Klarkson Klarkson
60
BLOG

Cechy dobrego szefa

Klarkson Klarkson Społeczeństwo Obserwuj notkę 1
Od czasu kiedy stworzono w firmie struktury silosowe i każdy z lokalnego biura raportuje do kogoś innego w strukturach regionalnych, nastąpiła nowa era, w której liczy się to jak kto potrafi rozgrywać centralę firmy. Ale to nie jedyna cecha lokalnego szefa, która decyduje o satysfakcji zespołu.

Pierwsza sprawa o jaką trzeba walczyć w centrali to zawsze walka o nowe etaty i budżet. Dajcie więcej kasy na podwyżki, na eventy, na nowe etaty, bo ludzie są przepracowani i odejdą, a odpuście nam targety, bo jest źle na rynku i oczekiwania są nierealne. Każdy lokalny szef toczy taką walkę z centralą zupełnie osobno. Efekt? Jedni mają jak pączki w maśle, inni biedują. Bo jedni są w tym cholernie skuteczni, a drudzy zachowują się tak, jakby wierzyli że w centrali lepiej wiedzą jak rozdzielać środki.

Ale kiedy zastanawiam się na rolą szefa, to oprócz powyższej wewnętrznej walki o środki to muszę wyróżnić też postawę wobec korporacyjnej gnojówki. Centrala bowiem ma tendencję do takiego, za przeproszeniem, rozrzutu gówna, że jako lokalny szef możesz przybrać dwie strategie: albo będziesz to jakoś amortyzował, brał na siebie jak "parasol", żeby nie musieli się tym przejmować zwykli pracownicy, albo możesz być "przezroczystym", pozwalać żeby te wszystkie korporacyjne brednie, pomysły z dupy, oczekiwania z kosmosu, trafiały bezpośrednio do ludzi, ale wtedy frustracja ludzi urośnie do niebotycznych poziomów. Chociaż przezroczystemu szefowi będzie lżej, bo to nie on sam dźwiga odium, tylko rozdzielił tym po równo swoich ludzi. Szef "parasol" z kolei filtruje, cenzoruje lub przedefiniowuje wszystko co idzie z centrali. Naraża się, że w razie dociskania śruby, wyjdzie że był zbyt optymistyczny, nieuważny i źle coś interpretował, ale to jego osobiste ryzyko bycia mniej wiarygodnym.

Brałem udział w spotkaniach lokalnych menadżerów, gdzie te różnice w podejściu biły po oczach. Kompletnie mnie wykańczają ludzie, którzy wykorzystują takie spotkania do wylewania swoich żali, narzekania na centralę, naśmiewania się ze swoich przełożonych. Działają na mnie jak energetyczne wampiry. Za takimi ludźmi nie tylko nie chce się iść, ale wręcz unika jakiegokolwiek kontaktu i współpracy. Widać to też po ich zespołach zniechęcenie, jakąś taką albo apatię, albo wylewający się sarkazm.

Po przeciwnej stronie są osoby, które mają inne podejście: co by się nie działo na zewnątrz dbają o to by atmosfera w zespole była jak najlepsza, żeby nic co ją zakłóca nie trafiało do zespołu. Ostatnio miałem okazję spotkać się z zespołem, najwyraźniej będącym pod mocnym parasolem swojego szefa. Czułem się jakbym trafił na inną planetę: zaangażowani, entuzjastyczni, pełni energii. Ta sama firma, a takie różnice.

Co ciekawe, szef "parasol" może być słabym graczem korporacyjnym, który niewiele wywalczy dla zespołu, a szef "przezroczysty" może być diabelnie skuteczny w uzyskiwaniu różnych korzyści dla swojego zespołu. W jakim zespole wolelibyście pracować?

Klarkson
O mnie Klarkson

pracuję w korpo

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo