John Bolton i Władimir Putin w Moskwie w 2018 roku
John Bolton i Władimir Putin w Moskwie w 2018 roku

Bolton bije na alarm. Moskwa szykuje "październikową niespodziankę"

Redakcja Redakcja NATO Obserwuj temat Obserwuj notkę 35
Rosyjskie drony Geran-5 uderzyły zaledwie dwa kilometry od polskiej granicy, paraliżując ruch w Dorohusku i wywołując pożary infrastruktury paliwowej. Były doradca Białego Domu John Bolton ostrzega, że najbliższe 60 dni będzie krytycznym testem dla wschodniej flanki NATO przed wyborami w Stanach Zjednoczonych.

Z artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego John Bolton spodziewa się rosyjskiej prowokacji w październiku.
  • Jakie obiekty przy polskiej granicy stały się celem niedzielnych ataków dronów.
  • Dlaczego w Wilnie wstrzymano ruch lotniczy.
  • Jak Moskwa oficjalnie tłumaczy uderzenia w infrastrukturę kolejową.

Drony uderzyły tuż przy polskiej granicy

Niedzielne ataki w sąsiedztwie polskiej granicy oraz incydent w głębi terytorium Litwy pokazują, że zapowiadana presja staje się faktem. Uderzenia wymierzone w kluczowe węzły komunikacyjne oraz obiekty cywilne rodzą pytania o przygotowanie Sojuszu na działania w tak zwanej szarej strefie.


Nad ranem w obwodzie wołyńskim doszło do groźnych uderzeń z użyciem rosyjskich bezzałogowców Geran-5. Według ustaleń portalu Salon24, jedna z maszyn trafiła bezpośrednio w lokomotywę pociągu pasażerskiego relacji Kijów-Warszawa. Do zdarzenia doszło w odległości zaledwie około dwóch kilometrów od granicznej linii z Polską.

W zaatakowanym pociągu podróżowali między innymi były premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson oraz doradcy i urzędnicy. Dzięki ostrzeżeniu od kolejowego zespołu monitorującego maszyniści w porę dowiedzieli się o nadlatującym zagrożeniu i nikt na pokładzie nie odniósł obrażeń. O szczegółach ataku informowało radio RMF24.

Kolejny bezzałogowiec uderzył w zaparkowany pojazd ciężarowy po ukraińskiej stronie granicy, około 800 metrów od przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin. Wybuch wywołał gwałtowny pożar ciężarówek stojących w kolejce do odprawy, a płomienie objęły także pobliską stację benzynową w Jagodzinie.

Na wydarzenia te natychmiast zareagowały władze w Warszawie. Premier Donald Tusk podczas odprawy w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa ocenił sytuację bez ogródek. Oświadczył, że eskalacja ze strony Federacji Rosyjskiej staje się faktem, a jej przejawy są widoczne coraz bliżej polskiego terytorium.


- Rosyjskie barbarzyńskie ataki na ukraińsko-polskiej granicy w Jagodzinie to nie tylko kontynuacja ataków na naszą granicę państwową. To terror Putina pukający bezpośrednio do drzwi UE i NATO. Rosyjscy barbarzyńcy są u waszych wrót, drodzy partnerzy - skomentował w mediach społecznościowych Andrij Sybiha.

Wilno wstrzymuje loty po incydencie z dronem

Napięta sytuacja panuje także na północnym odcinku wschodniej flanki Sojuszu. Tuż po godzinie 4 nad ranem obiekt uznany przez litewskie służby najprawdopodobniej za bezzałogowiec wleciał w przestrzeń powietrzną Litwy. Maszyna pokonała dystans około 60-70 kilometrów, kierując się w stronę obwodu kaliningradzkiego.

Pojawienie się niezidentyfikowanego obiektu uruchomiło natychmiastowe procedury bezpieczeństwa. Władze podjęły decyzję o czasowym zamknięciu lotniska w Wilnie, co bezpośrednio wpłynęło na ruch pasażerski. Z tego powodu rejs PLL LOT LO771 został zawrócony z trasy do Warszawy.

To zdarzenie dowodzi, jak działania w szarej strefie paraliżują funkcjonowanie cywilnej infrastruktury w państwach członkowskich NATO. Nie chodzi już wyłącznie o naruszenia granic, ale o realne zakłócenia życia codziennego obywateli.

Bolton ostrzega przed „październikową niespodzianką”

John Bolton, były doradca Białego Domu, ostrzega, że w ciągu najbliższych 60 dni przed wyborami do Kongresu USA wschodnia flanka NATO stanie w obliczu najtrudniejszego czasu. Według jego oceny Moskwa może chcieć wykorzystać kampanię wyborczą w Stanach Zjednoczonych do przeprowadzenia tak zwanej „październikowej niespodzianki”.

Amerykański polityk wskazał również, że jednym z pretekstów Kremla do wejścia wojsk na teren państw bałtyckich mogłaby stać się kwestia mniejszości rosyjskiej. Ostrzeżenia te padają w momencie, gdy Niemcy potwierdziły, że za niedawnym incydentem na lotnisku w Lipsku stoi Rosja.

- Myślę, że Rosjanie realizują plan testowania determinacji i solidarności NATO na wielu frontach - podkreślił Bolton w swojej ocenie.

Moskwa tłumaczy uderzenia. Eksperci wskazują cel

Strona rosyjska przedstawiła własną wersję wydarzeń dotyczących uderzeń w pobliżu polskiej granicy. Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej podało w oficjalnym komunikacie, że celem niedzielnego ataku była infrastruktura kolejowa w zachodniej Ukrainie, która miała służyć do transportu ładunków wojskowych z Europy.

Eksperci ds. bezpieczeństwa zwracają jednak uwagę na szerszy wymiar tych działań. Coraz częstsze uderzenia w infrastrukturę logistyczną i graniczną nie są przypadkowe.

- Patrząc logicznie na te wydarzenia, wygląda to na testowanie uderzeń w przejścia graniczne. Ich celem może być przygotowanie całkowitego zablokowania kontaktów Ukrainy z Polską, Słowacją i Rumunią - wskazał Andrzej Derlatka, były oficer polskiego wywiadu.


Najbliższe tygodnie pokażą, czy seria niedzielnych incydentów była jedynie odosobnioną demonstracją siły, czy początkiem szerszej operacji nacisku na wschodnią granicę Sojuszu Północnoatlantyckiego.

red.

Fot: John Bolton i Władimir Putin w Moskwie w 2018 roku/ East News

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj35 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (35)

Inne tematy w dziale Polityka