Nie jest to proste, szczególnie teraz gdy zagubienie moich liderów jest tak żałosne, że po cichutku ewakuują się z okrętu najbardziej wtajemniczeni w „plan Romana” młodzi chłopcy z MW. No cóż, wstępując do Ligi Polskich Rodzin byłem przekonany, że wiążę się ze środowiskiem, które z należytą powagą realizować będzie ideę wokół której nastąpiła niespotykana integracja różnych konserwatywno-narodowych środowisk. Miałem nadzieję, że właśnie w tym stronnictwie hasła uwłaszczenia, troskę o rodziny, ułatwienia dla polskich firm, znajdą niezbędny posłuch. Tak z początku było. Niestety, tylko do czasu, dopóki ci, którzy mieli do tych projektów prawo autorskie, funkcjonowali w Lidze. Z chwilą, gdy wywłaszczani podstępem i kłamstwem przez Romana Giertycha i jego najbliższych współpracowników odeszli, na naszych oczach pogrąża się w politycznym wyrachowaniu i moralnej ruinie dobrze zapowiadające się stronnictwo. Ciąg katastrofalnych politycznych porażek jest konsekwencją zupełnie nieczytelnych zasad podejmowania istotnych decyzji i notorycznego lekceważenia wewnętrznych problemów. Jedynym orężem pozostają szczytne hasła, do których obłudna medialna licytacja, przekonuje już tylko najbardziej naiwnych.
To, co dzieje się w tych dniach zbliżało się nieuchronnie od dawna - teraz tylko jasno obnaża nieodpowiedzialność liderów kierujących Ligą Polskich Rodzin. Rodzi się pytanie, kim oni są, że dopuścili się zburzenia tak dobrze zapowiadającego się ruchu mogącego zainicjować proces rzeczywistej przebudowy Polski?... cdn.
Marian Brudzyński


Komentarze
Pokaż komentarze (12)