"O takie emocje chodzi w tej Europie! Lech – Sunderland 1:1" - taki lead znalazłem na portalu KKS Lech.com. Zastanawiam się - jak postrzegana jest Europa w Poznaniu? Jak postrzegana jest skala i źródło emocji? Jak postrzegane jest cokolwiek stamtąd i ze smutkiem stwierdzam, że w Poznaniu Europa widziana jest z perspektywy co najwyżej sutereny - niby coś tam widać, ale do końca nie wiadomo co i obraz tak szybko znika...
Starzeję się i mam coraz większe problemy ze wzrokiem, a zdiagnozowana zaćma starcza (sic!!!) uniemożliwia mi właściwe widzenie świata, co ostatnio srodze dotknęło mnie podczas telewizyjnej transmisji spotkania Lecha Poznań z brytyjskim Sunderlandem w ramach fazy ligowej LE. Od początku - włączyłem telewizor i od razu zorientowałem się, że będzie wesoło, bowiem na murawę stadionu przy ulicy Bułgarskiej w pięknym Poznaniu wbiegła gromada pociesznie przebranych w sprane podkoszulki i galoty przebierańców. Zanim przyzwyczaiłem się do jakże eleganckiego połączenia czerni z wyblakłym różem, gościnni gospodarze podarowali przyjezdnym wesołkom bramkę - ot, tak - na zachętę, na początku drugiej minuty spotkania. Strzelił młody adept piłkarstwa z bliskiej nam Ukrainy, ucieszony z bramki, jak również z możliwości biegania po murawie, bo w rodzimej Premier League nie dość, że nie biega po murawie, to i rzadko siada na ławce rezerwowych. Tak, tak - ciężki los młodych piłkarzy w ostatniej, najgorszej drużynie Premier League. Dalej mecz był równie ciekawy, bowiem przyjezdni przez nieomal 90 minut. pokazywali, jak łatwo nie strzelić "setek" i nie wykorzystać dogodnych sytuacji przed bramką Lecha, Kolejorz chętnie przyłączył się do zabawy i zaprezentował podręcznikowe wręcz zmarnowanie sytuacji "sam na sam" przez Hakansa, potem w końcu strzelił wyrównującą bramkę, ale do końca meczu składnych akcji to tam raczej ze strony gospodarzy nie było. Mecz się skończył i....EUFORIA!!! Od weszlaków, poprzez sportowe portale, (cytowany portal KKS) i tytuły gazet: LECH SIĘ POSTAWIŁ!!!, LECH ODBIŁ!!!, LECH SIĘ PRZEŁAMAŁ!!! A ja mam problem ze wzrokiem i zapewne oglądałem zupełnie inne spotkanie - żaden Sunderland, żaden Kolejorz, tylko banda przebierańców z wizytą u mistrza piłki nożnej w kraju, który nie może się dorobić przyzwoicie grającej w Europie drużyny. We wstępniaku nie odniosłem się do Yegbe, który (jak zwykle) zaprezentował elegancki look, jak i grę na tymże poziomie, ale po co kopać leżącego, skoro on i tak nie ma wstać najmniejszego zamiaru?
Teraz coś osobistego. Irytują mnie bramkarze w różowych trykotach, z przykrością odbieram rezerwowe stroje Barcy, ale to, w czym przyjechał Sunderland to już się w głowie nie mieści - pomijam kwestię, że w takim ciuchu nigdy bym nie wyszedł na mecz (i pewnie wyleciał z klubu) , ale KTO TEN RÓŻ ZATWIERDZIŁ I DLACZEGO???
Z Poznania do Białegostoku kawał drogi, toteż wieść o wielkopolskiej gościnności dotarła na Słoneczną dopiero w dwudziestej minucie spotkania i już za moment Hampus Findell w subtelny sposób podał gościom z Brukseli piłkę na 0:1 we własnym polu karnym. Potem było jeszcze gorzej, bo Jaga (trzeba przyznać, że nieco zdekompletowana) coś tam usiłowała, ale bez większego sensu i goście wbili jeszcze dwie bramki - byli dużo bardziej skuteczni od parodystów z Sunderlandu, którzy mając więcej sytuacji bramkowych poprzestali jedynie na prezencie od defensywy Lecha.
Jaga jest w dołku i jeżeli przegrywa u siebie na przykład 1:3 z Legią mając Imaza w składzie, to nic dziwnego, że bez Imaza przegrywa 0:3 z Anderlechtem. Z Lechem jest podejrzewam całkiem inna sytuacja. On miał wkalkulowane, że ten mecz może przegrać i nawet nie zaczął meczu w optymalnym składzie. Dlaczego? Ano dlatego, że Lech jest Lechem i dla niego i całej pięknej Wielkopolski najważniejsze są dwa mecze w sezonie - oba z Legią Warszawa. I kto by tu co nie napisał, to oczywistą oczywistością jest fakt, że ewentualne zwycięstwo z takim Sunderlandem, nie przesłoni zgryzoty po ewentualnej porażce z Legią. Innymi słowy - Lech raczej przeszedł koło meczu z kiepskimi Angolami, którzy byli do pokonania, oczywiście przy przyzwoitej grze poznańskiej defensywy i indolencji strzeleckiej gości z Albionu.
Czy Adrian Siemieniec jest nadal w stanie coś wnieść do Jagiellonii? Myślę, że nie i na miejscu włodarzy Dumy Podlasia bym rozejrzał się za jakimś innym szkoleniowcem, ale nie takim "spadniętym" z bardzo rozbujanej w tym sezonie trenerskiej karuzeli, o której nic więcej nie napiszę, bo po pierwsze cokolwiek bym nie napisał, to może ulec błyskawicznej dezaktualizacji, po drugie nie ma o kim i o czym.
Twarzą poprzedniej Kolejki zostaje Pablo Rodriguez - co prawda wczoraj przekonał się, że Sunderland to nie Korona, ale niech tam mu będzie.... Na marginesie - mam nadzieję, że Sunderland przekonał Szanownego Pana @gzewa w kwestii mojej oceny meczu Lech - Korona. Skuteczność i jeszcze raz skuteczność - gdyby Sunderland był tak skuteczny jak Lech z Koroną, to spokojnie by wygrał 6:1, a gdyby Lech był tak skuteczny jak Sunderland, to Korona mogła opuścić Poznań z wywalczonym remisem.
Dlaczego taki tytuł notki? Ano dlatego, że cały świat ogląda w niedzielę El Clasicoi na Nou Camp, a swojski futbolowy trzeci świat pasjonuje się Klasykiem Legia - Lech na Łazienkowskiej.
Co my tu mamy w tej Kolejce? W piątek właściciel Widzewa może stracić cierpliwość, gdy jego PRZEPŁACENI futboliści stracą kolejne punktu w meczu z Górnikiem, w sobotę krakowska Wisła może wbić gwóźdź w trumnę Rakowa, w niedzielę - poza wspomnianym (HIT czy KIT???) Klasykiem na Ł3 Jagiellonia ma szansę na krótkie złapanie oddechu w meczu z dość kiepską Wisłą Płock.
Zestaw par XII Kolejki Ekstraklasy
Motor - Zagłębie
Widzew - Górnik
Piast - Cracovia
Korona - GKS
Pogoń - Radomiak
Wisła Kraków - Raków
Śląsk - Wieczysta
Jagiellonia - Wisła Płock
Legia - Lech
SZANOWNĄ MODERACJĘ pozdrawiam jak zwykle nad wyraz serdecznie i jak zwykle proszę o "Ekstraklasę", a może i miejsce na "SG".
Wszystkich Tutejszych również pozdrawiam i życzę spokojnego weekendu, który (mam nadzieję) umili HIT na Ł3 W Warszawie.



Komentarze
Pokaż komentarze (37)