Marian Brudzyński Marian Brudzyński
93
BLOG

Krzysztof Zagozda: Pomorzanin, Ślązak, czy Polak?

Marian Brudzyński Marian Brudzyński Polityka Obserwuj notkę 4

Nikogo rozsądnego przekonywać chyba nie muszę, że pozostawiony dziecku nadmiar swobody może wystawić je na niepotrzebne niebezpieczeństwo, którego natury i rangi samo właściwie ocenić nie potrafi. Jako najłagodniejszy przykład niech posłużą uwielbiane przez dzieci słodycze. Spożycie ich w zbyt dużej ilości może prowadzić do dokuczliwych stanów chorobowych. Gorzej, gdy dziecięca niedojrzałość staje się domeną ludzi dorosłych. W ich przypadku może ona prowadzić do schorzeń skutkujących nieodwracalnie.

Tak właśnie rzecz się ma z demokracją, powszechnie uważaną za najwyższą wartość w życiu każdego człowieka. Dziś działa ona jak słowo-wytrych, które pojawia się wszędzie tam, gdzie zwalczyć trzeba racjonalną argumentację środowisk uważanych za zbyt konserwatywne i utorować drogę libertyńskim koncepcjom. Demokracja łopoce na sztandarach wszystkich tych, którzy chcą zmieniać świat. Pełno jej wśród propagandzistów Zjednoczonej Europy, walki z terroryzmem, związków homoseksualnych, rewolucyjnych zmian w Kościele katolickim. Nie sposób wymienić wszystkich.

Jednym z flagowych produktów, jakie dostarcza nam europejski unijny demokratyzm, jest regionalizacja. Implantowano ją do zdezorientowanych społeczeństw, którym wmawia się, że umożliwi ona szybki rozwój lokalnego potencjału, zagwarantuje optymalne wykorzystanie dostępnych środków finansowych i skutecznie zdecentralizuje dotychczasowe procesy decyzyjne. Nadanie podmiotowości regionom kosztem organizmów państwowych jest skutkiem konsekwentnie realizowanej w Unii Europejskiej idei samorządności i zasad partnerstwa. Pod urokliwymi hasłami swoje kły szczerzą jednak podstępne zakusy. Czy w porę zauważymy, że śliniąca się postać leżąca w babcinym łóżku, to czyhający na nas drapieżnik?

Nikt nam tego jeszcze nie mówi otwarcie, ale mamy bardziej czuć się Pomorzanami, Ślązakami czy Podlasianami, niż Polakami. Każdy, kto jednak zadałby sobie trochę trudu i dotarłby do źródeł unijnych rozstrzygnięć, zauważyłby, że wszystkie one czerpią z idei uczynienia z Europy federacyjnego super-państwa. Temu służyć ma stopniowe ograniczanie roli państw narodowych. Proces ten wspierać będzie przyjęta rok temu Deklaracja Berlińska.

W tym miejscu musi zrodzić się pytanie o ideowy rodowód tych, którzy tak uparcie budują współczesną wieżę Babel. Bez wątpienia są nimi spadkobiercy Saint-Simona, który przed dwusty laty wzywał już do powołania paneuropejskiego rządu i prac nad budową społeczeństwa obywatelskiego opartego na ateistycznych ideałach rewolucji francuskiej. Obok nich awangardę stanowią niestrudzeni kontynuatorzy niemieckiego snu o Mitteleuropie. Dopóki ich dążenia będą zbieżne, dopóty czarne chmury gromadzić się będą zarówno nad Europą i jej chrześcijańskim dziedzictwem, jak Rzeczpospolitą.

Trzeźwej refleksji potrzeba wszystkim tym Polakom, którzy zachłysnęli się tak długo oczekiwaną demokracją i samorządnością. Muszą oni zdać sobie sprawę z tego, że spojrzenie na strategiczne problemy kraju z perspektywy gminy, powiatu, a nawet i województwa najczęściej nie obejmuje ich złożoności i wypacza obraz stanu faktycznego. Nagminne jest stawianie interesu społeczności lokalnych ponad dobro nadrzędne. Jeśli do tego dodamy wzajemne przepychanki "konkurencyjnych" samorządów ustawionych w kolejce do unijnych dotacji - przyznawanych często według pozamerytorycznych kryteriów - otrzymamy obraz samorządności anarchizującej. A ona Polski naszych marzeń nie zbuduje.

Demokracja to nie samowola, ale sposób podejmowania odpowiedzialnych decyzji, korzystnych dla państwa i narodu. Nie wszystko to, co nazywa się dziś przewrotnie demokracją, ma z nią cokolwiek wspólnego. Jej idea wykorzystywana jest skrycie przez zwolenników budowy, obcego nam z ducha, super-państwa, a miała być przecież antidotum na naszą biedę i wszechobecną korupcję. Dlatego szczególnej aktualności nabiera niestety przysłowie mówiące, że lekarstwo pomaga zawsze: jak nie pacjentowi, to aptekarzowi. Kolejny to dowód na ludową mądrość. A naszą głupotę!

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka