Jerry.from.lublin Jerry.from.lublin
548
BLOG

Rzeczywistość postwirtualna i sympatyczny pan Materna

Jerry.from.lublin Jerry.from.lublin Polityka Obserwuj notkę 2

 


Donald Tusk jest najlepszym premierem w historii Polski. Bronisław Komorowski najlepszym prezydentem. Są, nie tylko najlepsi, ale nie ma dla nich alternatywy. A Kaczyński to faszysta. Jeśli ktoś nie wierzy powinien wybrać się na forum onetu lub gazety.pl. Nie tylko po to żeby się pośmiać.

Ktoś, tak jak ja wychowany w peerelu z łatwością zauważa metody manipulacji i propagandy stosowane w mediach typu Gazeta Wyborcza czy TVN.

 Wraz z upływem czasu powinno być lepiej, tak sugeruje doświadczenie ostatnich pokoleń, nowe myśli, trendy, mody popychały świat w dobrą stronę. Pęd do wiedzy, nowości, komunikacji, sięganie w przyszłość były cechą społeczeństw XIX i XX wieku.

W Polsce dawno już przekroczono stany alarmowe ilości osób z wyższym wykształceniem jakie by tam ono nie było. Siła rażenia mediów poprzez ich ilość w naturalny sposób winna słabnąc na rzecz alternatywnych źródeł informacji tj. blogi, serwisy internetowe czy społecznościowe, zbliżając się do naturalnego przenoszenia informacji z ust do ust. Media tradycyjne telewizja, prasa, radio chcąc zachować przewagę powinny oferować nową jakość przekazu, wielostronność, rzetelność i szybkość

Ale tak nie jest.

Wraz z papierowym wzrostem poziomu wykształcenia i szerzej scholaryzacji, łatwości głoszenia poglądów (vide: ten blog) przekaz informacji staje się coraz bardziej prymitywny żeby nie powiedzieć prostacki. W czasach peerelu poziom medialnej napaści łagodził „Kabaret Starszych Panów”, Studio 2, teatr TV, „Spotkania z balladą” itd. Teraz wraz z fedrowaniem poniżej medialnego dna okołomedialne rozrywki (np. Majewski Show, śniadania ćwierćmistrzów, reszta niewarta uwagi) raczej ten poziom jeszcze bardziej zaniżają, stając się gorszą wersją „szkła kontaktowego” służącego tępieniu poglądów głoszonych z niesłusznych pozycji.

Puszący się sławą „autorytetu” osobnik, który nie widzi nic złego w programie prezentującym podobnych jemu, z których każdy głosi dokładnie to samo, różniąc się jedynie poziomem agresji skierowanym w jedną tylko stronę (Lis, Żakowski, Władyka, Smolar, Krzemiński, Markowski w dowolnej konfiguracji) sam sobie wystawa świadectwo. Mniejsza o niego. Tylko dlaczego tak wielu ludzi nie widzi w tym nic złego. Chcąc podnieść poziom notki sięgnąłem, a jakże, do wikipedyjnej mądrości i pojęcia globalnej wioski, niestety w zasadzie na tym definicja się kończy. Przypadkowy przeskok na wszechświatowych łączach skierował mnie na stronę „Zbrodni i kary” Dostojewskiego. Opis jej treści wraz z przekazem idei przyświecającej autorowi zajmuje pół strony A4.

Jak na standardy wiedzy leżącej u podstaw opinii głoszonych na forach gazety.pl et consortes to i tak wiele. I co nie zmieni faktu, że i tego czytacze wyborczej nie przyswoją.

Rzeczywistość tworzona przez polskie media gównego („ł” wypadło nieprzypadkowo) nurtu przeszła na wyższy poziom stanu postwirtualnego. Rzeczywistości tak jak i poprzednia niezgodnej z klastyczną definicją prawdy z tym, że odwołującej się do siebie samej, do poglądów i „prawd”, która sama stworzyła na etapie wcześniejszym. Mechanizm ten łatwo zobrazować na przykładzie sympatycznego pana Materny, który oświadczył (w śniadaniu mistrzów of kors), iż boi się chodzić po Krakowskim Przedmieściu. Jego strach wynika z tego, co może go tam spotkać, a to znicz, który może być bombą a to tulipan mięsożerca. Obraz stworzony w umyśle pana Materny nie obejmuje Marka Rosiaka z Łodzi, którego zabił przypadkowy człowiek, który wcześnie nie zabił Niesiołowskiego. W odróżnienie od Barbary Blidy, którą zabiła atmosfera. Ta sama atmosfera, która teraz została bohatersko przegnana z Krakowskiego Przedmieścia przez dzielnych strażników miejskich. Strachy hodowane przez lata, sączone przez uśmiechniętych, równie sympatycznych redaktorów, o których życiu prywatnym, gdy nie pracują, można poczytać w Gali czy innej Vivie, stają się prawdą na użytek pana Materny i innych osób aspirujących do resztek ze śniadania.

 Jeśli niegłupi przecież człowiek popada w paranoję wyhodowaną na Czerskiej to nic tylko płakać. No chyba, że jest drugie dno. Tłumaczyłoby go to, że robi to dla kasy, np., że został felietonistą jakiegoś medium gównonurtowego. No, ale wtedy nie byłby już sympatycznym panem Materną. No bo co nowego może jeszcze wymyślać w temacie: „Bo jak wygra PIS to …”

 PS. Cytaty dnia. Rzeczywistość postwirtualna bez większych komentarzy. Bo szkoda na nie pikseli. Przedstawiciele Trzeciej Polski w akcji.

 http://wyborcza.pl/1,75968,9467466,Wegry_Wegrow__nie_Orbána.html

To jest naprawdę dobre, „W wymiarze moralnym silny mandat zdobyty w demokratycznych wyborach nie daje Fideszowi monopolu na Węgry i prawa do uczynienia z konstytucji partyjnego manifestu. Węgry są państwem Węgrów, a nie Fideszu i Orbána.”

 http://wyborcza.pl/1,75968,9463326,Glos_podzegacza_i_producenta_pogardy.html

Kolenda – Zaleska do nic nierozumiejących pisiorów: „Wy możecie wszystko. Wam wolno i krytykować, i głaskać. Nam nie wolno niczego. Bo albo jesteśmy propagandzistami albo podżegamy do nienawiści. A nie mogłoby być po prostu normalnie? Każdy ma różne zdania, i już. Potraficie tak?”

http://wyborcza.pl/1,75968,9468156,Naciski_w_kabinie__byly_czy_nie_.html

Jakiś początkujący Michnik o oświadczeniu prokuratury w sprawie braku dowodów o naciskach. Jak ktoś tak zaczyna to gdzie kończy? „Tymczasem w sprawie nacisków prokuratura niczego nowego nam nie powie. Ani teraz, ani nigdy. Bo zajmuje się badaniem faktów, a nie atmosfery, która panowała w Polsce w dniu lotu. Atmosfery wyścigu do Katynia między premierem a prezydentem. Komenda prezydenta "lądować" nie padła. Bo nie musiała.” (…)Dlaczego piloci nie podejmują decyzji sami? Dlaczego czekają? Przecież gdyby to był zwykły lot pasażerski, polecieliby - zgodnie z procedurą - na lotnisko zapasowe. Bez oglądania się na kogokolwiek. Ale nacisków nie było...”, to ta sama gazeta, w której w tydzień po katastrofie ukazał się przypadkowo tekst o locie do Tbilisi i która odkryła wraz z TVN świadka „bardzo incognito”, który widział kłótnię Błasika z Protasiukiem. I ta sama, która dziwi się idiotom, którzy mają wątpliwości w sprawie podobnego oświadczenia prokuratury w sprawie braku dowodów na zamach. Prawda w wykonaniu GW jest jak d…. Każdy ma swoją.

 I perełka, minister Nowak w akcji, „Nabraliśmy odwagi, bo gdzieś jest ta granica wytrzymałości. Są momenty, kiedy człowieka krew zalewa, jak patrzy się na to, co się dzieje Przejrzał?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka