Arkadiusz Janusz Arkadiusz Janusz
204
BLOG

Mały konstruktor: budujemy człowieka cz. 2

Arkadiusz Janusz Arkadiusz Janusz Nauka Obserwuj temat Obserwuj notkę 4

W poprzedniej notce podzieliśmy ludzkie ciało na szereg autonomicznych modułów, tworząc w ten sposób algorytm odwzorowujący funkcjonowanie ludzkiego organizmu. Odpowiedniki tych modułów znajdziemy w każdej żywej istocie, żyjącej na naszej planecie. Jest to więc niejako algorytm uniwersalny, którego twórcą były miliardy lat bezosobowej ewolucji. Ta doskonałość funkcjonowania tych struktur i zawiłość jej budowy, sprawiły że do dzisiaj nie możemy otrząsnąć się z szoku i zaakceptować istnienie ewolucji, jako czynnika sprawczego. Stąd protesty kreacjonistów, uważających że to co obserwujemy powstało jako akt świadomego stworzenia.

Kpiny z „niewłaściwego” rozmieszczenia poszczególnych organów, na jakie pozwoliłem sobie w poprzedniej notce, to świadectwo naszej słabości i niewiedzy. Mając bowiem jako materiał wyjściowy, samonaprawiający się i funkcjonujący nawet w najbardziej niekorzystnych warunkach / brak pożywienia, substancje toksyczne/ materiał biologiczny, zastąpiłem go połączeniem elektroniki, najprostszej biologii i urządzeń opartych na mechanice. Prawdziwą sztuką byłoby stworzenie takiego robota z materiału w całości biologicznego, lub sporządzenia takiego mariażu, który tworzyłby jedną zwartą całość. Chcąc unaocznić co mam na myśli posłużę się cytatem:

„Strzępek istotnie był interesujący: żywa tkanka przenikała się ze sztuczną strukturą, jedno było przedłużeniem drugiego: z kości wyrastał przewód i platynowy opornik, na kondensatorze zaś pozostały nerwy i włókienka mięśni. To było harmonijne połączenie, a nie mechaniczne sąsiedztwo żywego i martwego.” / Siergiej Śniegów „ Dalekie Szlaki”/

Nie wyszliśmy jeszcze poza etap „mechanicznego sąsiedztwa” a i tutaj nasze osiągnięcia sprowadzają się do zastąpienia jednej wadliwie działającej części jej mechaniczno-elektronicznym odpowiednikiem.

Stopniowo jednak nasze twory będą coraz mniej mechaniczne. Wynika to z faktu niskiej sprawności, naszych konstrukcji. Mechaniczne ramię podnosząc jednokilogramowy ciężar , zużywa do kilku tysięcy razy więcej energii, niż człowiek podnoszący taki sam ciężar. Struktury biologiczne biją więc wszelkie nasze osiągnięcia o kilkadziesiąt rzędów wielkości.

A energia, to przede wszystkim pieniądze. Na nic najbardziej nawet szczytna ideologia, jeśli nie stoi za tym czyjś finansowy interes i perspektywa zrobienia dobrego interesu. Co ś o tym wiedzą dawni buntownicy przeciw światu, którzy nazywając siebie śmieciami /punk/, rzucili wyzwanie stylowi życia narzucąnemu przez świat w którym żyjemy. Dzięki nim obrotni przedsiębiorcy zarobili setki miliardów dolarów, pozostawiając buntownikom intelektualną zgagę .

Tak więc opłaca się inwestować w takie badania i próby. Ten który pierwszy opatentuje kluczową dla zagadnienia wiedzę, zarobi najwięcej. Ten kto będzie z tej technologii korzystał, zaoszczędzi na kosztach. Stąd też wniosek że mniej lub bardziej udane próby połączenia mechaniki i elektroniki z biologią, to kwestia stosunkowo niedalekiej przyszłości.

Mój prototyp „śmieciozjadacza”  to tylko czubek góry lodowej wobec mnogości zastosowań.

 

Tak więc tym pierwszym etapem będzie budowanie robotów i urządzeń zawierających  oprócz  elementów mechanicznych, również tkankę biologiczną.Każde zastosowanie elementów /organów?/ biologicznych wiąże się jednak z koniecznością zaistnienia opisanego przez nas algorytmu. To pierwszy i ważny krok do stworzenia  biologiczno- mechanicznego ciała , które byłoby sterowane przez mózg człowieka. To jak będzie wyglądał i gdzie co będzie miał, ma już mniejsze znaczenie.

Dla nas ludzi, udany mariaż biotechnologii z tradycyjną technologią, to przede wszystkim szansa na przedłużenie życia.Od przeszczepów organów, po pełne zastąpienie funkcji całego ciała. Czy mając odpowiednio dużo pieniędzy na opłacenie zabiegu, i bliską perspektywę fizycznej śmierci, nie zdecydowałbyś się na takie modyfikacje twojego ciała, które zapewnią ci następne kilkadziesiąt lat życia w dobrym zdrowiu ? 

Cytowany już wcześniej Siergiej Śniegów powołał na łamach cytowanej wcześniej powieści, lud istot na poły biologicznych, na poły mechanicznych.

„Istota spoczywająca w skrzynce składała się z samych kości lub prętów: kolumna centralna, dwie nogi, dwie ręce, dwa pierścienie o grubości naszej szyi umieszczone tam, gdzie ludzie mają biodra, i zamiast głowy znana już nam połyskliwa, a teraz martwa narośl. To był szkielet istoty, a nie istota, tak mi się przynajmniej wydawało. Stawy szkieletu, wytrzymałego i giętkiego, zginały się łatwiej niż ludzkie.”

Dla tej istoty szkielet był powłoką w której mieściły się nerwy i mięśnie. Czy mając przed sobą perspektywę śmierci, przenieślibyście swój umysł w tak sprawne i funkcjonalne ciało ? …

 

Opisując algorytmicznego twora z poprzedniego postu, celowo pominąłem układ rozrodczy. Zabieg ten wynikał z prostego rozumowania – reprodukcja takich osobników wymaga zaplecza warsztatowego, którego w pojedynczym osobniku pomieścić nie można – będzie on więc produkowany ale sam nie może wyprodukować bez odpowiedniego zaplecza swojej kopii.

Można oczywiście wyobrazić sobie społeczeństwo, które w całości składa się z takich mechaniczno-biologicznych hybryd. Osobnik pragnący mieć potomstwo, udaje się w tym celu do odpowiedniego instytutu, gdzie na jego zamówienie projektują mu satysfakcjonującego go potomka , który następnie zostanie wyprodukowany. Nie byłoby tu więc żadnej formy niemowlęcej, „rodzic” dostał by już dorosłe dziecko, obdarzone wiedzą że powstało bo tak ów rodzic chciał…

Brak układu rozrodczego oczywiście eliminuje każdą formę kopulacji, - zwyczajnie nie jest do niczego potrzebna, stąd brak też w konstrukcji wszelkich służących temu szczytnemu zajęciu, odpowiednich manipulatorów, udających służące temu ludzkie organy.

Dodać należy że cały system , który służy ssakom do prokreacji, to struktura niesamowicie złożona, począwszy od władzy hormonów nad naszym umysłem, które sprawiają że istota przeciwnej płci wydaje nam się warta pożądania, poprzez formy nagłego zakochania i miłość dojrzałą, do całej skomplikowanej fabryki produkującej komponenty przyszłego człowieka w postaci kilku mikroskopijnych komórek.

Możliwość posiadania kontroli nad takim procesem / a możliwość kontroli przede wszystkim oznacza wiedzę/ byłaby ogromnym przełomem.  Oznaczałaby możliwość projektowania  i wytwarzania istot żywych. O ile tą drugą czynność potrafimy dziś realizować poprzez proces klonowania, o tyle etap konstrukcji organizmu i zapisanie go w formie DNA , długo jeszcze będzie zadaniem niewykonalnym.

 

 Tak więc mamy już ciało osobnika. Nie ma przy tym znaczenia jak ono wygląda, ważne by spełniało swoje funkcje zgodnie z opisanym algorytmem. W następnym poście będziemy próbowali wyposażyć je w biologiczny mózg, lub też jego elektroniczny odpowiednik.

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Technologie