Marian Brudzyński Marian Brudzyński
34
BLOG

Do Pana Marka Jurka. List Otwarty...

Marian Brudzyński Marian Brudzyński Polityka Obserwuj notkę 2

Szanowny Panie, kilka tygodni temu, podczas naszego spotkania w sejmie, mieliśmy okazję rozmawiać, o sytuacji w jakiej się znajduje opozycyjne środowisko w LPR. Opozycyjne wobec formy uprawiania polityki oraz anarchii organizacyjnej i finansowej władz partii. Znana jest Panu moja determinacja w „bitwie o Ligę” i jej prawicowo – ludowe oblicze. Byłem przekonany, że podziela Pan moją ocenę dotyczącą zagubienia i cynizmu politycznego towarzyszącego w ostatnich miesiącach Romanowi Giertychowi i jego najbliższym współpracownikom. Widoczne, było Pana oburzenie, przekazaną przeze mnie informacją, o instrumentalnym wykorzystaniu przez lidera naszej partii mojego listu do Rodziny Radia Maryja z marca ubiegłego roku. Dalej. Nie krył Pan zdumnienia, gdy poinformowałem, że w swoim zacietrzewieniu władze Ligi Polskich Rodzin finansowały kampanię przeciwko Radiu Maryja, a jednymi z najbardziej prawdopodobnych informatorów podsycających nagonkę w mediach wobec toruńskiej rozgłośni, było najbliższe otoczenie Romana Giertycha. W tej sytuacji szukałem u Pana zrozumienia i wsparcia moralnego, ponieważ jawił się Pan nam, jako niekwestionowany autorytet postępowania w polityce, gdy stajemy przed wyborami rodzącymi konflikt sumienia.

Szanowny Panie, w imię zasad i wyznawanych wartości, również zrzekłem się członkostwa w mojej partii oraz wystąpiłem z Klubu Ligi Polskich Rodzin w Sejmiku Województwa Mazowieckiego. Taka postawa jak moja, nie jest odosobniona. Podobne sygnały napływają z wielu rejonów kraju. Dochodzi nawet do sytuacji, gdzie nasi działacze oburzeni mezaliansem władz partii z Samoobroną i Januszem Kaczmarkiem oraz awanturnictwem naszych liderów, bojkotują zbieranie podpisów na listach wyborczych…Wśród wielu powodów, dlaczego tak się dzieje, jest również zapowiedź finansowania przez Ligę Polskich Rodzin, kampanii wyborczej działaczy Pańskiego ugrupowania i Unii Polityki Realnej. Ta propozycja naszych władz, przy jednoczesnym pozbywaniu się całej rzeszy działaczy, którzy własną ofiarnością budowali to stronnictwo dopełnia wśród nas czary goryczy. My wiemy najlepiej, że podstępnie decydująca o LPR, narodowo - lewicowa frakcja Wszechpolaków, była zawsze nieustępliwa jeśli chodzi o finansowanie własnych działaczy i własnych struktur.

Doprowadzając do bankructwa politycznego i wywłaszczenia założycieli stronnictwa, Roman Giertych, za nasze pieniądze kupuje dla siebie i swoich współpracowników poparcie Pana środowiska. Doskonale przecież Pan sobie zdaje sprawę, że Liga Polskich Rodzin, jako partia rozumiana w myśl klasycznej definicji – już dawno nie istnieje. Na dzień dzisiejszy na 41 okręgów, tylko w Warszawie są uznane przez ZG LPR władze, w pozostałych okręgach nie są nawet mianowani pełnomocnicy. W ciągu ostatnich dwóch lat, przewodniczący Rady Politycznej LPR, Janusz Dobrosz, zwołał zaledwie trzy posiedzenia, a to bardzo skutecznie uniemożliwiło wypowiadanie się na temat nominacji ministerialnych, sojuszy i koalicji proponowanych przez Romana Giertycha. Według mojej wiedzy, w całej Polsce regularnie opłaca składki zaledwie kilkadziesiąt osób, a wśród członków Głównej Komisji Rewizyjnej występują osoby o najwyższym stopniu pokrewieństwa z członkami… kontrolowanych przez nią władz partii.

Czy jest w takiej sytuacji, jest to godziwe, aby w imię sfinansowania kampanii wyborczej Pana partii zawierać sojusz wyborczy? Czy o takie zasady zobowiązywał się Pan walczyć opuszczając Prawo i Sprawiedliwość? Jakaż to wielka hipokryzja, gdy Roman Giertych proponuje Panu oddać pierwsze miejsce na najbardziej prestiżowej liście warszawskiej, sam tchórzliwie umykając do Lublina. Czy uważa, że w ten sposób się przed nami schowa? Będzie go ścigać prawo! Będzie go ścigać nasz żal, gorycz, poczucie osamotnienia i zdrady naszej idei. Będzie to go ścigać dopóty, dopóki nie zda przed nami politycznego rachunku sumienia. Niech Pan mu nie pomaga w tym, aby przez możliwość uzyskania subwencje dalej istniał politycznie. I nie tylko istniał, ale dalej krzywdził i niszczył środowisko konserwatywno – narodowe, co na dzień dzisiejszy wyszło mu najlepiej. Jeszcze do niedawna Romana Giertycha i jego współpracowników Pana partia i Janusz Korwin – Mikke( a na marginesie, to jaki jest stosunek JKM do ochrony życia) oceniało, jako populistyczną, roszczeniową i socjalistyczno narodową grupę. Było to chociażby w świetle ostatnich miesięcy uzasadnione. Jeżeli obecna retoryka , zapewnia o wspólnym prawicowym programie, wspólnych wartościach i zasadach, to z całą pewnością nie należy ich szukać tam, gdzie jest Roman Giertych i jego współpracownicy! Jedynym atutem jaki ma to środowisko, są pieniądze…

Szanowny Panie, proszę o rozważenie przedstawionych argumentów. Sytuacja w jakiej się znajduje ruch konserwatywno - narodowy, nie jest do pozazdroszczenia. Na tych wyborach jednak, polityka się na szczęście nie kończy.

Marian Brudzyński, Płońsk 13 września 2007 r.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka