519 obserwujących
825 notek
2892k odsłony
5483 odsłony

ROZBROIĆ TĘ BOMBĘ!

Wykop Skomentuj204

Wiodące tytuły prasowe, spadkobiercy naczelnych i centralnych tytułów prasowych, dostają drgawek jeśli gdzieś wywęszą zestawienie rzeczownika „Polak” lub „Polka” z przymiotnikiem „prawdziwy”. A ponieważ sami – z racji wychowania w sub-kulturze środowiska przestępczego; środowiska Komunistycznej Partii Polski, kierują się w życiu schematami dychotomicznymi: „grypsujesz – nie grypsujesz”, „nasz (złodziej) – nie nasz” (policjant), natychmiast węszą w tym zestawieniu podtekst rasowy, niezgodnie z semantyką słabo znanego im języka polskiego (czego dowody znajdziemy w dziełach zebranych redaktorów naczelnych).

Otóż „Prawdziwy Polak” ma analogiczne znaczenie jak „prawdziwy kolega”, „prawdziwy alpinista”, „prawdziwy szef” – a więc oznacza spełnienie szeregu postulatów, które stawiamy: „koledze”, „alpiniście”, „szefowi” i „Polakowi” – „Polce”, by uznać wypełnianie tak opisanych ról społecznych za wzorowe. Prawdziwy Polak ma obowiązki polskie, tak jak „prawdziwy alpinista” stosuje się wzorowo do wymagań swojego hobby, a „prawdziwy wędkarz” nie kłusuje. Zauważmy, że przymiotnik „prawdziwy” w języku polskim występuje rzadziej w zestawieniach z rzeczownikami nazywającymi postawy lub właściwości negatywne; zgrzyta, jeśli powiemy „prawdziwy złodziej” lub „prawdziwy paser”, „prawdziwy łajdak” czy „prawdziwy kłamca” choć są wyjątki: „prawdziwa kurew” (pordon moi, ale przy opisie rzeczywistości językowej mamy prawo cytować) lub „prawdziwy komunista”. Można powiedzieć, że w ostatnich przypadkach przymiotnik „prawdziwy” znaczy tyle co: „skończony”, „zupełny”.

Bycie „prawdziwym Polakiem” oznacza dążenie do pełnej realizacji człowieczeństwa osoby, która ma zaszczyt – z racji urodzenia lub wychowania, przynależności do kultury polskiej. Nośnikiem (przekaźnikiem) duchowości polskiej jest głównie język, ale wiele wnosi też obyczaj, tradycja oraz uczuciowość pewnego typu.

Z językiem, obyczajem, tradycją, uczuciowością pewnego typu łączą się pojęcia „pielęgnacji”, „kultywacji”, „dbałości”. Każde zrzeszenie ludzkie nakierowane na dobro (a więc nie: szajka, banda, mafia, partia komunistyczna, melina, burdel, agentura komunistyczna, wywiad i kontrwywiad peerelowski, paserka, gang) wytwarza zestaw zaleceń i wymagań osobowych i przekazuje je z pokolenia na pokolenia jako wzorzec do naśladowania. Wzorce są wielorakie i są efektem doświadczeń historycznych. Ich zasadniczą rolą jest zapewnienie „przetrwania”, a każdy naród wytwarza swoiste – właściwe warunkom, w jakich bytuje.

Nie podejmuje się tutaj opisać całego wachlarza wzorców „prawdziwego Polaka – Polki” – taki opis z konieczności musiałby być wielotomowy, jako że pochylamy się nad przebogatą kulturą; zamierzam natomiast skupić się na dwóch tego wachlarza elementach - elementach szczególnych.

Pierwszy element naszego wzorca to republikańskie umiłowanie wolności i związana z tym świadomość konieczności ponoszenia ofiar w imię tej wolności. „Wolność” jest w polskim katalogu wartości zewidencjonowana wyżej niż „życie”, co wynika z zapoznania prawdy, że życie niewolnika jest podłe i w związku z tym mało warte. Zastanówmy się przez chwilę, jak wygląda życie człowieka szantażowanego w związku z skrywanymi namiętnościami do pań upadłych? Kogoś, kogo życie rodzinne, kariera, pozycja społeczna zależy od jakiegoś śliskiego, prymitywnego i głupawego fiutka, którego los i zdeprawowany charakter obdarzył hańbą służby Moskwie? No każdy „prawdziwy Polak” powie, że wolałby albo śmierć – gdyby była jedynym wyjściem z matni, albo prawdę, pokutę i zadośćuczynienie, nawet za cenę śmierci cywilnej. Nasza narodowa literatura przynosi nam cały katalog postaci upadłych, które odpokutowały grzechy wobec społeczności i zasłużyły na pełną rehabilitację.

Wiodące tytuły prasowe, spadkobiercy naczelnych i centralnych tytułów prasowych, starają się nam przedstawić naszą tradycję jako mało wartościową, niepraktyczną i śmieszną, a robią to nie bez kozery. Ta tradycja jest bowiem dla nich i dla ich mocodawców śmiertelna i zabójcza – bo jest perfekcyjną i genialną receptą na przeżycie w niesprzyjających warunkach geopolitycznych.

Nasza skłonność do gwałtownych zrywów zbrojnych jest prostą informacją wysłaną do złowieszczego otoczenia (komunizm-nazizm), że straty ludzkie i materialne związane z próbą odebrania wolności będą wyższe od ponoszonych przeciętnie gdzie indziej. Taka taktyka znana jest również w świecie zwierzęcym i umożliwia przetrwania gatunków. Kalkulacja każdego okupanta musi uwzględnić te straty i liczyć się z tym, że nawet po ich poniesieniu i po przełamaniu militarnego oporu sprawa nie będzie zamknięta aktem kapitulacji.

Inne narody mają inne metody przetrwania i inne wzorce; bracia Czesi, z racji rozmiarów obszaru i liczebności, przyjęli strategię uwzględniającą lekcję pod Białą Górą. Strategię mądrą i właściwą w przypadku Czechów. Czechów można eksterminować w całości, Polaków się nie da, chyba żeby założyć zmasowany atak bronią jądrową.

Wykop Skomentuj204
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale