Zdarza się, że docierają do nas wątpliwości, czy aby portal ProPolonia.pl w którymś momencie nie zaangażuje się w wewnętrzne walki w Lidze Polskich Rodzin. Reaguję na nie zawsze tak samo: nie, nie mam i nie miałem takich zamiarów! Ta Liga, już nie zagra! Nadzieję, że jest inaczej, mogą mieć tylko ci działacze LPR, którym marzy się Parlament Europejski!
Przeniesienie na portal obyczajów i sposobu funkcjonowania LPR byłoby porażką na samym starcie. Koterie, „wycinanie” osób nie związanych z Młodzieżą Wszechpolską, oszustwa finansowe i organizacyjne, balangi w nocnych lokalach, zadymy na stadionach (podczas jednej takiej na meczu piłkarskim w Nowym Dworze Mazowieckim niektórzy Wszechpolacy byli już posłami), czy obowiązek płacenia haraczu za zatrudnienie... A takie obyczaje miały miejsce chociażby w Urzędzie Marszałkowskim na Mazowszu.
No nie. Litości! Już z samej pogardy dla przewodników tego stada nie mógłbym nawet tych resztek ratować. Zbyt dużo dla mnie w tym wszystkim jest niejasności. Owszem, poczuwam się do obowiązku, by wobec oszukanych i instrumentalnie traktowanych działaczy mojego byłego stronnictwa doprowadzić do sprawiedliwego osądzenia kilku osób.
Mam nadzieję, że taką samą powinność czują „reformatorzy” Ligi skupieni wokół Janusza Dobrosza czy Sylwestra Chruszcza. Ewentualne zachowywanie przez nich w LPR status quo albo ucieczka przed trędowatą na prawicy grupą Romana Giertycha chluby im nie przyniesie. Czas leczy rany, to prawda. Jednak z perspektywy czasu wyraźnie dostrzegam, jak patologiczne stosunki panowały wewnątrz partii – mieniącej się reprezentantem polskich rodzin.
Ale mam też z Ligi również pozytywne wspomnienia i z całą pewnością jest ich więcej. Teraz zresztą o wiele łatwiej dostrzec, kto był w Lidze działaczem ideowym, a dla kogo ta ideowość ograniczała się do dojenia z kasy partii. Kto robił tylko za słup dla spryciarzy wypłacających sobie kasę za umowy zlecenia, o dzieło i tzw. ekspertyzy, a kto się na tym procederze zwyczajnie bogacił!
Kończąc mogę powiedzieć, że jeżeli mogę mówić o jakiejkolwiek kontynuacji swojej działalności w Lidze, to co najwyżej w odniesieniu do nieformalnego środowiska politycznego, jakie powstało wewnątrz LPR w czerwcu 2007 r. www.oicz.blog.propolonia.pl I tego się nie wstydzę, bo to wizja uprawiania polityki w oparciu o bardzo popularną ideę, której na imię – NORMALNOŚĆ. Taka miała być Liga. Z nią nam nie wyszło. Chciałbym, aby taki był portal. Wiele na to wskazuje, że idziemy w dobrym kierunku.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)