Zamieszanie wokół wojsk USA w Polsce
W ostatnich godzinach jednym z najważniejszych tematów dotyczących bezpieczeństwa Polski stały się informacje o możliwym wstrzymaniu relokacji amerykańskich żołnierzy do Europy Wschodniej. Portal Army Times podał, że anulowany został planowany przyjazd 2. Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej z 1. Dywizji Kawalerii USA. Chodziło o ponad 4 tys. żołnierzy, którzy mieli rozpocząć dziewięciomiesięczną misję w Polsce.
Według amerykańskiego medium decyzja miała być nagła i zaskoczyła samych wojskowych. Część żołnierzy miała już znajdować się w Polsce, a część sprzętu wojskowego była w drodze zgodnie z wcześniejszym harmonogramem.
Kosiniak-Kamysz uspokaja
Do sprawy odniósł się minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Podczas konferencji prasowej w Sejmie stanowczo zaprzeczył, by Polska miała stracić część amerykańskiego kontyngentu.
– Nie zmniejsza się liczba amerykańskich żołnierzy w Polsce. Pracujemy zarówno nad zwiększeniem liczebności, jak i zdolności operacyjnych amerykańskich wojsk stacjonujących w Polsce – zapewnił szef MON. Minister zaznaczył, że reorganizacja prowadzona obecnie przez administrację USA może wpływać na rodzaj jednostek oraz miejsca ich dyslokacji w Europie, ale nie oznacza redukcji obecności wojsk amerykańskich w Polsce.
Kosiniak-Kamysz wyjaśnił, że zmiany mogą dotyczyć tego, które brygady będą kierowane do konkretnych państw NATO. Jego zdaniem właśnie stąd mogło wynikać zamieszanie wywołane publikacją Army Times.
MON i Wojsko Polskie w kontakcie z USA
Szef MON poinformował również, że pozostawał w nocy w kontakcie z dowództwem amerykańskich wojsk w Europie. Rozmowy prowadzi także szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Wiesław Kukuła.
Kosiniak-Kamysz przekazał, że konsultował sytuację również z premierem Donaldem Tuskiem oraz prezydentem Karolem Nawrockim. – Tu nie ma między nami sporu o strategię czy filozofię działania. Wszyscy jesteśmy zgodni co do konieczności obecności żołnierzy amerykańskich w Polsce – zapewnił minister.
Władysław Kosiniak-Kamysz przypomniał podczas konferencji, że Polska pozostaje jednym z najbliższych sojuszników Stanów Zjednoczonych w NATO Wicepremier wskazał na 5 proc. wkład PKB na obronność, co czyni ją jednym z liderów Sojuszu Północnoatlantyckiego pod względem wydatków wojskowych. Wymienił również udział Polski w operacjach w Iraku i Afganistanie oraz na ogromne zakupy amerykańskiego sprzętu wojskowego.
– Kontrakty zawarte ze stroną amerykańską przekraczają 200 mld zł. Za chwilę do Polski trafią samoloty Lockheed Martin F-35 Lightning II, które zmienią oblicze polskich sił zbrojnych – mówił minister. Dodał także, że Amerykanie są zainteresowani rozwijaniem w Polsce produkcji związanej z uzbrojeniem i przemysłem obronnym.
Ponad 10 tys. amerykańskich żołnierzy w Polsce
Obecnie w Polsce rotacyjnie stacjonuje ponad 10 tys. żołnierzy USA. Obecność wojsk amerykańskich jest jednym z filarów bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO. Kosiniak-Kamysz podkreślił, że trwają rozmowy nie o ograniczeniu, lecz o dalszym wzmacnianiu obecności amerykańskiej armii w Polsce – zarówno pod względem liczebności, jak i zdolności operacyjnych.
Minister zaznaczył również, że Polska uczestniczy obecnie w procesie budowy tzw. NATO 3.0, czyli nowej strategii wzmacniania potencjału obronnego Sojuszu.
Czy Polska dostanie "zielone światło" na przyjęcie 5 tys. amerykańskich żołnierzy, którzy mają wycofać się z Niemiec? Zabiegał o to niedawno prezydent Karol Nawrocki w trakcie rozmowy telefonicznej z Donaldem Trumpem. Przeciwnikiem takiego rozwiązania jest Donald Tusk. - Ja nie pozwolę na to, żeby Polska była w jakikolwiek sposób wykorzystywana do łamania solidarności czy współpracy na poziomie europejskim - oświadczył na początku maja. - Chyba nie powinniśmy jako państwo podbierać - dodawał, zastrzegając, że siły USA są potrzebne w Polsce i całej Europie.
Fot. Ćwiczenia z udziałem amerykańskich żołnierzy w Polsce/East News
Red.





Komentarze
Pokaż komentarze (26)