HareM HareM
114
BLOG

Natalia Kaczmarek pobiła historyczny rekord Szewińskiej

HareM HareM Lekkoatletyka Obserwuj temat Obserwuj notkę 4
Polka w gronie 15-tu najszybszych czterystumetrówek w historii!

Wreszcie!
Nasza zdecydowanie najlepsza (i piszę to, jako ziomal Świętej, bez żadnych zahamowań) od dłuższego czasu czterystumetrówka, po wspaniałym i emocjonującym biegu, zdobyła wczoraj mistrzostwo Europy. Równie świetny jak styl tego zwycięstwa był uzyskany przez Polkę czas. Kaczmarek dokonała dwóch rzeczy naraz. Pobiła, znajdujący się od blisko 48 lat jedynie w sferze marzeń, rekord Polski Ireny Szewińskiej z igrzysk w Montrealu. I rzecz druga. Jako pierwsza Polka w historii i 15-ta sprinterka w całej historii biegu na jedno okrążenie, zeszła poniżej 49 sekund. W Europie szybciej od niej biegały tylko, i to w latach 80-tych, gdzie szprycowano się do rozpuku, NRD-ówka Koch, Czeszki Kratochvil(ova) i Kocembova oraz Rosjanka Bryzgina.
Śmieszne to trochę, żeby w dobie tak rozwiniętych technologii i sprzętu, a także szeroko rozumianej medycyny sportowej, różne rekordy lekkoatletyczne trwały po blisko 50 lat albo i więcej (o czym za chwilę). Może to świadczyć o kilku rzeczach, które niekoniecznie muszą się wykluczać. Po pierwsze młodzi ludzie, w masie, nie mają już w Polsce, i nie tylko, takiego ciągu do ciężkiej, wieloletniej pracy od podstaw. A, niestety, żeby odnosić w lekkiej (w wielu innych dyscyplinach sportu zresztą też, ale w kilku innych są dużo większe pieniądze dające dużo większą motywację) sukcesy, to, oprócz talentu, trzeba lat wyrzeczeń. Są inne dyscypliny życia, gdzie dużo szybciej można się „dorobić”. Stąd mniejszy napływ młodzieży do sportu, do l.a. szczególnie. A z mniejszej próby, siłą rzeczy, trudniej o różne Kaczmarek, Swobody czy Skrzyszowskie. I to jest jedna strona medalu. Druga jest równie ewidentna. IAAF nie pozwala się już lekkoatletom szprycować na tak niebotycznym poziomie, na jakim stał doping 50 czy 40 lat temu. Nie będę tematu rozwijał, ale proszę spojrzeć w tabele dużej części lekkoatletycznych konkurencji i porównać średnią wyników, wszystko jedno w jakim kraju, z ostatnich 30 lat poprzedniego wieku z tymi teraz. Cały świat się nagle drastycznie uwstecznił? Myślę, że wątpię. Oczywiście są kraje, w których proceder dopingowy jest uprawiany nadal (i nie jest to tylko Rosja) i nadal nadaje mu się nawet priorytety, tym niemniej, generalnie, zielone światło dla dopingu się (i towarzyszą temu konkretne, choć wciąż nie do końca skuteczne działania) już skończyło.
W Polsce jest jeszcze kilka rekordów „z brodą”. Niektóre nawet starsze od wyniku Szewińskiej. U kobiet jest to, niepobity od czerwca 1976 roku, rezultat Chewińskiej w kuli (19,58). U mężczyzn aż trzy rekordy Malinowskiego (na 3000m z przeszkodami z igrzysk w Montrealu, 5000m tuż sprzed igrzysk w Montrealu i 2 mile z roku aż 1974-go), do tego rekord Kowola na 10000m (rok 1978) i rekord Woronina na 100m, którego 40-tą rocznicę obchodzono w TVP hucznie w ostatnią niedzielę. Od dziesiątek lat nikt nie może się do nich nawet zbliżyć. Któremu z czynników wymienionych przeze mnie wyżej należy to zawdzięczać w głównej mierze? Ocenę pozostawiam czytelnikowi. W większości tych akurat wypadków zwalałbym na pierwszy z wymienionych powodów. Ale na pewno nie we wszystkich.
Tymczasem Natalia Kaczmarek stała się jednym z naszych najpoważniejszych kandydatów do olimpijskiego medalu. Trzeba co prawda pamiętać, że w sprintach, od pewnego czasu nawet tych wydłużonych, Europa nie jest najsilniejszym ogniwem ciągnącym tę konkurencję do przodu, ale ja, na miejscu amerykańskich i afrykańskich Murzynek, brałbym w różnych kalkulacjach Polkę pod uwagę. Bo jak nie wezmą to się potem mogą obudzić z ręką w nocniku.

HareM
O mnie HareM

jakem głodny tom zły, jakem syty to umiem być niezły

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport