Fakty w skrócie:
1. W mediach od rana wałkują temat zamachowca, o groźbach, o Krzysztofie, który chciał zlecić zamach. O rozmowie w sprawie zabójstwa.
2. Policja ok. godziny 16 zatrzymuje we własnym mieszkaniu niczego niespodziewającego się człowieka - Krzysztofa N.
I teraz dwa pytania.
Jak to możliwe, że służby zanim zatrzymały człowieka podały w mediach jego imię i nagłośniły sprawę tak bardzo, że był to nr 1 na stronach głównych mediów, a ten człowiek siedział spokojnie u siebie w domu z "niebezpiecznymi narzędziami"?
Jak to możliwe, że służby zamiast najpierw go zatrzymać, to zrobiły wcześniej cyrk w mediach, co mogło bardzo zaszkodzić zatrzymaniu tak bardzo niebezpiecznego człowieka?
I na koniec, co odpowiedział Krzysztof N:
"Wyborczej udało się porozmawiać z Krzysztofem N. Był oburzony, że wiąże się go z zamachem. Mówił, że jego organizacja "ma pomagać dzieciom", a on nie jest terrorystą i nie chce "być wrabiany w jakiś zamach". Powiedział też, że ma prawo głosić „poglądy, jakie chce" i „nie bierze odpowiedzialności za to, jak będzie zrozumiany przez swoich odbiorców"."
https://wyborcza.pl/7,75398,33071366,pilne-spotkanie-sluzb-w-zwiazku-z-informacja-ws-mozliwego-zamachu.html


Komentarze
Pokaż komentarze (15)