Nevermore Nevermore
1257
BLOG

Poziom szkolnictwa w Polsce...

Nevermore Nevermore Nauka Obserwuj temat Obserwuj notkę 5

Jako absolwent wszystkich stopni nauczania mogę z całą stanowczością stwierdzić że jestem głupkiem.  Czuję się głupkiem porównując wiedzę wyniesioną ze szkoły z wiedzą jaką wynosili absolwenci szkół jeszcze w latach 90. 
                                Polskie szkoły nie działają. To wie każdy kto trzeźwo ocenia świat. A winnymi tego stanu rzeczy są Gimnazja. Przeszedłem gimnazjum jako 2 rocznik w historii i do tej pory nie mogę się nadziwić jak bezsensownym etapem edukacji jest ta szkoła. Czuję się okradziony intelektualnie przez ludzi którzy wymyślili tak beznadzieją reformę. Każdy kto przyłożył rękę do powstania tych szkół powinien siedzieć w ciemnym lochu za zdradę narodową. Był to zamach na edukację mający na celu wypuścić tłumy głupków z papierami.
                                Ostre słowa, wiem ale zaraz przejdę do merytorycznej argumentacji. Czym jest gimnazjum? Jest to szkoła która wepchała się pomiędzy podstawówkę a liceum skracając tym samym czas przebywania w tych szkołach. Dawniej gdy podstawówka miała 8 klas można było rozłożyć nauczanie bardzo równomiernie. Trzy pierwsze lata człowiek uczył się pisać, czytać, liczyć i poznawał podstawy funkcjonowania świata. Człowiek uczył się życia, czasem dostał 5 czasem 4. Kiedy dostał 4 to był smutny bo kolega ma 5 i to w jakiś sposób motywowało do nauki. Obecnie system ocen zastąpiony został przez jakiś buźki, uśmieszki i inne tego typu głupoty. Typowo lewacka retoryka tłumaczyła wprowadzenie takiego systemu chęcią wyrównania szans, stresem jakiego doznaje młody człowiek gdy dostaje 3 itp. Otóż nie odkryje tu ameryki stwierdzeniem że ludzie nie mają równych szans. Jeden jest mądrzejszy drugi silniejszy i dobrze jeśli dzieci uczą się tego już w wieku 6-7 lat. Bo może skoro dostaję 3 zamiast 4 to muszę się bardziej przyłożyć. A skoro się przykładam i dalej mam 3 to może edukacja nie jest moim przeznaczeniem i lepiej się uczyć czegoś praktycznego. System buźkowy wyrządza dzieciom krzywdę, nie przygotowuje ich do wyzwań tego świata i dalszej edukacji.
                Kolejne pięć lat kiedy umysł mógł już przyswajać wiedzę bardziej szczegółową wchodziły takie przedmioty jak chemia, biologia, fizyka ( zastąpione obecnie przez przyrodę widać 12 latek jest za głupi na chemię), historia. Przez te 5 lat człowiek nabierał ogłady, bycie w klasie 7 czy 8 zobowiązywało do odpowiedniego zachowania. Nie do pomyślenia było żeby 7 klasista pyskował nauczycielowi bo po pierwsze stykał się z tym nauczycielem już 3 rok co wywołuje więzi emocjonalne a po drugie nie wypadało w końcu będąc w przedostatniej klasie jest się kimś ważnym prawda. Chłopak idący do gimnazjum w tym samym wieku trafia w nowe towarzystwo, rozbijana jest więź klasowa. Człowiek odczuwa bardzo silną chęc do asymilacji a odbija się to głównie na nauczycielach. Czym może zaimponować nabuzowany testosteronem 15 latek? Pyskowaniem do nauczyciela. Wiedza zdobywana to kolejna rzecz. Weźmy na przykład historię. Przez 3 lata obecnej podstawówki człowiek uczy się o antyku, średniowieczu, renesansie koniec bo na powstania zostają 3 lekcje i jedna na 2 wojnę światową bo trzeba się przygotowywać do egzaminu. Później człowiek idzie do Gimnazjum i uczy się znów o antyku, średniowieczu, renesansie i.. koniec trzeba się przygotować do egzaminu gimnazjalnego a więc po łebkach leci się przez powstania, IIWŚ i kończy. W liceum schemat się powtarza. Tak wiec maturzysta idący na egzamin ma dobrą wiedzę dotyczącą dawnych epok i zero pojęcia o tu i teraz. Zapytajcie dowolnego maturzystę o to kim był Anders, Fieldrof, Jaruzelski. Odpowie co 30.
                Licea. Dawnej człowiek idąc do liceum miał przed sobą 3,5 roku nauki i pół roku przygotowań maturalnych. W tym czasie można przerobić spokojnie całą historię, matematyki nauczyć włącznie z całkami, poznać chemię i biologię. Niestety w obecnym czasach ogólniak jest ogólniakiem prawdziwym. Mówi się ogólnie po łebkach bo na nic nie starczy czasu. 2,5 roku nauki i matura. A później zdziwienie że mimo marnego poziomu zadań zdaje maturę 70%.
                Studia. Poszedłem na politechnikę i byłem pierwszym rocznikiem który do wykładu z analizy miał też ćwiczenia. Ćwiczenia wprowadzono ponieważ poziom absolwentów liceów był tak żenujący że po samym wykładzie mało kto zdawał matematykę. To chyba o czymś świadczy? Mało tego gdy odchodziłem z politechniki wprowadzono dodatkowe zajęcia wyrównawcze z matematyki, fizyki, chemii dla absolwentów ponieważ ludzie idący na studia mają potworne braki w wykształceniu. Same studia to też porażka. Studiowałem na politechnice a musiałem mieć takie przedmioty jak filozofia. Pół biedy jeśli by to była porządna filozofia, natomiast w niemal każdym wypadku jest to uciążliwa formalność. Wykładowca, studenci, rektor każdy wie że ten przedmiot jest zbędny ale narzucony z góry przez MEN. Mój kierunek można było skończyć nie w 5 ale w 4 lata ale znam też takie które można spokojnie zrobić w 2 ale sztucznie się rozciąga czas edukacji dokładając przedmiotów albo robiąc 3-4 zajęcia w tygodniu, byle tylko student się męczył regulaminowe 5 lat.
                               Ale to wierzchołek góry lodowej, w zanadrzu nasze cudowne rządy mają kolejne super pomysły. Ostatnia reformacja edukacji doprowadziła do tego że gimnazjalista nie wie już nic, nie ćwiczy pamięci bo nie uczy się już wierszy na pamięć, nie ćwiczy wyobraźni przestrzennej bo geometria prawie zniknęła, nie ma już techniki w szkołach wiec nie ćwiczy zdolności technicznych a i nie potrzebne mu lektury. Ostatnio nawet nie uczy się jak zdawać testy. Wkrótce ktoś zdolny zaproponuję idąc za przykładem francuskim brak prac domowych, co z reszta jest słuszne bo i tak nikt ich nie odrabia poza garstkom ambitnych. Ale i tych ambitnych się kiedyś stłamsi. Człowiek wykształcony to człowiek niebezpieczny. Kolejnym krokiem pewnie będzie matura za bezbłędne podpisanie się na formularzu a tytuł magistra za wykazanie się umiejętnością czytania żółtych pasków na dole ekranu. Każda władza od 15 lat skutecznie obniża poziom a potem dziwi się że jest jeszcze taki wysoki, więc trzeba go obniżać dalej.
Zamiast książek Jasienicy Polskie dzieci będą uczyły się historii z książki autorstwa polsko-niemieckiego o wspólnej historii z punktu widzenia Niemców oczywiście. Taka informację podało wczoraj RMF. Zamiast biologii chemii czy geografii uczyć się będziemy o ekologii i walce z globalnym problemem braku prezerwatyw w Afryce. Zamiast religii będą lekcje seksu oraz jak za tanie pieniądze się wyskrobać. A na lekcjach polskiego będziemy uczyć nasze dzieci nowomowy Lewicowej, o tym jak mówić o gejach, murzynach i głąbach tak żeby nie urazić ich.
Jedynym ratunkiem dla naszego szkolnictwa jest powrót do systemu 2 szkół. Podstawówki 8 letniej i 4 letniego liceum. Powrót do standardów edukacyjnych. Wiem że to trudne bo sami nauczyciele nie wiedzą wiele więcej niż ich uczniowie, szczególnie ci młodzi którzy zdążyli odebrać taka kompleksową wiedzę jak ja, ale jeszcze nie jest za późno. Pewnie na kilka lat to obniży zdawalność matury, ale przecież choroba. Nie każdy musi mieć maturę, nie każdy musi być magistrem. Nawet lepiej jak jest ich mało w społeczeństwie. Pewnie wielu straci pracę ale cóż. Lepiej mieć 5% prawdziwych magistrów w społeczeństwie niż 30% pseudointeligentów. 

Nevermore
O mnie Nevermore

W świecie wiecznej inwigilacji, wielkiego brata Google oraz Facebooka i mniej o sobie tym lepiej :)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Technologie