Łukasz Warzecha Łukasz Warzecha
10621
BLOG

11 pomysłów na schamienie polszczyzny, czyli Rada Języka Polskiego w akcji

Łukasz Warzecha Łukasz Warzecha Literatura Obserwuj temat Obserwuj notkę 65
Uchwała RJP z 10 maja wprowadza (od 2026) ortograficzną rewolucję. Większość pomysłów to ukłon w stronę osób bez świadomości językowej, popełniających notorycznie błędy. Teraz RJP postanowiła z tych błędów zrobić regułę. Mało tego: wprowadzane zmiany nie pozostawiają wyboru: to, co było błędne, stanie się poprawne - i na odwrót.

Rada Języka Polskiego postanowiła zdemolować polską ortografię.

To zdanie jest tylko w niewielkim stopniu publicystyczną przesadą. Zbiór 11 zmian w regułach polskiej pisowni, które mają wejść w życie od początku 2026 r. – a o których mało kto słyszał – to pod wieloma względami rewolucja. Przynajmniej dla tych, którzy ze słowem pracują zawodowo: dla pisarzy, dziennikarzy i redakcji, prawodawców, nauczycieli języka polskiego (i nie tylko tego przedmiotu). Zwłaszcza że nie mówimy o zmianach polegających na przykład na dopuszczeniu alternatywnego zapisu wobec już istniejącego. Mowa o zasadach całkowicie arbitralnych, za sprawą których dotychczas poprawna pisownia stanie się błędna, a błędna – stanie się poprawna. (W dalszej części tekstu – omówienie najbardziej skandalicznych zmian.)

Większość zmian odczytuję jako schamianie języka, kapitulację przed analfabetyzmem i uginanie się przed powszechną niewiedzą. I zapowiadam, że nie zamierzam się do tych wymysłów stosować.

RJP działa na podstawie uchwały Prezydium Polskiej Akademii Nauk z 1996 r., a wraz z uchwaleniem Ustawy o języku polskim w 1999 r. otrzymała uprawnienie, zawarte w artykule 13. ustawy:

Rada, na wniosek ministra właściwego do spraw kultury i ochrony dziedzictwa narodowego, ministra właściwego do spraw oświaty i wychowania, ministra właściwego do spraw szkolnictwa wyższego i nauki, Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Prezesa Polskiej Akademii Nauk lub z własnej inicjatywy, wyraża, w drodze uchwały, opinie o używaniu języka polskiego w działalności publicznej oraz w obrocie na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej z udziałem konsumentów i przy wykonywaniu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej przepisów z zakresu prawa pracy oraz ustala zasady ortografii i interpunkcji języka polskiego.

W ciągu ostatnich lat RJP już kilkakrotnie szła kursem poprawności politycznej. Było tak przy okazji sporów o użycie słów takich jak „Murzyn” czy sformułowania „w Ukrainie”. W tej ostatniej sprawie skierowałem do rady zapytanie o motywacje, jakie nią kierowały, gdy wydawała opinię o dopuszczalności tej drugiej formy.

W odpowiedzi przewodnicząca RJP, pani prof. Katarzyna Kłosińska, napisała:

W sprawie składni „na” lub „w” Ukrainie Rada otrzymała – już w 2019 i 2021 roku – listy od kilku osób z Polski i Ukrainy (po polsku). Autorzy większości z tych listów apelowali o uznanie poprawności składni „w Ukrainie” (zob. opinia na stronie internetowej RJP), choć były i głosy broniące formy tradycyjnej (zob. opinia na stronie internetowej RJP). W ostatniej opinii z 25 lipca 2022 wskazujemy, że oba połączenia składniowe są poprawne, zachęcamy jedynie do okazania w tym szczególnym czasie empatii wobec Ukraińców, którzy składnię „na Ukrainie” traktują jak język Putina. (W Rosji już w latach dziewięćdziesiątych przyimek na (Ukraine) ustąpił w prasie i języku urzędowym przyimkowi v. W 2022 roku Putin i rosyjscy politycy demonstracyjnie wrócili do składni na Ukraine.)

Pisząc o „odczuciach ukraińskich przyjaciół”, nie mamy na myśli oficjalnych stanowisk organizacji ukraińskich; zwracamy uwagę na głosy słyszalne w przestrzeni medialnej, por. np. artykuł Andrija Sawencia z portalu Open Culture z roku 2012 lub demonstracja Julii Kriwicz z roku 2019. Jeśli interesują Pana międzynarodowe uwarunkowania użycia przyimków „w” i „na” oraz argumenty historyczne, zachęcamy do lektury artykułów powstałych jeszcze przed wojną w Ukrainie, na których Rada w swej opinii się opierała: Marek Łaziński 2021, Przyimki „na”, „w” oraz „do” przed nazwami państw, krajów i krain. Historia i współczesne wahania normatywne (punkt 4.1), Renata Przybylska (2021), Przyimki a polityka, s. 162–169. Należy podkreślić (co czynią też autorzy przywołanych artykułów), że konstrukcje „w Ukrainie”, „do Ukrainy” mają umocowanie systemowe, to znaczy wpisują się w regułę składniową „w / do + nazwa państwa”, oraz bogate tradycje w piśmiennictwie wieku XIX i wiekach wcześniejszych.

Jak widać, motywacje opinii RJP w tej sprawie były najściślej polityczne – nie miały nic wspólnego z uzusem ani nawet z masowymi postulatami samych Ukraińców. Pani profesor powoływała się na pojedyncze listy czy artykuły.

W przypadku aktualnie ogłoszonych zmian dostaliśmy lakoniczne uzasadnienie, zajmujące jeden akapit. Brzmi ono:

Rada uznała, że wprowadzenie tych zmian, dotyczących wyłącznie tzw. konwencjonalnych zasad pisowni, przyniesie korzyść w postaci uproszczenia i ujednolicenia zapisu poszczególnych grup wyrazów i połączeń, eliminacji wyjątków, a także likwidacji przepisów, których zastosowanie jest z różnych powodów problematyczne, np. wymaga od piszącego zbyt drobiazgowej analizy znaczeniowej tekstu [podkr. Ł.W.]. To zaś przyczyni się do zmniejszenia liczby błędów językowych oraz – być może – umożliwi piszącym skupienie się na innych niż ortograficzne aspektach poprawności tekstu.

Co nam mówi te kilka zdań? Że rada, najprościej mówiąc, godzi się i nawet przyzwala na bezmyślność i sprostaczenie języka. Że „drobiazgowa analiza znaczeniowa tekstu” to zło – bo być może piszącemu przegrzeje się od tego mózg. Ma być prościej, czyli – mówiąc wprost – RJP idzie za tępotą niektórych piszących i tę tępotę oraz niewiedzę narzuca teraz wszystkim jako regułę. To jest przerażające.

Nie będę tutaj wymieniał wszystkich zadekretowanych zmian. Kilka z nich można uznać za neutralne (np. łączna pisownia członu „pół-” czy dopuszczenie trzech możliwości zapisu związków typu „tzrask prask” (zatem również: „trzask, prask” oraz „trzask-prask”).

Są jednak zmiany, które wołają o pomstę do nieba.

Po pierwsze – wprowadzenie pisowni wielką literą nazw mieszkańców miast czy osiedli („Warszawianin”, „Mokotowianin”). To nie tylko ukłon w kierunku osób, popełniających notorycznie ten błąd, ale też w kierunku bardzo irytującej mianiery, obecnej zwłaszcza w marketingu, aby pisać wielką literą niemal co drugie słowo: „Wspaniała Oferta na wyjątkowy Odkurzacz z Wodotryskiem”.

Po drugie – wprowadzenie pisowni wielką literą nazw pojedynczych egzemplarzy wyrobu danej marki (dotąd było: „Mam samochód marki Subaru”, ale: „Moje subaru ma napęd na cztery koła”). Ta zmiana wpisuje się w przedstawione przez RJP uzasadnienie, polegające na niezmuszaniu piszących do nadmiernego wysiłku umysłowego. Faktycznie, aby dotychczas pisać poprawnie w ramach tej reguły, trzeba było umieć odróżnić markę jako taką od egzemplarza tej marki. Teraz nie trzeba będzie już sobie zaprzątać tym głowy.

Po trzecie – koszmarnym schamieniem języka jest wprowadzenie oddzielnej pisowni cząstki -by ze spójnikami. Dotychczas, przypominam, było to „czyby”, „toby” itd. „Gdyby kózka nie skakała, toby nóżki nie złamała”. To również jest ukłon w stronę osób notorycznie popełniających błędy.

Po czwarte – zmianą wyjątkowo skandaliczną jest wprowadzenie zasady „bezwyjątkowej pisowni łącznej nie- z imiesłowami odmiennymi (bez względu na interpretację znaczeniową: czasownikową lub przymiotnikową), tj. zniesienie wyjątku zezwalającego na »świadomą pisownię rozdzielną«”.

O co tu chodzi? Imiesłów odmienny to np. „palący” (odmienia się przez przypadki, a także osoby i rodzaje). Dotychczas, w zależności od znaczenia, mogliśmy zapisywać zaprzeczenie tego imiesłowu jako „niepalący” – czyli taki, który nie pali w ogóle – oraz „nie palący” – czyli taki, który nie pali w danej chwili. Skasowanie tego rozróżnienia to pozbawienie języka pisanego i osób posługujących się nim istotnego narzędzia sygnalizującego znaczenie danego zdania – ale znów przychylenie nieba językowym ignorantom.

Proszę spojrzeć na dwa następujące zdania:

„Wszyscy nie palący zostali zaproszeni, aby weszli do pomieszczenia jako pierwsi”.

„Wszyscy niepalący zostali zaproszeni, aby weszli do pomieszczenia jako pierwsi”.

W pierwszym przypadku chodzi o wszystkich tych, którzy nie palili w konkretnym momencie. W drugim – o tych, którzy zostali zidentyfikowani jako niepalący w ogóle. Jak widać – znaczenie obu zdań jest mocno odmienne. RJP sprawia, że nie da się już tego rozróżnić. Ale za to ignoranci nie będą musieli przeprowadzać „zbyt drobiazgowej analizy znaczeniowej tekstu”. Inaczej mówiąc – kolejna zmiana dla głupków.

Po piąte – identyczny walor – czyli pozbawienie nas istotnego narzędzia sygnalizacji znaczenia w języku pisanym – ma „ujednolicenie zapisu (małą literą) przymiotników tworzonych od nazw osobowych, zakończonych na -owski, bez względu na to, czy ich interpretacja jest dzierżawcza (odpowiadają na pytanie czyj?), czy też jakościowa (odp. na pytanie jaki?)”.

Dotychczas mieliśmy dwie możliwości zapisu: „dramat szekspirowski” oznaczał dramat w typie tych pisanych przez Szekspira, podczas gdy „dramat Szekspirowski” oznaczał dramat autorstwa tegoż dramaturga. RJP pozbawia nas tego rozróżnienia – żeby językowemu pospólstwu było łatwiej.

Po szóste – wielkie litery zostają wprowadzone we wszystkich członach wielu typów nazw. A zatem tam, gdzie drugi człon występuje samodzielnie (dotąd było „morze Bałtyk”, a będzie: „Morze Bałtyk”); w nazwach obiektów w przestrzeni publicznej (było „pomnik Kościuszki”, będzie „Pomnik Kościuszki”); zapis wielką literą wszystkich członów nazwy nagród czy medali (było „nagroda Nobla”, będzie „Nagroda Nobla”).

Po siódme – wprowadzenie jako jedynie poprawnej łącznej pisowni „nie” z przymiotnikami i przysłówkami odprzymiotnikowymi bez względu na kategorię stopnia, czyli również w stopniu najwyższym i wyższym. Było „nie najlepszy”, będzie: „nienajlepszy”.

Co te wszystkie zmiany łączy? Jak już napisałem – jest to wyraźny ukłon w stronę językowego schamienia i sprostaczenia. RJP, zamiast skupiać się na językowej edukacji i wykorzeniać skrajnie rozpowszechnione, kompromitujące błędy (takie jak choćby pisanie „także” łącznie w znaczniu „a zatem”), zajęła się naginaniem reguł pisowni do ludzi, którzy polszczyzny nie znają i nie posługują się nią świadomie.

Trudno nie postrzegać tej decyzji jako elementu większej całości, której częścią są również zmiany programowe, wprowadzane do szkół przez obecną władzę. Ma być prościej, prymitywniej, mniej wymagająco. Nie chcę tworzyć zbyt daleko idących przypuszczeń, ale śmiem zakładać, że termin przegłosowania uchwały – maj tego roku, czyli po około pół roku nowych rządów – nie jest przypadkowy.

Liczyłbym na to, że tym zmianom sprzeciwią się ci użytkownicy języka polskiego, którzy rozumieją, jakie są konsekwencje takich manipulacji, czynionych przez grono bez żadnej legitymacji, bo wyłonione w ramach jednej instytucji naukowej. Można też zadać sobie pytanie, czy RJP nie powinna zostać czym prędzej – w związku ze swoim aktywistycznym podejściem – pozbawiona kompetencji decyzyjnych w sprawie polskiej ortografii i interpunkcji. Można pozostawić jej najwyżej głos doradczy.

Jedno mogę zadeklarować: w swoich artykułach czy wpisach w mediach społecznościowych nie zamierzam stosować się do nowej ortografii, a w przypadku współpracy z wydawcami będę prosił, aby w moich tekstach nie używać wprowadzanych prawem kaduka reguł.


Oto naści twoje wiosło: błądzący w odmętów powodzi, masz tu kaduceus polski, mąć nim wodę, mąć. Do nieznajomych zwracamy się "pan", "pani".

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura