Łowcy cieni mieli złapać Ziobrę i Romanowskiego. W tle działania wywiadu na Węgrzech

Redakcja Redakcja Śledztwa Obserwuj temat Obserwuj notkę 42
Nowe informacje dotyczące pobytu Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego na Węgrzech opisuje dziś „Gazeta Wyborcza”. Wczoraj redakcja podała informację, że w rządzie są pretensje do Agencji Wywiadu, która miała śledzić każdy krok polityków PiS w Budapeszcie. Dziś według dziennika do ich przejęcia gotowi byli funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji, znani jako "Łowcy cieni”. Operacja miała jednak zakończyć się fiaskiem. W tle pojawiają się spekulacje o możliwej roli węgierskich służb, a nawet CIA.

"Łowcy cieni” mieli być gotowi do akcji

Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, w gotowości do przejęcia Ziobry i Romanowskiego miał pozostawać Wydział Operacji Pościgowych CBŚP. To specjalna grupa funkcjonariuszy określanych mianem "Łowców cieni”, zajmująca się tropieniem osób poszukiwanych przez prokuraturę.

Według źródeł dziennika w polskiej policji funkcjonariusze byli przygotowani do działania, jednak ostatecznie nie doszło do przejęcia polityków PiS. Jedna z wersji wydarzeń zakłada, że polskie służby mogły zostać wprowadzone w błąd przez osoby pomagające Ziobrze i Romanowskiemu opuścić Węgry - czytamy. 


"Wyborcza": CIA i służby Viktora Orbána pomogły Ziobrze

W artykule pojawia się także wątek możliwego udziału amerykańskich służb specjalnych. Rozmówcy "Wyborczej” wskazują, że jeśli decyzja o ewakuacji polityków do USA zapadła po stronie amerykańskiej administracji, operacja musiała być nadzorowana przez CIA.

Redaktor Wojciech Czuchnowski podaje również, że część rozmówców wskazuje na służby węgierskie, które miały pozostać lojalne wobec rządu premiera Viktora Orbána - mimo politycznych zmian po zwycięstwie Petera Magyara. Według publikacji właśnie po przejęciu władzy przez Magyara w polskich instytucjach oczekiwano, że Węgry odbiorą Ziobrze i Romanowskiemu ochronę azylową i nastąpi ekstradycja polityków PiS do Polski.  


Pretensje w rządzie do Agencji Wywiadu

"Gazeta Wyborcza” wcześniej informowała również o konflikcie pomiędzy Agencją Wywiadu a przedstawicielami polskiej dyplomacji i prokuratury.

Według dziennika w MSZ i Prokuraturze Krajowej miały pojawić się pretensje wobec wywiadu, która miała monitorować sytuację Ziobry i Romanowskiego na Węgrzech. Oficer łącznikowy miał zapewniać, że po zmianie politycznej w Budapeszcie politycy PiS utracą prawo do azylu.  Tymczasem – jak podkreśla gazeta – nic takiego się nie wydarzyło, a informacja o wyjeździe polityków do Stanów Zjednoczonych miała dotrzeć do polskich władz dopiero za pośrednictwem mediów. Tyle że takie działania wywiadu mogłyby zostać uznane za nielegalne - za Ziobrą nie jest wystawiony Europejski Nakaz Aresztowania, nie ma nawet prawomocnej decyzji o tymczasowym areszcie. 

Według publikacji Czuchnowskiego, Ziobro i Romanowski faktycznie mieli dysponować tzw. paszportami genewskimi, czyli dokumentami podróży wydawanymi osobom objętym ochroną międzynarodową na podstawie Konwencji genewskiej. To właśnie te dokumenty miały umożliwić im legalne przemieszczanie się poza Węgry i podróż do USA.  


Onet: Byłoby to przekroczenie uprawnień 

Po publikacji tekstu – jak podaje „Wyborcza” – z redakcją skontaktowały się osoby związane ze służbami i dyplomacją, które broniły Agencji Wywiadu. Według ich relacji AW nie posiada na Węgrzech oficera łącznikowego, a angażowanie wywiadu w bezpośrednie działania wobec polityków byłoby zbyt ryzykowne. Najpierw napisał o tym jednak Onet piórem Andrzeja Stankiewicza, kilka godzin po publikacji "Wyborczej". "Byłoby to przekroczenie uprawnień, tak jak użycie AW wobec Romana Giertycha, gdy za rządów PiS ukrywał się we Włoszech - mówi rozmówca Onetu z rządu. Taka operacja naraziłaby polskich funkcjonariuszy na "kolizję" z węgierskimi służbami" - czytamy w artykule.  

Fot. Zbigniew Ziobro/screen Republika/Marcin Romanowski

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj42 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (42)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo