Stara prawda mówi, że jak rząd chce naszego dobra to powinniśmy to dobro jak najlepiej ukryć. Teraz rząd chce dobra dzieci. Zajął się żłobkami.
Ma ich powstawać dużo i szybko, tak żeby 30 procent polskich niemowląt w takich przybytkach wylądowało.
Po co to, a na co to? No to po to, żeby młode matki mogły iść do tzw. pracy, czyli zatrudnić się poza domem.
Oczywiście rząd nie martwi się jak zapewnić dzieciom najlepszą opiekę w najbezpieczniejszym środowisku, czyli przy maminym boku. Bo co rząd z tego ma? A jak matkę zagna się do zarobkowania to można łapę położyć na podatku, na składce i co tam jeszcze taka młoda matka zdoła wyorać.
A dzieci? A dzieci przechowa się w żłobku. I na tym tez się zarobi, bo przecież taki dotowany przez państwo żłobek trzeba zarządzać, kontrolować, ustalać przepisy, programy funkcjonowania (może nawet nauczania!). A do tego trzeba chmary ludzi. Od ministerstwa do starostwa. Więc społeczne poparcie będzie, wielu zechce się załapać.
Może prościej byłoby ojcu dzieci zostawić więcej pieniędzy z tego, co zarobi? Zamiast łupić go podatkami i składkami. Wtedy wystarczyłoby na utrzymanie rodziny z dochodu jednego z rodziców. Może, ale ministerstwo i wszelkie inne urzędy przecież z czegoś tez muszą żyć. Tu idzie nie tylko o żłobek, ale i o żłób.
Nie przeczę, że w niektórych przypadkach żłobek jest niezbędny, różne są życiowe przypadki. Ale przede wszystkim chrońmy dzieci Drodzy Czytelnicy, chrońmy dzieci.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)