0 obserwujących
83 notki
15k odsłon
498 odsłon

W stanie pomroczności jasnej

Wykop Skomentuj

 W naszej narodowej historii znajdujemy oczywistą i nadzwyczajną w kontekście doświadczeń europejskich preferencję tyczącą mądrej tolerancji religijnej występującą równolegle ze skłonnością do bezgranicznych niemal poświęceń w sytuacjach zagrożenia, czy też utraty niepodległego bytu.

 

Nigdy poza okresem sowieckiej okupacji oraz związanego z nią komunistycznego zniewolenia nie występował w Polsce nawet w epizodycznej postaci trend związany z rugowaniem sfery religijnej z życia publicznego, czy też wykorzenianiem zachowań ludzkich związanych z indywidualnie wyznawaną wiarą.

 

Nawet w okresach współbytowania na terytorium naszego państwa  przedstawicieli rozmaitych religii oraz nacji (reprezentowanych zresztą przez bardzo liczne populacje) nikomu nie zabraniano praktyk, ani też kultywowania stosownych dla jego pochodzenie zwyczajów.

Rozległy obszar I Rzeczypospolitej stanowił więc naturalną oazę spokoju i harmonii, którą oświeceniowe monarchie naszych późniejszych zaborców usiłowały niszczyć inspirując prowokacyjne „konfederacje” o charakterze wyznaniowym, zawiązywane niby to dla obrony dyskryminowanych mniejszości.

 

Zanim w okupowanym przez Rosjan kraju zawiązano katolicką, lecz deklarującą w swym manifeście pełne poszanowanie wszystkich religii Konfederację Barską, terror i szantaż zmierzający do unicestwienia naszego państwa uzupełniano prowokacjami w stylu związków zawiązywanych w 1767 roku.  „Prawosławna” i „kalwińska” Konfederacja Słucka, czy ”protestancka” Konfederacja Toruńska pod osłoną rosyjskich wojsk wspierały żądania Katarzyny II w kwestii rzekomej potrzeby zrównania w naszym kraju praw żyjących tu innowierców.

Kolejną częścią planu destabilizacji Rzeczypospolitej realizowanego przy współudziale jej obywateli była zawiązana w tym samym roku w Radomiu kontr- konfederacja, która pozornie miała być reakcją magnaterii na próby zmiany ustroju. Rzeczywistym przywódcą, a prawdopodobnie nawet autorem adresu wystosowanego do carycy Rosji tyczącego m.in. stosownych gwarancji był nie kto inny jak sam Nikołaj Repnin.

Mimo widocznych na każdym kroku przerażających realiów tego okresu tysiące szlachty działając w dobrej wierze dało się nabrać i uczestniczyło w zdarzeniach reżyserowanych oraz kontrolowanych przez naszego śmiertelnego wroga.

 

W chwili obecnej prawie wszyscy obywatele Rzeczypospolitej są narodowości polskiej i wyznania rzymsko – katolickiego, a jednak wiele osób prowokowanych przez rozmaite mniejszości niecierpliwie czekające na czas, kiedy nasz kraj „przestanie być tak obrzydliwie jednolity” daje się wyprowadzać z równowagi, czym  ściąga na siebie co najmniej odium śmieszności.

Wiele zachowań naszych rodaków i współwyznawców należy wręcz uznać za osobiście ich kompromitujące, a w wymiarze ogólnym niesłychanie szkodliwe.

Na początku XXI wieku rozsierdzenie doznanymi krzywdami przedstawiciele rozmaitych mniejszości mogą się upominać o swoje prawa pisząc pozwy do nadrzędnych względem narodowych władz instytucji wszechwładnej niemal Unii Europejskiej. Obowiązujący stan prawny, jak również faktyczny - także ekonomiczny dyktat zdają się w sposób oczywisty zmuszać Polaków do bardziej kwalifikowanej refleksji i rozważnego działania. Tak jednak nie jest.

 

„Zajmować Polską” zaczęli się przy tym ludzie, którzy powinni raczej zadbać o własne życie - choćby szukając sobie pożytecznej pracy, zgodnie gotując obiady dla własnych rodzin (miast prokurować sobie jakieś „rodziny zastępcze”), uprawiać zdrowe hobby, czy wreszcie zdiagnozować swoje problemy zdrowotne (bo i tak bywa).

Nerwowi, zmęczeni, zacietrzewieni…W odbiorze często bardzo niesympatyczni. Kompletnie przy tym pozbawieni lojalnego wobec nich przywództwa, a także wsparcia i wiedzy fachowej z tak potrzebnych dziś do prowadzenia działalności publicznej dziedzin.

W rezultacie nie wszyscy aktywni do końca rozpoznają rzeczywiste powody, znaczenie oraz zamierzone przez innych efekty swoich czynów, tragicznie czasami błądząc i zwyczajnie się wygłupiając.

 

W ten oto sposób lewica „postkomunistyczna”, czy „nowoczesna europejska” zyskuje jeżeli już nie nowych wyznawców, to przynajmniej zorientowanych na mniejszy „obciach” zwolenników choćby nawet pozornej trzeźwości umysłu.

Cyniczni gracze często już nowej generacji wygłaszają pełne spokoju ”cywilizowane” sądy, czy postulaty zmierzające de facto do zgodnego wycofania Kościoła Katolickiego z życia narodowego, zapędzenia wiernych z powrotem do świątyń i pierwiastkowania substancji narodowej tak, by pozornie uwolnione jednostki nie były w stanie stworzyć żadnej niezależnej od kreowanego w ten sposób „jedynie poprawnego” sytemu realnej siły politycznej.

 

Wszystkie podobne działania wspierane antypolską w swojej istocie propagandą pochodziły dotąd wprost z obcych nam ideologicznie i wrogo konkurujących na arenie międzynarodowej ośrodków. Polacy już w czasie przedrozbiorowym kreowani byli przez suto opłacane ówczesne europejskie „autorytety” na mających rokosz we krwi szaleńców i religijnych fanatyków.

Taki obraz polskości sprzyjał uzyskiwaniu powszechnej, choć często warunkowej zgody na nasze osobiste niewolenie i faktyczną likwidację niepodległego bytu narodowego zaczynając od czasu oświeceniowych monarchii, a na rozmaitych odmianach podlegającego konwergencji układu komunistycznego kończąc.

 

Polak – katolik z natury kulturalny, koncyliacyjny i co za tym idzie pozbawiony nieuzasadnionej agresji nie jest wygodny dla usilnie „przyprawiających nam gębę” sąsiadujących z nami spadkobierców  zbrodniczych systemów państwowych. Tych samych, które nieraz utopiły Stary Kontynent we krwi, sprowadzając nań moralną i materialną nędzę.

 

Jeżeli cokolwiek z prawdy znajdujemy dziś w sondażach dotyczących preferencji partyjnych Polaków według których postkomunistyczna czy europejska, lecz jednako niechętna całościowo rozumianej naszej tradycji partia idzie łeb w łeb z formacją pretendującym niedawno do bycia stroną w docelowo dwupartyjnym układzie - Prawem i Sprawiedliwością, to dużą winę ponoszą tu ludzie niekompetentni, którzy dali się sprowokować przez publikowane w mediach wypowiedzi osób sprawujących dziś najwyższą władzę w Polsce.

Wypowiedzi te dotyczyły możliwości rzekomych rozwiązań „porządkowych” w odniesieniu do naszego najświętszego religijnego symbolu, skutkując farsą wynikającą z nieadekwatnej interpretacji rzekomej kolejnej „Obrony Krzyża”.

Ta w peerelowskiej Nowej Hucie była autentyczną manifestacją naszej narodowej tożsamości i aspiracji wobec rzeczywistych opresji, obecna związana z chęcią uczczenia pamięci osób tragicznie zmarłych podczas pełnienia swych obowiązków z Prezydentem Rzeczypospolitej na czele stała się źródłem zamierzonego przez prowokatorów, zaś zupełnie niechcianego przez uczestników powszechnego zgorszenia. Po stronie demonstrujących zabrakło zarówno kultury działania, jak i potrzebnych takich przypadkach umiejętności taktycznych.

 

Aby móc być odpowiedzialnym, a co za tym idzie pożytecznym dla swojej wspólnoty narodowej, czy religijnej trzeba zatem mieć nieco więcej pokory wobec zakresu swej wiedzy i zachować potrzebną dozę zimnej krwi. Prowokowane niepokoje zmierzają doraźnie - do kreowania tematów zastępczych w sytuacji postępującej niewydolności naszego państwa, widocznego rozkładu instytucji oraz podnoszenia obciążeń obywateli, zaś w dalszej perspektywie - służą głębokiej dekonstrukcji naszego życia narodowego w ogóle.

 

Współcześni Polacy bywają wielkim i pozytywnie różniącym się od swoich sąsiadów narodem, przeważnie stanowią jedynie niezbyt roztropne w swoich wyborach społeczeństwo. Z jednej strony „nie interesując się polityką” kreują niekompetentną, nieuczciwą i pogardzającą nimi władzę. Z drugiej zaś nie potrafią sobie poradzić z masą rozmaitych samorodnych, czy wręcz nasyłanych im szkodników, których działania niemal w każdym wymiarze kompletnie dewastują i degradują polskie sprawy publiczne.

 

Przemyślne działania mające ewidentnie cechy agenturalne uzupełniają narwani „patrioci” którzy swoje najczęściej jałowe życie osobiste ubogacają pozorną i realizowaną na skandalicznym poziomie aktywnością w obronie rzeczy najświętszych.

Czasami nazywani „pożytecznymi idiotami” wysiadują przy odbiornikach, buszują w necie, albo też wychodzą sobie „na dwór”, wyprawiając niesamowite rzeczy ku pożytkowi oraz ogromnej uciesze ludzi i ośrodków polskości jako takiej wrogich. To z nich rekrutowane jest dzisiaj uliczne „mięso armatnie” wojny nazywanej przewrotnie „wojną polsko – polską”.

 

Wybitnie niepokojąca jest także bierność grup pretendujących do miana tak, czy inaczej pojmowanej klasy średniej, których wysiłek i  rzeczywisty wkład w tworzenie oraz utrzymywanie własnego państwa sprowadzać powinien ze sobą naturalną dbałość o jego siłę, budujący wszystko niepodległy byt oraz suwerennie tworzony porządek.

 

W przeciwieństwie do histerycznych chłopków- roztropków, zatroskanych poczciwców, przytępionych wiekiem staruszków oraz mniej lub bardziej zdiagnozowanych „psycholi”, którzy własnym staraniem wszystko pakują w szambo - z drugiej strony mamy do czynienia ze sprawnie funkcjonującym mechanizmem wyposażonym zarówno w dobrze opłacanych fachowców, jak i media potrzebne do prowadzenia działań społecznych na wielką skalę.

Temu wszystkiemu powinni się przeciwstawić adekwatnie świadomi, sprawni, a przy tym zdeterminowani obywatele należący do klasy średniej, której tworzenie i rozwój zostały jednak systemowo w III RP zablokowane.

 

Każdy kto mógł zaczerpnąć nieco wiedzy fachowej dostrzega zatem następujące po sobie fakty, niewidzialne dla ogółu ciosy oraz taktyczne uniki, które sprawiają że z bezradnością wypada mu jedynie czekać na rozwój fatalnych wydarzeń kreowanych często przy współudziale ogarniętych szałem samozniszczenia tzw.„prawdziwych Polaków”.

Starcia te już nie tyle przypominają pojedynek Dawida z Goliatem, co walkę „będącego pod wpływem’” z personelem izby wytrzeźwień. Konsekwencją jest zimny prysznic, który niestety w tym przypadku przyjmujemy jako naród w całości.

 

Utrata rzeczywistej podmiotowości w realizacji demokratycznych uprawnień przez konstytucyjnie kreowanego zbiorowego suwerena, jak również akceptacja serwilistycznej polityki zewnętrznej przez wybieraną bezmyślnie władzę narodowego państwa staje się faktem. Nowością jest fakt, że  tym razem nie ma już możliwości zwalania winy na kogokolwiek, jako że w Polsce nie występuje nawet potrzeba fałszowania woli narodu wyrażonej w demokratycznych wyborach, tak jak to miało miejsce jeszcze po II wojnie światowej.

Względna sytość w połączeniu w pozorem bezpieczeństwa i świetnie skonstruowaną przestrzenią osobistej wolności stanowi znakomitą przestrzeń do działań na świadomości społecznej prowadzonych za pośrednictwem mediów.

 

Szyderstwo Bismarcka, który twierdził, że wystarczy Polakom pozwolić się rządzić, by załatwili się sami nie traci na aktualności. Jego współcześni następcy oraz ich rzeczywiści sojusznicy, czy konkurenci w polskiej sprawie mogą dalej podziwiać naszą pospolitą zdolność do pospolitej, wydaje się wręcz odruchowej autodestrukcji, wyrażaną raz po raz choćby dawaniem zgody na zawłaszczenie narodowego państwa i zdawanie atrybutów jego suwerenności.

Nasze duchowe wzloty i niemal natychmiast następujące po nich upokarzające upadki zdają się odbierać dziś ludziom rozsądnym resztki nadziei.

 

Jest rzeczą pewną, że otrzeźwienie kiedyś nastąpi, lecz objawiony nam już na początku III RP stan „pomroczności jasnej” w jakim tak wielu naszych rodaków dziś funkcjonuje będzie miał dla Polaków ciężkie, a przy tym trudne do przewidzenia konsekwencje.

Lepiej jest bowiem dbać o posiadane już, choćby nawet niedoskonałe państwo, mądrze poszerzać zakres narodowych wolności i strzec istniejących instytucji zachowując przy tym powagę - niż straconego w zgiełku i głupocie prawa do samostanowienia dobijać się po raz kolejny po jego zupełnie niczym nie usprawiedliwionej stracie.

Byłoby dobrze, gdyby Polacy przestali być wreszcie specjalistami od spraw niemożliwych, a nauczyli się roztropnie wykorzystywać podarowane im przez Opatrzność realne szanse.

 

 

Jan Szczepankiewicz

 

 

 

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale