Lubię Amerykanów, a nawet ich podziwiam, mierzi mnie też ta modna w Europie antyamerykańska maniera, ale jednak wyrok sądu w Chicago bardzo mi się nie spodobał. Sąd uznał, że nie wyda Polsce Polaka z amerykańskim paszportem, którego najwyższe polskie władze oskarżają o czynny współudział w zabójstwie jednego z najważniejszych polskich urzędników państwowych. Minister Ziobro zwołał konferencję prasową i przekazał właściwie tylko dwa komunikaty. Pierwszy, że z walki o ekstradycje Mazura nie rezygnuje i drugi, że wszystkiemu winne jest SLD.
Nawet, jeśli to prawda, to uderzający jest dysonans reakcji polskiego ministra z reakcją Brytyjczyków na odmowę wydania przez Rosjan Ługowoja, podejrzanego o zabójstwo Litwinienki. Te dwie sprawy, Mazura i Ługowoja są do siebie bardzo podobne, może z tą różnicą, że o wiele bardziej Amerykanie powinni wydać nam Mazura niż Rosjanie Brytyjczykom Ługowoja.
Po pierwsze, Mazur jest Polakiem, który ma amerykański paszport, więc chcemy, aby nam wydano naszego obywatela. Ługowoj jest Rosjaninem i Anglicy chcą od Rosji, żeby wydała im swojego obywatela.
Po drugie Mazur jest podejrzany o podżeganie do zabójstwa Polaka i to w dodatku wysokiego urzędnika państwowego, generała Policji, więc chcemy ukarać winnych zabójstwa, które wstrząsnęło polską opinią publiczną i ugodziło w samo serce struktury naszego państwa. Anglicy chcą sądzić Ługowoja za zabójstwo Rosjanina, a nie Brytyjczyka. W dodatku Litwinienko, nawet według międzynarodowych standardów, mógłby zostać uznany za zdrajcę ojczyzny. Nawet, jeśli uznamy, że stanął on po właściwej stronie to można zrozumieć Rosjan, którzy uważają, że Litwiniekę spotkała zasłużona kara.
Po trzecie, Rosjanie zgodzili się na proces, ale w Rosji, na co nie chcieli się zgodzić Anglicy. My zgodziliśmy się, żeby o winie Mazura decydował amerykański sąd i jeszcze uznajemy decyzję obcego wymiaru sprawiedliwości, pomimo że się z nią nie zgadzamy.
W kontekście niekorzystnego dla Polski wyroku sądu w Chicago i spokojnej reakcji naszego ministra sprawiedliwości, zupełnie nie rozumiem całej tej rozpętanej przez media histerii z brakiem rosyjskiej zgody na ekstradycję Ługowoja. Przecież nie stało się nic więcej niż w sprawie Mazura. Może procedury, które zastosowano przy podejmowaniu decyzji były inne, ale skutek ten sam.
Anglicy są strasznie oburzeni brakiem zgody na wydanie zabójcy Litwinienki, ale sami nie chcieli wydać nam krwawej pani prokurator, którą chcieliśmy osądzić za zbrodnie komunistyczne.
Zresztą, Izrael też nie wydaje swoich obywateli i cały zachodni świat się na to zgadza. Dlaczego więc wymaga się od Rosjan, żeby postępowali inaczej? Mało tego, Izraelczycy ścigają zbrodniarzy i wykonują wyroki śmierci nawet za granicą. Cały świat zachodni się na to godzi, dlaczego więc Rosjanom nie wolno tak postępować? Czym się różni zabicie Litwinienki od zamordowania szejka Ahmeda Jassina? No, może faktycznie Rosjanie wybrali bardziej humanitarną metodę i nie zabili przy okazji ośmiu innych osób, no i Litwinienko nie był starym niemal całkowicie ociemniałym, niedosłyszącym i od lat poruszającego się na wózku inwalidzkim kaleką.
Dlaczego więc tak bardzo świat zachodni potępia Rosjan? UE oficjalnie wyraża rozczarowanie postępowaniem Rosji, prezydent Francji solidaryzuje się z Anglią. Czemu nie ma równie ostrej reakcji przeciw Amerykanom po ich dzisiejszej decyzji? Gdzie jest oficjalny protest UE i wyrazy solidarności z Polską, czy rzeczywiście chodzi o to, że amerykańska decyzja przeszła drogę formalną, a Rosjanie nie bawili się w sądową fasadę?
Uważam, że powinniśmy albo głośno krzyczeć, że Amerykanie chronią przestępców, albo zamilknąć i uszanować decyzję Rosjan w sprawie Litwinienki.
Nie da się, pozostając uczciwym, powiedzieć, że Amerykanie mieli prawo odmówić ekstradycji Mazura, a Rosjanie mieli obowiązek wydał Ługowoja.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)