Dobrze że tego nie widać. Kamery nie pokazują sali i dziennikarzy zadających pytania na konferencjach prasowych z premierem Kaczyńskim. Ale wystarczy, że słyszę, jak premier mówi:
- „Proszę wstać. Na pytania dziennikarzy, którzy siedzą nie będę odpowiadał. Panie mogą siedzieć!!”
Wystarczy, że to słyszę i czuję się rownie upokorzony, jak wtedy, kiedy premier powiedział z trybuny sejmowej co najmniej połowie polaków, każdemu z osoba, że jest „bardzo głupi człowiek!
A jak Wy, państwo dziennikarze się w tym momencie czujecie?! Jak się czujecie, kiedy po takim dictum wstajecie, przepraszacie skwapliwie i powtarzacie pytanie, jakby go rzeczywiście wcześniej nie było??!!
Mnie jest strasznie wstyd wtedy, choć siedzę tylko przed ekranem telewizora i nie jestem dziennikarzem.
Wstyd mi, że dajecie tak sobą pomiatać. Jest mi wstyd tym bardziej, że jest wśród Was wielu, bardzo wielu takich którzy bez zahamowań i z oburzeniem wygłaszają oskarżenia w stosunku do dziennikarzy minionego okresu za służalczość i pełną uniżoność wobec władzy. To jest słuszne oburzenie! A z takiej postawy wynika prosty wniosek, że przecież WY nigdy byście sobie w tamtym ustroju nie pozwolili tak grać na nosach!
To Wy drodzy dziennikarze gloryfikujecie obecnie tych nielicznych, którzy wtedy mieli odwagę się przeciwstawiać!
I to Wy wreszcie, teraz, kiedy sami możecie się wykazać niewielką niezależnością, kładziecie uszy po sobie i zachowujecie się jak ... Nie! Nie chcą się wyrażać.
A przecież teraz mamy demokrację! Państwo prawa! Nic Wam nie grozi, jeśli powiecie to, co myślicie! Jesteście czwartą władzą - to rządy powinny się Was bać! A rząd Wam właśnie pokazuje dobitnie, gdzie Was ma i co o Was myśli.
Bardzo łatwo potępiać i oskarżać innych. Zwłaszcza, kiedy się nie żyło w tamtych czasach i zna się je tylko z lektur i opowiadań. Nieraz wyobrażam sobie młodych dziennikarzy, którzy z ogromnym zapałem piszą o uczciwości i rzetelności zawodowej, kim byliby oni, gdyby komuna przetrwała do obecnych czasów. Widzę ich wtedy na stanowiskach partyjnych w swoich redakcjach, jak z pełną wiarą w partię i z pełnym oddaniem demaskują wrogów ludu i przyjaźni polsko-radzieckiej. I dzielnie wstawaliby - bez żadnych uwag, a z radością - na sam widok towarzysza sekretarza.
Pal licho już facetów. Ale jeszcze bardziej mi wstyd za dziennikarki!
O ile bowiem faceci jednak czymś ryzykują - np. brakiem wskazania przez prowadzącego, do zadania pytań na następnych konferencjach, to panie nie ryzykują niczym. Co by im na przykład szkodziło, żeby w imię solidarności zawodowej i w proteście przeciwko takiemu traktowaniu mężczyzn i kobiet (tak właśnie przede wszystkim kobiet!!), też wstawały? Na uwagę, że ONE mogą siedzieć, mogłyby odpowiedzieć, że jeśli koledzy muszą wstawać, to i one też chcą, bo nie widzą różnicy i nie chcą takich wątpliwych wyróżnień.
A na marginesie - czy „małpa w czerwonym” też musi wstawać, czy ma przywilej siedzenia?!
Poza wszystkim innym, jest to zwyczajny seksizm. I gdyby nie to, że cała ta sprawa jest tak strasznie żałosna i godna politowania, to zwróciłbym premierowi uwagę, że konstytucja RP (z dowolnym numerkiem) zabrania dyskryminacji z każdego powodu -ze względu na płeć także!!
Tylko ze względu na przekonanie, że takim przypomnieniem nic u władzy nie wskóram, ani nikogo nie zawstydzę, ani nie doprowadzę do choćby częściowej zgodności premiera z konstytucją, nie zamierzam tu przytaczać odpowiedniego artykułu ustawy zasadniczej RP.
No!
Może Pan premier chce sobie w ten sposób zapewnić szacunek mediów??
Może premier potrzebuje takiej demonstracji, żeby wyrobić sobie przekonanie, że skoro każdy pismak wstaje, to widocznie bardzo go poważa, ceni i czci?? Nie wiem, ale najwyraźniej jest mu to bardzo potrzebne.
W takim razie, należy jeszcze tylko Panu premierowi życzyć z całego serca, żeby takimi samymi metodami zaskarbił sobie równie wielką przychylność prasy na zagranicznych konferencjach prasowych.
Wszędzie przecież trzeba szerzyć kulturę. Niech się barbarzyńska Europa uczy!



Komentarze
Pokaż komentarze (3)