

Zamieszanie wokół Czarzastego rozpoczęło się pod koniec stycznia po publikacji "Gazety Polskiej”, która opisała jego relacje biznesowe z Rosjanką Swietłaną Czestnych. Według tego artykułu Czestnych miała posiadać udziały w spółce hotelowej, w której wiceprezesem jest Małgorzata Czarzasta. Z Rosjanką Czarzasty zna się od ponad 20 lat za sprawą jej współpracy z wydawnictwem Muza - kolejnym biznesem lidera Lewicy, powstałym po 1989 roku w toku procesu uwłaszczenia komunistycznej nomenklatury.  

W publikacji podniesiono także kwestię zasiadania Czarzastego w sejmowej komisji ds. służb specjalnych bez poddania się sprawdzeniu przez Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Autorzy sugerowali, że ewentualna weryfikacja mogłaby obejmować również relacje biznesowe jego oraz jego żony. Marszałek Sejmu tłumaczył, że nie chce mu się przechodzić przez uciążliwe procedury, bo nie jest mu to potrzebne. Dostęp do tajnych informacji uzyskał, gdy został następcą Szymona Hołowni na stanowisku państwowym. 

 

Fot. Włodzimierz Czarzasty, marszałek Sejmu/PAP

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj24 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (24)

Inne tematy w dziale Polityka