Bohater artykułu „Ukarany za wywiad dla Frondy. Teraz pozbawiony funkcji” o. Maksymin Marek Tandek odprawi kolejną Mszę św. o uzdrowienie, wraz z błogosławieństwem, w swoim nowym miejscu pobytu – Gdańsku.
Na kolejne spotkanie modlitewne przyjadą osoby z różnych zakątków Polski, już teraz organizowane są wyjazdy autokarowe, również z Torunia. Wierni, w rozmowie ze mną, wyrazili jednak obawę, czy nie będzie to ostatnia taka Msza św., odprawiona przez ich duszpasterza. Również w ostatnim czasie zakonnika spotkały liczne nieprzyjemności, między innymi z tego powodu. To samo dotknęło wiernych ze wspólnoty „UFNOŚĆ”, którzy postanowili zwrócić się do samego biskupa. „(…) Sekowanie O. Maksymina, odsuwanie od wiernych, publiczne drwiny, rozpowszechnianie przez proboszcza kłamliwych informacji wśród wiernych na temat o. Maksymina podczas wizyt duszpasterskich, oczernianie wśród parafian, arogancja w stosunku do parafian itp.). Ogromne straty duchowe, które ponoszą wierni, skutkują odchodzeniem poszukujących i utwierdzeniem się w niewierze wątpiących” – piszą w liście do swojego ordynariusza.
Wydaje się, że w obecnej sytuacji jedynie zwrócenie się do biskupa jest najrozsądniejszą próbą wyjścia z patowej sytuacji, w jakiej znalazła się parafia. Lakoniczne oświadczenie prowincji franciszkańskiej ws. o. Maksymina, które nie znajduje pokrycia w faktach, stanowiło jedynie próbę zatuszowania problemu, a nie jego rozwiązania. Trudno sobie wyobrazić, żeby dynamiczna wspólnota modlitewna, która całym sercem wspierała zakon, miałaby stać się grupą zmarginalizowanych outsiderów.
Tymczasem o. Maksymin nie komentuje sprawy, milczy, w żaden sposób nie odnosi się do słów zwierników i współbraci. Robi swoje. Ad maiorem Dei gloriam.
Artykuł ukazał się na portalu Fronda.pl



Komentarze
Pokaż komentarze