521 obserwujących
825 notek
2901k odsłon
  8437   0

Чёрные вороны. Reloaded

Szantaż emocjonalny sytuacją zmyśloną lub hipotetyczną jest szczególnie odrażającą metodą oddziaływania na drugiego człowieka, a być może najgorsze w nim to, że nie prowadzi (bo nie może) do żadnych rozstrzygnięć, a jedynie do straty czasu i przerzucania się kolejnymi szantażami:

„Bolą mnie do głębi trzewi łzy kobiety zmuszonej do urodzenia dziecka pochodzącego z gwałtu, buu...”

„A mnie bolą bardziej łzy kobiety namówionej do aborcji dziecka pochodzącego z gwałtu, kiedy (po fakcie) zrozumiała, że wbrew wszystkiemu chciała je mieć, że jedyny sposób odpowiedzi na przemoc jest nie kontynuowanie przemocy w formie tak ostatecznej jak pozbawienie życia; że zamiast jednego gwałtu dała się namówić na drugi, i że w wyniku nieudanego zabiegu aborcji szanse na kolejną ciąże zmalały do zera, buu...”

Prawda, że łapie za serce?

5. Obskurancki argument w wojnie o to, by: „było, jak było”, a więc jak w PRL-u

Utylitaryści nie walczą o „prawo” do aborcji kobiety zgwałconej, oni używają nieszczęścia kobiet zgwałconych, by walczyć o prawo do aborcji bez ograniczeń. Nie używają już pojęcia „płód poczęty a nienarodzony”, bo to się zwyczajnie nie przyjęło, a w społeczeństwie nie ma zgody na nieograniczoną aborcję, ale stosują taktykę salami. Kto to jest kobieta zgwałcona? Czy jest nią kobieta w pierwszym trymestrze ciąży, która oświadcza, że zgwałcił ją mąż i demonstruje siniaki po kolejnej kłótni? Jeśli tak, to dlaczego posiniaczonej po tej „magicznej dacie” nie przysługuje „prawo” do aborcji?

Kolejnym ciekawym argumentem jest argument „moja macica jest moją własnością”. Twoje ucho i ręka też, no i co dalej...? Patrzę na te rzekomo „kształcone” i dziwię się, że można się tak kompromitować. Czy to znaczy, że możesz je sobie odciąć, wyłupić albo odrąbać? No jasne, każdy może. A możesz wymóc na państwie zmuszenie innej osoby – lekarza, żeby ci na twoje żądanie fragment twojego ciała amputował? Bo jak nie, to się potniesz albo znajdziesz sadystę? A jaka różnica pomiędzy tą „twoją” macicą a okiem czy uchem?

Chodzi jednak o dziecko! „Dziecko poczęte jest częścią mojego ciała” - o to właśnie chodzi. A to jest pogląd obskurancki żywcem wyjęty z talmudycznej tradycji żydowskiej; każda inna tradycja traktuje dziecko nienarodzone jako odrębny byt, którego przeżycie, do pewnego momentu, zależy od pozostawania w ciele matki. Nie jest jednak matki „własnością”, ani częścią jej ciała, bo na jakiej podstawie? Gdyby tak było, to pozostawałoby nią do czasu fizycznego uniezależnienia, to jest do wieku lat dwunastu, żeby użyć jakiejś innej magicznej liczby. A jakie to, przepraszam, upoważnienie mają panie w czerni na odwoływanie się do talmudycznej tradycji żydowskiej i do próby ogólnospołecznego jaj narzucania? Toż każdy rabin paniom wyjaśni, że przepisy zakonu i jego egzegezy stosuje się tylko wewnątrz tej godnej szacunku wspólnoty religijnej.

W tradycji chrześcijańskiej przyjęliśmy nie tylko, że naukowe wyjaśnienie „bytowej sytuacji dziecka”, ale włączyliśmy do niej ponadto pogańską etykę medyczną, która zakazuje tak spędzania płodu, jak i podania trucizny. Na wyłącznej służbie życiu zasadza się zawód lekarza, innej medycyny nie ma. Były państwa, które odrzuciły zawód lekarza zastępując go „urzędnikiem służby zdrowia”, ale nie kończyło się to i nie skończy się dobrze.

Odwołują się utylitaryści (a wśród nich ukryci hedoniści, naziści, etc...) do jakiegoś hipotetycznego aktu sprawiedliwości, jaki miałby się dokonać drogą aborcji na rzecz ofiary gwałtu. Ciąża, poród i połóg miałyby być kolejnymi etapami gwałtu przedłużającymi cierpienie ofiary, a przecież przez zabieg zabicia dziecka pamięć gwałtu się nie zatrze – do pamięci gwałtu dojdzie jedynie pamięć o zabiciu dziecka. Tak jak urodzenie dziecka pamięci o gwałcie nie zatrze – dojdzie jedynie do pamięci o gwałcie pamięć o urodzeniu dziecka, a dalej o kolejnym zdarzeniu hipotetycznym: oddaniu bądź nie do adopcji. Jakie to badania kliniczne dowodzą pogłębiania się traumy zgwałconej w związku z urodzeniem się dziecka? A jakie dowodzą ustania traumy dzięki zabiciu dziecka?

Materiału analitycznego i statystycznego powinno być mnóstwo. Co najmniej dwa miliony Niemek padły ofiarą gwałtów czerwonoarmistów, a to przy przemilczeniu w mniejszym stopniu ale również powszechnych gwałtów na froncie zachodnim. Powojenna literatura medyczna powinna obfitować w studia traum, aborcje powinny być powszechne, komplikacje z nimi związane też. A nie były.

Są to kłamstwa propagandowe, których zadaniem jest ukrycie rzeczywistego celu utylitarystów i hedonistów: powszechnej aborcji na żądanie oraz powszechnej eutanazji na żądanie, w tym niepełnosprawnych dzieci na wniosek rodziców (lub bez tego wniosku, patrz, na przykład: bioetycy Alberto Giubilini i Francesca Minerva: „zabicie nowo narodzonego powinny być pozwolone w takim samym zakresie, w jakim dozwolona jest aborcja, włączając w to przypadki, kiedy noworodek nie jest fizycznie upośledzony”).

Lubię to! Skomentuj201 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale