Marian Brudzyński Marian Brudzyński
41
BLOG

Krzysztof Zagozda o Pokoleniu SP

Marian Brudzyński Marian Brudzyński Polityka Obserwuj notkę 1

Dla ProPolonia.pl z Krzysztofem Zagozda - pomysłodawcą Spotkań Pokolenia Summorum Pontificum - rozmawia Marek Ligocki.

Marek Ligocki: Dziwne rzeczy dzieją się wokół Spotkań w Mogilnie. Nigdzie ani słowa krytyki...

Krzysztof Zagozda: "Dziwne rzeczy" działy się od samego początku. Nie pora jednak jeszcze o tym mówić. Teraz, po wszystkim, rzeczywiście wydaje się, że mamy samych przyjaciół. Informacje medialne okazały się rzetelne, nigdzie śladu złośliwości. Z największym niepokojem oczekiwaliśmy tekstu w "Tygodniku Powszechnym". Jak się okazało - całkiem niepotrzebnie.

ML: Fragment z "Tygodnika Powszechnego" zacytował oficjalny serwis episkopatu...

KZ: Ludzie Tradycji katolickiej w Polsce przyjęli ten fakt z radością. Czy jest on zapowiedzią jakiegoś szerszego zjawiska - czas pokaże.

ML: Wielu dziennikarzy pyta o to, skąd nazwa "Pokolenie Summorum Pontificum"? Wszak to Twój pomysł...

KZ: Pytają wszyscy, choć nie każdy potem o tym napisze. Szczególnie interesuje ich podobieństwo do nazwy "Pokolenie JPII". Nie chodziło mi o zaakcentowanie jakichkolwiek różnic między tymi dwoma zjawiskami w Kościele, ale o podkreślenie wagi dekretu Benedykta XVI, który jakby na nowo powołał do życia rzesze katolików przywiązanych do Tradycji. Powstało takie "pokolenie wielopokoleniowe".

ML: Starszych jednak na Mszach trydenckich niewielu...

KZ: To prawda. Statystyczny ich uczestnik to człowiek młody. Wynika to z obiektywnych trudności w dotarciu do materiałów przygotowujących do właściwego uczestniczenia w liturgii. Gdy ziszczą się zapowiedzi kardynała Hoyosa i tridentina na stałe wpisze się w codzienność każdej parafii - statystyki te ulegną zmianie.

ML: Na razie trudno to sobie wyobrazić. W księdze pamiątkowej mogileńskiego klasztoru wręcz gratulowaliście gospodarzom odwagi...

KZ: Podziękowaliśmy gospodarzom za gościnę i odwagę. Jednego i drugiego im nie zabrakło. Nie jest żadną tajemnicą, że długo szukaliśmy miejsca dla naszych Spotkań. Zdarzało się, że po początkowej zgodzie pojawiała się odmowa. Grzeczna, ale stanowcza. Czy zawsze prawdziwym powodem był niespodziewany remont wodociągu lub przypomnienie sobie o przyjeżdżającej grupie rekolekcyjnej - tego nie wiem. I nawet wiedzieć nie chcę.

ML: W Mogilnie też był remont.

KZ: O tym wiedzieliśmy od samego początku. Niewiadomą stanowił tylko jego zakres. Gdy okazało się, że remontem objęto całe prezbiterium, zdecydowaliśmy się na Msze św. celebrowane w dolnym kościele.

ML: Czyli zeszliście do katakumb.

KZ: Tylko w sensie dosłownym. Nie było chyba nikogo, kto nie poczułby wyjątkowego sacrum panującego wewnątrz tysiącletniej romańskiej krypty, która w warunkach oblężenia stanowiła ostatni bastion obrony mogileńskich zakonników i rycerzy. Zresztą podczas Mszy świętej klęczeliśmy na ich prochach. Kamienny ołtarz, relikwie św. Maura, gregoriańska schola złożona z kleryków Instytutu Dobrego Pasterza i uczestników Spotkań, podniosły głos kapłana - byliśmy tam "u siebie". A co do symboliki katakumb: jesteśmy częścią Kościoła. Częścią najmłodszą i najstarszą zarazem. Nie mamy nic do ukrycia i niczego się nie wstydzimy. Stajemy wyprostowani w świetle wschodzącego słońca i z optymizmem patrzymy przed siebie.

ML: Co ważnego wydarzyło się w Mogilnie?

KZ: Po pierwsze - oddaliśmy się w opiekę Matce Bożej. Akt zawierzenia całej Tradycji katolickiej przygotował ks. Wojciech Grzesiak, któremu choroba uniemożliwiła bycie razem z nami. Wiem, że modlił się wtedy razem z nami na swoim rodzinnym Śląsku. Po drugie wystosowaliśmy list dziękczynny do Ojca Świętego za Summorum Pontificum. Trzeci ważny dokument, to apel do środowisk Tradycji katolickiej w Polsce o podjęcie trudu wyłonienia wspólnej rady koordynującej. W tej chwili toczą się już wstępne rozmowy organizacyjne. Wierzę, że zakończą się one sukcesem.

ML: Symbolem Spotkań w Mogilnie stał się cis...

KZ: Chcemy, by cis na stałe wpisał się w koloryt wszystkich następnych Spotkań. To symbol siły pontyfikatu Benedykta XVI. Pozostał po nas w Mogilnie, a kilkadziesiąt sadzonek poświęconych przez diakona Grzegorza z IDP uczestnicy Spotkań powieźli w różne miejsca w całej Polsce.

ML: Mówiąc o cisie podkreślasz wolę cykliczności Spotkań Pokolenia Summorum Pontificum.

KZ: Mogilno przeszło do historii. Dosłownie i w przenośni. Od razu przystąpiliśmy do przygotowań przyszłorocznego zjazdu tradycji. Komitet Organizacyjny II SPSP ma już ogólną koncepcję na rok 2009.

ML: Uchylisz czytelnikom ProPolonia.pl rąbka tajemnicy?

KZ: Wiele powiedzieć jeszcze nie mogę. Niech dziś wystarczy tylko zapowiedź woli odnowienia aktu zawierzenia Matce Bożej w miejscu, które w cudowny sposób odwiedziła. To dla nas, Polaków, miejsce święte. Już dziś apeluję do kapłanów i świeckich o zarezerwowanie sobie wolnego czasu w dn. 11 i 12 lipca przyszłego roku.

ML: Miejsc starczy dla wszystkich chętnych?

KZ: Podobnie jak to było w Mogilnie, przewidujemy uroczystości ogólnodostępne i zamknięte konferencje. Na te ostatnie można już wstępnie rezerwować sobie miejsca. Na ostateczne deklaracje uczestników przyjdzie jeszcze czas. Wszystkie informacje dostępne będą na bieżąco na ProPolonia.pl.

ML: Zatem do zobaczenia za rok u stóp Niepokalanej...

KZ: ... i aniołów podtrzymujących Jej koronę...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka