mathiassaiman mathiassaiman
180
BLOG

Kto kogo (i czy) bzyka?

mathiassaiman mathiassaiman Polityka Obserwuj notkę 1

 

Jednym z najpoważniejszych argumentów za pełną jawnością teczek operacyjnych z czasów PRL wszystkich osób biorących udział w życiu politycznym jest groźba użycia materiałów z tych teczek w celach szantażu.
Nie chodzi tu jedynie o fakt tajnej współpracy ale o wszelkie materiały, w tym obyczajowe,  w teczkach zawarte.  
Oto wyobraźmy sobie  polityka, który w czasach PRL zradzał żonę/męża, utrzymywał kontakty z osobami płci tej samej, że o innych ludzkich para, pedo i zoo - filiach nie wspomnę. Zajmuje on oto ważne stanowisko Państwowe takie jak Prezydent/Premier/Minister/Marszałek  czy choćby Poseł/Senator. Dotyczące go materiały trafiają w ręce zorganizowanej grupy przestępczej czy obcego wywiadu. Depozytariusze materiałów z jego teczki składają mu propozycję nie do odrzucenia. W odpowiednim momencie zawetujesz/podpiszesz/zagłosujesz tak jak my chcemy albo materiały przekazane zostaną tej czy tamtej stacji telewizyjnej/gazecie. Im wyżej w hierarchii osoba ta była by usytuowana, tym skutki mogły by  być bardziej szkodliwe dla Państwa Polskiego.  
Jeśli coś jest jawne – nie może być jako materiał do szantażu użyte.
Oczywiście znajomość pewnych faktów z życia tej czy innej osoby może mieć na jej wybieralność w różnorakich głosowaniach.  Nie jest to jednak zależność jednoznaczna.
Czy np. dla wyborców PO tym co kompromituje Senatora  P. jest fakt zapoznania panienki lekkich obyczajów pod hotelem i wciąganie z nią białego proszku w  noc, w kwiecistej sukience czy też fakt wielokrotnego ulegania szantażowi?  A może żaden z tych faktów go nie przekreśla i Pan Senator P. jak wystartuje wygra kolejne wybory do Senatu w cuglach? Co było by kompromitujące dla wyborców PIS, SLD czy partii Marka Jurka? Zapewne my Polacy, my wyborcy różnimy się w tym względzie w swoich wrażliwościach.
Przykład Pana Senatora P. konfrontuje nas z koniecznością ważnego uzupełnienia tematu kwestii teczkowej.  Politycy ni tylko mieli swoje życie prywatne w PRL ale też mają je w RP. Mogą być szantażowani nie tylko przez pospolite ruszenie zwolenników łatwego zarobku jak Pan Senator P. Szantaż konstuować i prowadzić mogą obce i wrogie Polsce wywiady.  
Stąd też postulat pełnej jawności życia prywatnego polskich polityków.   Żywotną kwestią bezpieczeństwa naszego kraju jest pełna jawność  tego kto kogo bzyka.
++++++++
Tymczasem wśród kandydatów na najwyższy urząd Prezydencki  jest człowiek o którego życiu prywatnym nie wiemy nic.
Kandydat ten nigdy publicznie i oficjalnie nie wypowiedział się na ten temat.
Nie zdementował żadnej plotki. Nie odniósł się do żadnej z licznie obecnych w telewizji i prasie sugestii.  Z niepojętych dla mnie względów żaden reporter nigdy nie zadał mu wprost pytania o jego życie prywatne.
Gdyby plotki te okazały się prawdziwe. Wielu z jego zwolenników obróciło by się od niego z obrzydzeniem i potępieniem.  Czyni go to szczególnie podatnym na potencjalne próby szantażu.
Podobno kandydat ten jest zaślubiony Polsce.
Wato w tym kontekście przytoczyć historię pewnej Królowej, która też zaślubiona była swojemu krajowi – konkretnie Anglii. Najprawdopodobniej zaślubiny te były konsekwencją braku prawidłowego  rozwinięcia pochwy. Złożoność zaś życia seksualnego tej damy i współczesnych przyprawiła by o zawrót głowy.
Kto więc kogo (i czy) bzyka? Chcecie dla dobra Polski wiedzieć ?
 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka