mathiassaiman mathiassaiman
372
BLOG

Dopalacze i Monika Olejnik

mathiassaiman mathiassaiman Polityka Obserwuj notkę 0

Pomysł sprzedaży substancji walących w czapę pod pretekstem dostarczania zainteresowanym produktów kolekcjonerskich uznać należy za genialny w swojej prostocie.

Idea ta jest jednak w naszym dzikim kraju nienowa. 

Odsyłam w tym względzie pamięć Szacownych Czytelników do przymrużeń oka towarzyszących reklamie pewnego morskiego w nazwie piwa. Wspomnę też o prawdziwych męskich wyprawach organizowanych przez producentów karcinogennych szlugów. Warte korsakowskiej pamięci są również koncerty muzyki różnej organizowane przez firmy jeno przypadkowo (pewnie) kojarzone z produkcją napojów wyskokowych.

I teraz troszkę o Monice Olejnik. Przez dwa lata Państwo Polskie miało pełny wgląd w to z kim rozmawia, gdzie defekuje i je Czołowa Dziennikarka Polska. Okazuje się jednak (w oparciu o opinię pewnej komisji), iż wiedza ta zdobywana była w zgodzie z przepisami polskiego prawa. Bo przecież podsłuch jest doświadczeniem zmysłu słuchu a wiedza o logowaniu się komóreczki Pani Olejnik w kolejnych stacjach GSM percypowana jest w oparciu o inne zmysły.

Legal w tym względzie pełny. Nie?

Odstosunkujcie się więc Panowie Politycy od dopalaczy. I pozwólcie nam (im) kolekcjonować je w spokoju. Kolekcjonowanie bowiem dotyka zmysłu wzroku (przy wybieraniu produktu kolekcjonerskiego) i dotyku (przy wkładaniu do klasera) a nie jest doświadczeniem intrareceptywnym (właściwym połykaniu, niuchaniu, wcieraniu, wstrzykiwaniu) tak zgubnym w narkomanii.

Legal w tym względzie pełny. Nie?

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka