Partia Kobiet, kierowana przez Manuelę Gretkowską nieznacznie przegrała w prawyborach we Wrześni z Ligą Polskich Rodzin. Wynik taki, na jaki na dzień dzisiejszy zasługujemy i nie jest to niestety koniec, ale początek obciachu, jaki przyjdzie znosić tym, którzy w rozpaczliwej determinacji uwierzyli w kolejny „plan Romana”. W towarzyskich rozmowach z koleżankami i kolegami daje się wyczuć nastroje ostatecznego rozczarowania do liderów Ligi. Miało być inaczej, a wychodzi jak zawsze… A co do mnie i oceny mojego postępowania w sporze jaki prowadzę ze swoją byłą partią, chcę odeprzeć zarzuty pojawiające pod moim adresem m.in. Dlaczego w czasie kampanii wyborczej nie zawieszę swojego sporu z Romanem Giertychem i jego współpracownikami oraz, czy nie jest to tak, że również razem z tymi kilkunastoma osobami nie chciałem należeć do „działki” i dlatego ujawniam pewne zdarzenia, fakty, faktury…
Odpowiadam bardzo krótko. Przestrzegałem działaczy Ligi i UPR oraz Prawicy Rzeczypospolitej, że nie jesteśmy już dawno partią rozumianą w myśl klasycznej definicji, tylko sprytnie zorganizowaną sitwą kilkunastu politycznych hochsztaplerów, którzy uwłaszczyli się na majątku wypracowanym przez kilka tysięcy wykorzystanych w swojej naiwności działaczy. Jeżeli dzisiaj PGB daje nam 6%, to możemy już być pewni, że poparcie rzeczywiste wynosi na dzień dzisiejszy ok. 3%. W tej sytuacji byłaby to moja skrajna głupota, abym przyczyniał się do przekroczenia tego 3% progu, uprawniającego do otrzymania subwencji przez partię – firmę LPR.
Proszę się zastanowić, od kogo na drugi dzień po wyborach, mając zapewnione kilka milionów dofinansowania, będzie odbierać telefon taki: Roman Giertych, szwagrowie, Parda, Styś i Ślusarczyk, czy Połetek? Do czego będzie wtedy potrzebny Popiela, Zawisza, Strzembosz…, do „działki” – o, nie! A gdzie ślubowanie i instytucja „małego” mieczyka? Zresztą, czy oni by się dali wciągnąć do jakiejś nieformalnej, cuchnącej sektą grupy? Nie, nie mam skrupułów! Ruch konserwatywno – narodowy nie będzie nic znaczył, dopóki liderem będzie szemrana szajka skupiona wokół Giertycha. Do „działki” nie chciałem należeć i do dzisiaj Liga nie zapłaciła mi za opłacane telefony, wynajem lokali, sal konferencyjnych…I do dzisiaj Liga, a właściwie działający w jej imieniu Radosław Parda nie oddał mi 60 tys. zł, ani się z nich nie rozliczył na co jej wydał.
Stawiam też publicznie pytanie i apel - prośbę, kierując go do wszystkich obecnych posłów i senatorów kandydujących z list LPR. Jeżeli chcecie wypełnić swoje poselskie obowiązki w zgodzie z przysięgą poselską i swoim sumieniem, to przysługuje Wam jeszcze prawo złożenia interpelacji do ministra sprawiedliwości w sprawie tak prowadzonego wobec LPR śledztwa, jak i przysługuje Wam prawo do braterskiego napomnienia lub postawienia sprawy na Komisji Etyki Poselskiej wobec Romana Giertycha. A oto mój apel - prośba i wątpliwości co do prowadzonego śledztwa wobec Ligi Polskich Rodzin:
Od czasu złożenia przeze mnie zeznań mija dwa miesiące. Wydaje mi się, że nie ma wystarczającej woli zabezpieczenia wskazanych dokumentów oraz podjęcia działań wobec Romana Giertycha i jego współpracowników za stosowanie wobec mnie gróźb karalnych. Wymieniam główne wątki moich zeznań oraz wskazuję na moim zdaniem konieczne podjęcie działań przez prokuraturę:
- wskazałem na wolę zweryfikowania kilkudziesięciu faktur i umów o dzieło, które są albo sfałszowane, albo mają nawet kilkadziesiąt razy większą wartość niż cena rynkowa za taką usługę, świadczoną wobec Ligi: moja wątpliwość - czy prokuratura wystąpiła o zbadanie tej sprawy przez biegłego rewidenta, lub zgłosiła ten problem do Izby Skarbowej, zalecając chociażby kontrolę krzyżową? Bez trudu wykonując taką prostą czynność, można udowodnić wyprowadzanie pieniędzy z LPR.- potwierdziłem sfałszowanie przez posła Piotra Ślusarczyka podpisów na drukach kandydatów do sejmu w 2005 r. w okręgu płocko – ciechanowskim – są to dokumenty o współpracy ze służbami bezpieczeństwa i wyrażenie zgody przez kilku kandydatów na kandydowanie: pytanie - czy prokuratura wystąpiła o zabezpieczenie tych dokumentów w PKW i zarządziła ekspertyzę grafologiczną lub przesłuchała kandydujące osoby.- wystąpiłem o ściganie Romana Giertycha za stosowanie wobec mnie gróźb karalnych: inwigilacja, skryty podsłuch w gabinecie ministra Piotra Ślusarczyka(jest tam m.in. propozycja Ślusarczyka, abym przyjął „łapówkę”, za wycofanie się z działań wew. Ligi), posługiwanie się tym nagraniem przez Wszechpolaków, kłamliwe oświadczenie w mediach posła Krzysztofa Bosaka, próba szantażu przez asystentkę posła Giertycha, znajdującymi się rzekomo kompromitującymi w tym nagraniu mnie materiałami, posługiwanie się przez posła Giertycha służbami: moje pytanie - czy zostały podjęte próby pozyskania skrytego nagrania i przesłuchania w/w osób, na wskazaną przeze mnie okoliczność i złożone pod przysięgą zeznania.Sprawy do Komisji Etyki Poselskiej Od dłuższego czasu małżonkowie Barbara i Roman Giertych nie odbierają ode mnie korespondencji(nawet telegramu). Zaczyna wyglądać to na próbę oszustwa mojej firmy i rodziny. W związku ze moimi ustaleniami, poczynionymi w Powiatowym Inspektoracie Nadzoru Budowlanego oraz w Wydziale Architektury i Budownictwa, mieszczącym się dla powiatu Warszawa – Zachodnia w Ożarowie Mazowieckim, zrezygnowałem oficjalnie z jakiegokolwiek dalszego wykonywania robót budowlanych. Powodem rezygnacji, jest brak dokumentacji budowlanej, co skutkuje tym, że na dzień dzisiejszy w świetle prawa budowlanego wykonywane prace były samowolą budowlaną. Domagam się uregulowania należnej mi zapłaty za wykonane prace. Szacunkowo wartość wykonanych robót oceniam na ok. 80 tys. zł bez VAT.Dla mnie postępowanie tak chwalonej przez media prokuratury i ministra Zbigniewa Ziobro, jest w przypadku śledztwa wobec LPR jedną wielką farsą. I jest to z pewnością dobry temat na interpelację, dla szanującego się posła.Równie obrzydliwe jest, zachowanie małżeństwa Barbary i Romana Giertych wobec mojej firmy. Przy kreowaniu przez nich swojego wizerunku, na osoby kierujące się w swym życiu ewangelicznym radykalizmem, jest to po prostu dla mnie proste, cwaniackie dorobkiewiczostwo, wobec którego, gdyby nie pozycja tych osób, przeszedłbym z należną takim ludziom pogardą.Jest mi przykro o tym pisać, niemniej jednak dołożyłem wszelkich starań, aby wyjaśnić to najpierw w swoim gronie, a w dzień poprzedzający złożenie zeznań w prokuraturze za pośrednictwem m.in. Sylwestra Chruszcza, Lecha Haydukiewicz i Elżbiety Wilczyńskiej prosiłem o nakłonienie do spotkania Romana Giertycha ze mną, w obecności świadków w jednym z ośrodków Opus Dei. Zaznaczyłem, że jeżeli w czasie tego spotkania, po przedstawieniu przeze mnie argumentów i okazaniu dowodów na działanie, tak nie zgodne z prawem, jak i na szkodę Ligi, Roman Giertych zobowiąże się do natychmiastowego naprawienia tej sytuacji, to ja zrezygnuję z powiadomienia prokuratury. Od Sylwestra Chruszcza otrzymałem smsa, że nie jest to możliwe…Dalszy bieg wypadków jest już znany. Nie jest jeszcze za późno, aby koleżanki i koledzy zapytali wymienione przeze mnie osoby, dlaczego potrafią tak podle postępować. Nie jest też za późno, aby wymusić na tych osobach chociażby na użytek wewnętrzny, tak popularne dziś konfrontacje i debaty. Jeżeli w obecności liderów UPR i PRz, rządząca Ligą narodowo – socjalistyczna frakcja Wszechpolaków zobowiąże się do naprawienia wyrządzonych mi krzywd, przyzna się do doprowadzenia nas do bankructwa politycznego i w związku z tym honorowo zobowiąże się do poniesienia konsekwencji tego, to z mojej strony będę uważał sprawę za zakończoną. Niemniej uważam, że w interesie liderów tych różnych środowisk tworzących KW LPR, jest rzeczą konieczną, aby wymusić na osobach do których wielokrotnie się zwracałem zajęcie stanowiska. Wcześniej czy później okaże się bowiem, że współpracowaliście z politycznymi paserami i zrobiliście wszystko, aby dowiedzieć się o tym dopiero po 21 października 2007 r.


Komentarze
Pokaż komentarze