Tonący brzytwy się chwyta. Zabawne, jak przy okazji obrony własnych mocno nadszarpniętych relacji Romana Giertycha z Radiem Maryja, jego współpracownicy wypominają mi obłudnie moje wystąpienie z przed prawie dwóch lat. Treść ówczesnego listu do Rodziny Radia Maryja, szeroko komentowana w ogólnopolskich mediach, nie wzbudziłaby pewnie takiego zainteresowania, gdyby kilka dni później w podobnym tonie swych uwag wobec Radia, nie przekazał nuncjusz apostolski. Jego zatroskanie o radiosłuchaczy i ich właściwą formację duszpasterską nieoczekiwanie przyszło mi z pomocą w chwili, kiedy wiele osób i instytucji powinno zdobyć się na zajęcie stanowiska, a tu - zapadła wielce znacząca cisza. Czas mija, trudno jednak zaprzeczyć, że rzucenie oskarżeń pod moim adresem, tak wtedy, jak i dziś, zbudowanych tylko na podstawie pogłosek i kłamstw, jest zachowaniem wysoce nieodpowiedzialnym i krzywdzącym.
Najważniejszym powodem mojego wystąpienia, było niedopuszczalne moim zdaniem wprowadzanie zamieszania w umysłach słuchaczy, poprzez bezkrytyczny przekaz poglądów politycznych polityków. W otoczeniu modlitwy i katechezy sprawiało to wrażenie, jakby stanowiło jedność doktryny katolickiej. Byłem przekonany, że w podejmowanej bieżącej publicystyce oraz działaniach o charakterze społeczno-politycznych, należało natychmiast skończyć z przyjętym przez Radio Maryja kursem. Aktywne uczestnictwo, przez katolicką rozgłośnię w siłowym złamaniu postkomunistycznego układu, sprawiało wrażenie rezygnacji ze znacznie ważniejszej misji - walki o uświęcenie polityki. Wyrażony w Liście, mój niepokój i troska o przyszłość Rodziny Radia Maryja, został podzielony także, przez Radę Stałą Episkopatu, obradującą 2 maja 2006r na Jasnej Górze. Podjęta została decyzja, o zapewnieniu przez Episkopat Polski, opieki duszpasterskiej nad Rodziną Radia Maryja w każdej diecezji, a także powołanie Rady Programowej dla Radia Maryja. Wypełniło to w zupełności postulaty, jakie postawiłem w swoim wystąpieniu.
Często słucham Radia Maryja. Przechowuję w pamięci katechezy o. Jana Mikruta czy o. Piotra Andrukiewicza(dotyczące życia wewnętrznego). Pamiętam wiele pięknych audycji o blasku kultury polskiej, czy też wykładów wprowadzających do filozofii realistycznej, które najpewniej uchroniły niejedną osobę w ugrzęźnięciu w postmodernistycznym koszu. Co nie znaczy, że słuchając i broniąc Radia Maryja, będę wzywał do bojkotu stojącą na ideowych antypodach Gazetę Wyborczą, a wobec Radia będę zupełnie bezkrytyczny. Tylko temu służyło moje wystąpienie, kto i w jaki sposób zaczął je wykorzystywać dla realizacji zniszczenia toruńskiej rozgłośni na pewno kiedyś o tym napiszę, chociaż wiele szczegółów już jest powszechnie znanych.
Marian Brudzyński


Komentarze
Pokaż komentarze (1)