Reforma emerytalna ma zagwarantować, że w 2040 roku... i tak dalej.
Rok 2040 będzie za 28 lat.
Aby ocenić zasadność wprowadzania dzisiaj reformy licząc na skutki w roku 2040, wystarczy pomyśleć, co było w roku 1984 (nomen omen). Czyli 28 lat temu.
Nie tylko w Polsce. W każdym kraju. Gdziekolwiek.
Prognozowanie, co będzie w roku 2040 na podstawie ekstrapolacji danych statystycznych WCZORAJSZYCH, bo nawet nie dzisiejszych (notabene - nie ma czegoś takiego, jak AKTUALNE dane statystyczne) jest czystym debilizmem.
Może to robić tylko debil, który uważa, że przez najbliższe 28 lat nic się nie zmieni, na przykład w demografii.
Jest to ten sam debilny schemat, na podstawie którego inteligentny inaczej dziennikarz "Pulsu biznesu" onegdaj obwieścił (na podstawie zagranicznej publikacji innych inteligentnych inaczej), że ostatnia Polka urodzi się za 1300 lat.
A przecież w ciągu 28 lat mogą się wydarzyć rzeczy, o których ani Tuskowi, ani Rostowskiemu czy innemu Balcerowiczowi się nawet nie śniło.
Mogą do Polski na przykład napłynąć rzesze imigrantów - na przykład muzułmańskich - którzy demograficznie zmienią dosłownie wszystko. Może wybuchnąć wojna. I to niejedna. Mało prawdopodobne? A kto w roku 1984 przewidział, co będzie w 2012?
A przecież dane statystyczne wtedy też były dostępne! I - przynajmniej w demografii - były tyle samo warte, co i dzisiaj. Czyli (w perspektywie następnych kilkudziesięciu lat) niewiele.
Dlatego argumentowanie, że reforma emerytalna 2040 jest potrzebna ze względu na "alarmujące" dane demograficzne zebrane przed rokiem 2012 jest objawem czystego debilizmu.
Ja nie posądzam Tuska ani Rostowskiego o to, że są debilami. Ufam, że nimi nie są. Nie chcę myśleć, że Polską rządzą debile.
I dlatego jestem przekonany, że powody tej reformy są zupełnie inne niż te, o kórych się oficjalnie mówi. Nie wiem tylko, jakie?
I przeraża mnie, że nie słyszałem żadnego polityka ani dziennikarza (fakt, nie śledzę wszystkich), który by wyśmiał te debilne argumenty tak, jak na to zasługują.
Co oznacza - mówiąc wprost - że większość polityków i dziennikarzy to takie same intelektualne miernoty (żeby nie powtarzać znów, że po prostu debile) jak ci, którzy te idiotyczne argumenty demograficzne na uzasadnienie reformy emerytalnej głoszą.
El Filozof, 21 III MMXII


Komentarze
Pokaż komentarze (5)